5 najlepszych odcinków 2 serii „Strefy Mroku”

12873455_1095300623860812_1
Pięć najlepszych odcinków drugiego sezonu „The Twilight Zone”

Długo odkładałem ten moment. Stworzenie listy pięciu wybranych epizodów, spośród dwudziestu dziewięciu tak zróżnicowanych odcinków, okazało się dużo trudniejsze, niż przy okazji omawiania pierwszego sezonu. W przypadku pierwszej sezonu, serial dopiero nabierał wiatru w żagle i chociaż nie brakowało w nim odcinków prawdziwie wybitnych, zarówno w warstwie treści, jak i oprawy, to z perspektywy czasu niepodobna odnieść wrażenie, że drugi sezon podniósł poprzeczkę wyżej. Scenarzyści, z Rodem Serlingiem na czele, tworzyli historie, które jeszcze bardziej zaskakiwały widza swoją pomysłowością i przewrotnością, oraz niejednokrotnie przełamywały tematy tabu a reżyserzy dużo bardziej odważnie eksperymentowali w warstwie wizualnej. Niektóre odcinki drugiego sezonu „Strefy Mroku” wzniosły się w na wyżyny sztuki filmowej i na stałe wpisały się do kanonu dzieł kultowych i to nie tylko rozpatrywanych w obrębie serialu „The Twilight Zone”, ale trwale wpisujących się popkulturę.

Czytaj dalej „5 najlepszych odcinków 2 serii „Strefy Mroku””

Reklamy
5 najlepszych odcinków 2 serii „Strefy Mroku”

Sezon 2 – Serling vs Charles Beaumont (II)

Screenshot_6
Charles Beaumont w przerwie na papierosa z aktorem Robinem Hughesem na planie do odcinka „The Howling Man” („Dimensions Behind The Twilight Zone, „Steward T. Stanyard, ECW PRESS, 2007)

Próba wprowadzenia nowego, bardziej ekonomicznego sposobu rejestracji „Strefy Mroku”, nie była jedyną przyczyną swoistego załamania psychicznego Roda Serlinga, które pod koniec 1960 roku nieomal doprowadziło do porzucenia przezeń serialu. Twórca „The Twilight Zone” coraz bardziej zaczął odczuwać skutki działania stresu i presji, wynikającej – obok odpowiedzialności związanej z kierowaniem całym przedsięwzięciem – z określonego kontraktem obowiązku tworzenia, co najmniej, jednego scenariusza do „Strefy Mroku” tygodniowo. Poniękad dlatego, tak ważne w pewnym momencie stało się, by znaleźć odpowiednio płodnych i utalentowanych pisarzy, którzy wsparli, by go w tym dziele. Współpracę z Charlesem Beaumontem i Richardem Mathesonem nawiązał już w trakcie tworzenia pierwszego sezonu, ale wciąż gros obowiązków scenopisarskich spoczywał na jego barkach. Dlatego ogromnym ciosem był dla niego list od Charlesa Beaumonta, datowany na 3 grudnia 1960 roku. Obu panów łączyła już wtedy przyjaźń. Chuck uznał, że na tym etapie znajomości z Rodem może pozwolić sobie na wyłożenie kilku kwestii w otwarty sposób. Jakkolwiek – z charakterystyczną dla siebie kurtuazają – to co miał do przekazania spisał w formie listu, który wręczył Serlingowi w trakcie sobotniego lunchu, podczas którego swobodnie rozmawiali o przyszłości serialu i sprawach osobistych związanych z ich rodzinami. Beaumont poprosił jednak, by Rod ów list otworzył dopiero po przybyciu do domu, na co Serling przystał. Dla zaganianego w natłoku obowiązków twórcy „Strefy Mroku” treść pisma mogła być prawdziwym szokiem. Z całą pewnością nie do końca zdawał sobie sprawę, że wzrastająca popularność serialu może generować masę negatywnych emocji i być solą w oku u osób, których nigdy by o to nie posądzał.

