Komiks: The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance
The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

Przygoda Williama Guanta, zawodowego pisarza i nałogowego pijaka, zaczyna się zgodnie z utartym schematem. Premiera jego najnowszej powieści jest okazją do powrotu do rodzinnego miasteczka, gdzie ma się odbyć spotkanie z czytelnikami połączone z podpisywaniem książki. Od pierwszych kadrów komiksu dowiadujemy się, że William nie wspomina szczególnie czule Scoville a moment powrotu „do domu” nie wydaje się najszczęśliwiej wybrany. Dręczony depresją i bezwolnie poddający się uzależnieniu, Guant znalazł się na zakręcie swej życiowej drogi. W jego przeszłości czekają uśpione traumy, przyszłość – mimo wymiernych sukcesów – wydaje się być pozbawiona większego celu. Jak wielu tym, których tajemnicze sploty okoliczności popchnęły w kierunku rubieży Strefy Mroku, również Williamowi Guantowi dana będzie szansa na nowy początek. A właściwie na „restart”, bowiem ta podróż do Scoville odbywa się nie tylko w przestrzeni, ale również w czasie.

Czytaj dalej „Komiks: The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance”

Komiks: The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

Literatura: Perchance to Dream: Selected Stories, Charles Beaumont

screenshot_11
Perchance to Dream: Selected Stories, Penguin Classics, 2015

Nie odbiegającym od prawdy, choć z całą pewnością niesprawiedliwym, będzie stwierdzenie, że relatywnie niewielkie grono czytelników, którzy dzisiaj pamiętają kim był Charles Beaumont byłoby dziś jeszcze mniejsze, gdyby nie jego współpraca z Rodem Serlingiem, oraz Rayem Bradburym – przyjacielem i mentorem Chucka – jak również z Georgem Claytonem Johnsonem. Czy opowiadania pisarza byłyby czytane współcześnie i ukazywałyby się w regularnie wznawianych, jak i zupełnie nowych kolekcjach i antologiach, gdyby nie jego wkład w tworzenie „Strefy Mroku” i popularność jaką zyskał serial? Prawdopodobnie nie. Z drugiej jednak strony zadać należy inne pytania. Jakim serialem byłaby „Strefa Mroku” bez Charlesa Beaumonta? I na jakie wyżyny mógłby wzbić się ów pisarz – który w poruszanych w swych opowiadaniach kwestiach i w materii zawartych w nich koncepcji wyprzedzał pisarzy takich, jak Isaac Asimov, Ira Levin i Phillip K. Dick – gdyby nie jego nieuleczalna choroba i przedwczesna śmierć w 1967 roku, w wieku zaledwie trzydziestu ośmiu lat? Zbiór „Perchance to Dream: Selected Stories” wydany w październiku 2015 roku daje znakomitą sposobność zapoznania się z dziełami tego wyjątkowego pisarza i scenarzysty. Kolekcja ta wydaje się idealna, zarówno dla nowych, zupełnie nieznających jego dorobku czytelników, jak i dla wielbicieli twórczości zaadaptowanej później na potrzeby „Strefy Mroku”, którym dane tu będzie poznać nieco inne oblicze Chucka Beaumonta.

Czytaj dalej „Literatura: Perchance to Dream: Selected Stories, Charles Beaumont”

Literatura: Perchance to Dream: Selected Stories, Charles Beaumont

Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling (VI) – The Happy Place

Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling (VI) - The Happy Place
Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling (VI) – The Happy Place

Pojawiające się na przełomach lat 1957 – 1958 informacje na temat tego, iż Rod Serling przygotowuje się do realizacji własnego serialu elektryzowały czytelników popularnych periodyków. „Variety” i „TV Guide” podawały nawet tytuł nowej antologii science-fiction, którą zamierzał stworzyć dla CBS – „Twilight Zone”. W pamięci wszystkich wciąż tkwiło wspomnienie, wywołane małym trzęsieniem ziemi, jakim było widowisko Patterns (1955), wyemitowane w ramach antologii „Kraft Television Theatre”. Wielu z widzów z utęsknieniem wypatrywało i chłonęło kolejne spektakle powstałe na kanwie jego skryptów, które od 1956 roku emitowane były w ramach serii „Playhouse 90”. Co prawda, były wśród nich mniej udane tytuły – w tym niesławne, sromotnie ocenzurowane i przez lata będące cierniem w sercu twórcy „Strefy Mroku” – „A Town Has Turned to Dust” – ale większość z nich zdobywała ogromne uznanie i poruszała dojrzałym, głębokim ujmowaniem prezentowanych w nich zagadnień. Odcinki „Playhouse 90”, takie jak „The Comedian”, „Requiem for a Heavyweight”, „Forbidden Area” sprawiły, że z wielką niecierpliwością oczekiwano murowanego hitu, jakim miała się okazać „Strefa Mroku”.