Czytaj dalej „Sezon 2 – Serling vs Charles Beaumont (II)”

Sezon 2 – Serling vs Charles Beaumont (II)

Sezon 2 – Rod Serling versus CBS (I)

kamera
Rod Serling versus CBS (I)

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji oficjeli z CBS i bezpośredniej przyczyny pierwszego wielkiego konfliktu pomiędzy Rodem Serlingiem a stacją – konfliktu, który omal nie doprowadził do porzucenia przez twórcę „Strefy Mroku” swego „dziecka” a tym samym, prawdpodobnie,  zakończenia emisji „The Twilight Zone” po drugim sezonie – było wymuszenie zmniejszenia kosztów produkcji, które uzyskać chciano, przechodząc z dotychczasowej metody rejestracji epizodów na taśmie 35 mm, na nagrywanie ich na – będącą wówczas nowinką techniczną – taśmę wideo. Od 1957 roku włodarze studia CBS rozważali wdrożenie tej metody w większości z produkowanych wówczas seriali i programów telewizyjnych a nowy sposób filmowania jawił się wielce atrakcyjnym i to nie tylko z powodów finansowych. Możliwość odtworzenia i edycji nagranego materiału zaraz po jego rejestracji była dla większości filmowców niczym spełnienie marzeń. Niestety, nakładało to też na nich rozliczne problemy, oraz pozbawienie swobody realizacyjnej, z czego niektórzy woleliby nie rezygnować.

Czytaj dalej „Sezon 2 – Rod Serling versus CBS (I)”

Sezon 2 – Rod Serling versus CBS (I)

Seria 2, Odcinek 29 – The Obsolete Man

Screenshot_5
“You walk into this room at your own risk, because it leads to the future, not a future that will be but one that might be. This is not a new world, it is simply an extension of what began in the old one. It has patterned itself after every dictator who has ever planted the ripping imprint of a boot on the pages of history…since the beginning of time. It has refinements, technological advancements, and a more sophisticated approach to the destruction of human freedom. But like every one of the super states that preceded it, it has one iron rule: logic is an enemy and truth is a menace. This is Mr. Romney Wordsworth, in his last forty-eight hours on Earth. He’s a citizen of the state but will soon have to be eliminated, because he’s built out of flesh and because he has a mind. Mr. Romney Wordsworth, who will draw his last breath…in the Twilight Zone.”

Ostatni odcinek drugiej serii wywołał lawinę kontrowersji. Niektórzy przedstawiciele opinii publicznej – prawdopodobnie po raz pierwszy od czasu rozpoczęcia emisji „Strefy Mroku” – nie szczędzili mu negatywnej krytyki, jednoznacznie intepretując przedstawienie bezwględnej dyktatury w „The Obsolete Man”, jako anty-rządową prowokację, za którą z całą pewnością stały wpływy sowieckiej agentury. W listach i komentarzach w prasie, bezpośrednio atakowano Serlinga, nazywając go wprost „komunistą” a sam odcinek „propagandowym śmieciem”. Intencje twórcy „Strefy Mroku” były jednak dużo mniej skomplikowane. „The Obsolete Man” jest bardzo czytelną i mocno dydaktyczną opowieścią, której jasny przekaz nie powinien budzić wieloznacznych eksplikacji. Sam Rod Serling, postawiony pod „pręgieżem”, tymi słowami bronił niniejszego epizodu  – „Przesłanie płynące z ‚The Obsolete Man’ jest nad wyraz klarowne. Po prostu, nie można pokonać prawdy, poprzez zniszczenie słowa pisanego. Nie da się odebrać godności człowieka, zabijając go. Nie można zaprzeczyć istnieniu Boga byle edyktem. Natomiast każda dyktatura, prędzej lub póżniej, musi upaść, ponieważ zawsze istnieć będą myślący ludzie, których odwaga rzuci rząd dyktatu na kolana.” Ni mniej, ni więcej – prawda płynąca z tego odcinka jest uniwersalna i przejrzysta – być może nawet zbyt przejrzysta. „The Obsolete Man” to bodajże najbardziej czytelny przykład moralizatorstwa, na które wcześniej Rod Serling nie mógł sobie pozwolić. Sukces pierwszego sezonu i wzrastająca popularność serialu w trakcie emisji drugiej serii, zmieniły wiele rzeczy. Abstrahując od przesłania plynącego z samego epizodu, jest coś symbolicznego w fakcie, że to właśnie „The Obsolete Man” został wybrany, jako odcinek wieńczący drugi rok emisji „Strefy Mroku”. Zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę, że sam skrypt zawiera wiele elementów odrzuconego przez CBS scenariusza do – planowanego, jako odcinek pilotażowy „The Twilight Zone” – „Happy Place”. 

Czytaj dalej „Seria 2, Odcinek 29 – The Obsolete Man”

Seria 2, Odcinek 29 – The Obsolete Man

Seria 2, Odcinek 28 – Will the Real Martian Please Stand Up?

Screenshot_4
„Wintry February night, the present. Order of events: a phone call from a frightened woman notating the arrival of an unidentified flying object. And the check-out you’ve just witnessed with two State Troopers verifying the event but with nothing more enlightening to add beyond evidence of some tracks leading across the highway to a diner. You’ve heard of trying to find a needle in a haystack? Well, stay with us now and you’ll be part of an investigating team whose mission is not to find that proverbial needle. No, their task is even harder. They’ve got to find a Martian in a diner. And in just a moment you’ll search with them because you’ve just landed in the Twilight Zone.”

Marsjanin jest psem, względnie pies jest Marsjaninem. A właściwie miał nim się okazać. Takie rozwiązanie zagadki oferował pierwszy scenariusz – datowany na 12 pażdziernika 1958 roku – do odcinka zatytułowanego wówczas „The Night of the Big Rain”. W oryginalnym skrypcie, pięcioro pasażerów autobusu – któremu zniszczony wskutek obfitych opadów most, uniemożliwił kontynuowanie podróży – zmuszonych jest skorzystać z gościny przydrożnego baru. Kłopot w tym, że w pobliskim bagnie wylądował latający talerz, co nie uszło uwagi młodego konstabla, który podążając tropem przybysza, dotarł do wzmiankowanego wyżej lokalu. Każdy z klientów jest potencjalnym podejrzanym, każdy ma coś do ukrycia i każdy, by udowodnić swoją ziemską proweniencję, zmuszony jest opowiedzieć własną historię… Wyobraźcie sobie zawód widzów, którzy dopatrując się podejrzanego w każdym z pasażerów i próbując rozwiązać na właśną rękę zagadkę, w finale otrzymują odpowiedź, którą ujawniłem w pierwszym zdaniu niniejszego wpisu. Na szczęście, ostateczny scenariusz „Will the Real Martian Please Stand Up?” prezentuje nieco inną wersję tej historii, finał której nikogo nie rozczaruje i z pewnością zaskoczy. Zaskoczy i rozbawi, albowiem w przypadku tego epizodu mamy do czynienia z prawdziwym ewenementem, jeśli chodzi o „Strefę Mroku” i komediowe wycieczki Roda Serlinga – odcinkiem o zacięciu humorystycznym, który jest autentycznie dobrym, zabawnym i jednocześnie trzymającym w napięciu spektaklem. Tak więc, jeśli lubicie literaturę kryminalną w stylu Agathy Christie a przy tym uważacie „The Thing” Johna Carpentera za jeden z najlepszych filmów science-fiction – będziecie ukontentowani. A ja, przechodząc do opisu fabuły, zastanowię się, czy w poniższym streszczeniu zdradzić zakończenie „Will the Real Martian Please Stand Up?”, czy pozwolić się Wam cieszyć się i zostać zaskoczonym finałem, jako stało się to i moim udziałem.

Czytaj dalej „Seria 2, Odcinek 28 – Will the Real Martian Please Stand Up?”

Seria 2, Odcinek 28 – Will the Real Martian Please Stand Up?

Seria 2, Odcinek 27 – The Mind and the Matter

"...a little man who yearns for the serenity of a world without people and as it happens he gets his wish: to walk an uninhabited Earth and face the consequences."
„…a little man who yearns for the serenity of a world without people and as it happens he gets his wish: to walk an uninhabited Earth and face the consequences.”