Czytaj dalej „Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling (VI) – The Happy Place”

Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling (VI) – The Happy Place

5 NAJLEPSZYCH ODCINKÓW 3 SERII „STREFY MROKU”

5 NAJLEPSZYCH ODCINKÓW 3 SERII „STREFY MROKU”
5 NAJLEPSZYCH ODCINKÓW 3 SERII „STREFY MROKU”

Dziwna sprawa z tym trzecim sezonem. Oglądając, omawiając i oceniając kolejne epizody, które składały się na trzecią serię „Strefy Mroku” ani razu nie doświadczyłem iluminacji i zachwytu na poziomie tych, jakich dostarczyły odcinki, które znalazły się na adekwatnych zestawianiach dotyczących subiektywnie najlepszych odcinków minionych dwóch sezonów. W trzecim sezonie wyraźnie zabrakło dzieł kalibru Eye of the Beholder” czy The Hitch-Hiker. Jednak gdy zasiadłem do sporządzenia niniejszego zestawienia, okazało się, że – paradoksalnie – w serii trzeciej znalazło się kilka odcinków, które – bez cienia przesady – uznać można za wybitne. Nie wszystkie z nich można nazwać przełomowymi, albo określić takimi, które przekazywałyby i ukazywały coś, czego wcześniej nie było w telewizji, ale nieomal żadnemu z nich nie można odmówić wysokiego – prawdopodobnie przewyższającego pod tym względem obie wcześniejsze serie – poziomu realizacyjnego i obsady aktorskiej dużego formatu.

Czytaj dalej „5 NAJLEPSZYCH ODCINKÓW 3 SERII „STREFY MROKU””

5 NAJLEPSZYCH ODCINKÓW 3 SERII „STREFY MROKU”

5 najlepszych odcinków 2 serii „Strefy Mroku”

12873455_1095300623860812_1
Pięć najlepszych odcinków drugiego sezonu „The Twilight Zone”

Długo odkładałem ten moment. Stworzenie listy pięciu wybranych epizodów, spośród dwudziestu dziewięciu tak zróżnicowanych odcinków, okazało się dużo trudniejsze, niż przy okazji omawiania pierwszego sezonu. W przypadku pierwszej sezonu, serial dopiero nabierał wiatru w żagle i chociaż nie brakowało w nim odcinków prawdziwie wybitnych, zarówno w warstwie treści, jak i oprawy, to z perspektywy czasu niepodobna odnieść wrażenie, że drugi sezon podniósł poprzeczkę wyżej. Scenarzyści, z Rodem Serlingiem na czele, tworzyli historie, które jeszcze bardziej zaskakiwały widza swoją pomysłowością i przewrotnością, oraz niejednokrotnie przełamywały tematy tabu a reżyserzy dużo bardziej odważnie eksperymentowali w warstwie wizualnej. Niektóre odcinki drugiego sezonu „Strefy Mroku” wzniosły się w na wyżyny sztuki filmowej i na stałe wpisały się do kanonu dzieł kultowych i to nie tylko rozpatrywanych w obrębie serialu „The Twilight Zone”, ale trwale wpisujących się popkulturę.

Czytaj dalej „5 najlepszych odcinków 2 serii „Strefy Mroku””

5 najlepszych odcinków 2 serii „Strefy Mroku”

Seria 2, Odcinek 27 – The Mind and the Matter

"...a little man who yearns for the serenity of a world without people and as it happens he gets his wish: to walk an uninhabited Earth and face the consequences."
„…a little man who yearns for the serenity of a world without people and as it happens he gets his wish: to walk an uninhabited Earth and face the consequences.”