W wyemitowanym na kilka lat przed premierą „Strefy Mroku” epizodzie, wchodzącym w skład antologii telewizyjnej Studio One, zatytułownym „The Man Who Caught the Ball at Coogan’s Bluff„, do którego scenariusz napisał – oczywiście – Rod Serling, poznajemy George’a Abernathy’ego, żałosnego człowieczka, żyjącego pod pantoflem gardzącej nim żony. Abernathy wiedzie swój nieciekawy żywot, dzieląc czas między pracę na nie dającej satysfakcji rządowej posadzie i nie obfitującą w rozrywki egzystencję. Do momentu, gdy któregoś dnia, obserwując mecz baseballa, przypadkiem łapie piłkę odbitą w kierunku trybun. George na kilka chwil staje się bożyszczem tłumu i, co za tym idzie, nabiera większej pewności siebie i ochoty na zmiany w swoim życiu. Zaczyna od zabrania żony na wystawną kolację i tańce, zaczyna ubierać się w bardziej krzykliwy sposób niż dotychczas, a jego wypowiedzi są elokwentne i skrzą się od humoru. Niestety, jego żona niezupełnie wierzy w tą przemianę i zdaje się jej nie akceptować. Między małżonkami dochodzi do kłótni, po której George opuszcza mieszkanie. Szybko nachodzi go refleksja, że tak naprawdę nie ma sensu się zmieniać, i że najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do niszy, w której tkwił. Wraca do poprzedniego status quo, do stanu w którym, paradoksalnie, było mu najlepiej – rutyna i nuda, po tym drobnym zawirowaniu w jego życiu, nabierają dlań zupełnie innego, paradoksalnie, pozytywnego posmaku. Bohater odcinka „The Mind and the Matter”, Archibald Beechcroft przechodzi podobną drogę. Rzecz jasna, ton jego przygodzie nadaje element nadprzyrodzony, ale meritum obu epizodów wydaje się być identyczne. Zanim jednak zaczniemy zagłębiać się w historię Archibalda Beechcrofta, trzeba powiedzieć jasno – tak, to kolejny epizod komediowy autorstwa Roda Serlinga. I – tak! – to jeden ze słabszych skryptów popełnionych przez twórcę „Strefy Mroku”. Przyjmując ten fakt z całym „dobrodziejstwem” inwentarza, możemy przejść do dalszej części opowieści.

Czytaj dalej „Seria 2, Odcinek 27 – The Mind and the Matter”

Seria 2, Odcinek 27 – The Mind and the Matter

Seria 2, Odcinek 26 – Shadow Play

Screenshot_3
„Adam Grant, a nondescript kind of man found guilty of murder and sentenced to the electric chair. Like every other animal caught in the wheels of justice he’s scared, right down to the marrow of his bones. But it isn’t prison that scares him, the long, silent nights of waiting, the slow walk to the little room, or even death itself. It’s something else that holds Adam Grant in the hot, sweaty grip of fear, something worse than any punishment this world has to offer, something found only in the Twilight Zone.”

Adam Grant, postać grana przez Dennisa Weavera, zatopiona w myślach, powoli wyłania się z gęstych, okalających go ciemności. Mrok rozprasza się stopniowo i widz dostrzega kolejno, iż Grant siedzi w ławie oskarżonych a następnie wracających z posiedzenia sędziów przysięgłych. Ta początkowa sekwencja odcinka „Shadow Play” – drugiego, po Perchance To Dream, epizodu do scenariusza Charlesa Beaumonta, eksploatującego motywy ułudy mieszającej się z realizmem i snów, mających realną siłę wpływania na postrzeganie rzeczywistości – sprawia, że z  miejsca ma się wrażenie, iż już za chwilę obejrzymy widowisko nietuzinkowe. I takim właśnie jest „Shadow Play” – odcinek, który bez cienia przesady nazwać można spektaklem wybitnym. Począwszy od ogólnej koncepcji, poprzez sprawną reżyserię – co rzuca się w oczy już przy wspomnianej scenie otwierającej odcinek – współpracującego wcześniej z HitchcockiemJohna Brahma, po dającą sporą przestrzeń do intepretacji, pełną niedomowień fabułę i zapadające w pamięć dialogi. Trzeba przyznać, że odcinek ten, jak żaden z dotychczasowych, potrafi zasiać w widzu ziarno niepewności, odnośnie tego, czy postrzegana rzeczywistość, jest prawdziwa, czy może rzeczywiście jesteśmy marionetkami, tytułowymi „cieniami” będącymi postaciami w czyjejś narracji, w cudzym śnie.  Czy każdy z nas czasami nie odczuwa pragnienia, by dana sytuacja okazała się snem? Albo czy, kiedy spotka nas wielkie szczęście, nie modlimy się – jeśli to sen, oby trwał wiecznie? W „Shadow Play” poznamy historię człowieka, którego życie jest niekończącym się koszmarem. 

Czytaj dalej „Seria 2, Odcinek 26 – Shadow Play”

Seria 2, Odcinek 26 – Shadow Play