W wyemitowanym na kilka lat przed premierą „Strefy Mroku” epizodzie, wchodzącym w skład antologii telewizyjnej Studio One, zatytułownym „The Man Who Caught the Ball at Coogan’s Bluff„, do którego scenariusz napisał – oczywiście – Rod Serling, poznajemy George’a Abernathy’ego, żałosnego człowieczka, żyjącego pod pantoflem gardzącej nim żony. Abernathy wiedzie swój nieciekawy żywot, dzieląc czas między pracę na nie dającej satysfakcji rządowej posadzie i nie obfitującą w rozrywki egzystencję. Do momentu, gdy któregoś dnia, obserwując mecz baseballa, przypadkiem łapie piłkę odbitą w kierunku trybun. George na kilka chwil staje się bożyszczem tłumu i, co za tym idzie, nabiera większej pewności siebie i ochoty na zmiany w swoim życiu. Zaczyna od zabrania żony na wystawną kolację i tańce, zaczyna ubierać się w bardziej krzykliwy sposób niż dotychczas, a jego wypowiedzi są elokwentne i skrzą się od humoru. Niestety, jego żona niezupełnie wierzy w tą przemianę i zdaje się jej nie akceptować. Między małżonkami dochodzi do kłótni, po której George opuszcza mieszkanie. Szybko nachodzi go refleksja, że tak naprawdę nie ma sensu się zmieniać, i że najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do niszy, w której tkwił. Wraca do poprzedniego status quo, do stanu w którym, paradoksalnie, było mu najlepiej – rutyna i nuda, po tym drobnym zawirowaniu w jego życiu, nabierają dlań zupełnie innego, paradoksalnie, pozytywnego posmaku. Bohater odcinka „The Mind and the Matter”, Archibald Beechcroft przechodzi podobną drogę. Rzecz jasna, ton jego przygodzie nadaje element nadprzyrodzony, ale meritum obu epizodów wydaje się być identyczne. Zanim jednak zaczniemy zagłębiać się w historię Archibalda Beechcrofta, trzeba powiedzieć jasno – tak, to kolejny epizod komediowy autorstwa Roda Serlinga. I – tak! – to jeden ze słabszych skryptów popełnionych przez twórcę „Strefy Mroku”. Przyjmując ten fakt z całym „dobrodziejstwem” inwentarza, możemy przejść do dalszej części opowieści.

Czytaj dalej „Seria 2, Odcinek 27 – The Mind and the Matter”

Seria 2, Odcinek 27 – The Mind and the Matter

Seria 2, Odcinek 6 – Eye of the Beholder

"Oto panna Janet Tyler, żyjąca w swoim intymnym, mrocznym świecie, ograniczonym warstwami bandaża, skrywającego jej twarz. Za chwilę zajrzymy do jej pokoju, i zobaczymy, co kryje się pod grubą warstwą opatrunku. Rzecz jasna, nie zaskoczy nas to, co dane nam będzie zobaczyć, ponieważ wiemy, że nie jest to zwyczajny szpital a pacjentka z pokoju 307 nie jest zwykłą kobietą. To Strefa Zmroku, do której - już za moment - wkroczy panna Janet Tyler."
„Oto panna Janet Tyler, żyjąca w intymnym, mrocznym świecie, ograniczonym warstwami bandaża, skrywającego jej twarz. Za chwilę zajrzymy do jej pokoju, i zobaczymy, co kryje się pod grubą warstwą opatrunku. Rzecz jasna, nie zaskoczy nas to, co dane nam będzie ujrzeć, ponieważ wiemy, że nie jest to zwyczajny szpital a pacjentka z pokoju 307 nie jest zwykłą kobietą. To Strefa Mroku, do której – już za moment – wkroczy panna Janet Tyler.”

Jedna norma! Jeden kierunek! Jeden rodzaj ludzki! Jeden ideał i jedna moralność! Jeden punkt odniesienia i jednomyślny rząd! Musimy stawić opór sentymentalizmom z przeszłości, które godzą w nasze najwyższe wartości! Musimy amputować, niczym trawioną zgnilizną kończynę, wszystko to, co swą odmiennością urąga przyjętym pryncypiom!” – głosi w swym przemówieniu do ludu Wódz bliżej nieokreślonego Państwa, w realiach którego osadzona została historia „Eye of the Beholder”. W prologu epizodu padają istotne pytania „gdzie i kiedy?” toczy się akcja tej opowieści. Odpowiedź na nie jest prosta: „tu i zawsze”. „Eye of the Beholder” jest bowiem idealną, uniwersalną przypowieścią o braku tolerancji, zepchnięciu na margines społeczny i wykluczeniu ludzi z życia publicznego z powodów, których – „wtedy” i „dzisiaj” – wyliczyć moglibyśmy bez liku, bez dłuższego zastanawiania się – kolor skóry, rasa, narodowość, orientacja seksualna czy nawet niepełnosprawność. „Strefa Mroku” przyzwyczaiła nas jednak, że dla osiągnięcia odpowiedniego impaktu „przesłania”, potrzebna jest właściwa „siła przyłożenia” – wstrząs, który sprawi, że to, co naprawdę istotne, zapamiętane zostanie na dłużej. Pytanie, „czy się udało?” jest kwestią czysto retoryczną – dość powiedzieć, że „Eye of the Beholder” jest jednym z najczęściej cytowanych i przywoływanych na szczytowych miejscach różnorakich zestawień epizodem „Strefy Mroku”.

Czytaj dalej „Seria 2, Odcinek 6 – Eye of the Beholder”

Seria 2, Odcinek 6 – Eye of the Beholder