Seria 4, Odcinek 17 – Passage on the Lady Anne

Seria 4, Odcinek 17 - Passage on the Lady Anne
Seria 4, Odcinek 17 – Passage on the Lady Anne

Państwo Ransome (Lee Philips i Joyce Van Patten) stanęli w obliczu poważnego kryzysu małżeńskiego. Alan jest człowiekiem bezgranicznie oddanym pracy, oraz interesom i coraz mniej czasu i uwagi poświęca swej żonie Eileen. Kiedy wybiera się w kolejną podróż biznesową do Anglii, kobieta skłania go do tego, by zabrał ją ze sobą a ponadto nalega na to, by to ona mogła zdecydować o wyborze środka transportu. Chcąc ratować rozsypujący się i wyzuty z uczuć związek, podejmuje decyzję, by podróż z Nowego Jorku do Southampton odbyć na pokładzie leciwego, powolnego liniowca, Lady Anne. Dla Lady Anne będzie to ostatni rejs, dla Ransome’ów szansa na nowy początek.  

Przed wejściem na pokład czeka ich pierwsze z serii zaskakujących zdarzeń. Dwaj starsi panowie, przedstawiający się jako McKenzie (Wilfrid Hyde-White) i Burgess (Cecil Kellaway) są wyraźnie zdumieni faktem, że małżeństwu udało się nabyć bilety na rejs Lady Anne. Robią wszystko, co mogą, by zniechęcić ich do podróży tym statkiem. Najpierw wytykają to, że jest to prawdopodobnie najpowolniejsza z jednostek pływających obecnie na tej trasie żeglugowej. Eileen jest raczej zadowolona z tego faktu, bo dzięki temu będzie miała męża tylko dla siebie przez kilkanaście dni.

"--- You can still turn back, you know. Just think of being cooped up with me for 14 days. --- I made a promise, i'm going to go through with it. Isn't that good enough? ---- Sure, sure, sure. At least try to enjoy yourself."
„— You can still turn back, you know. Just think of being cooped up with me for 14 days. — I made a promise, i’m going to go through with it. Isn’t that good enough? —- Sure, sure, sure. At least try to enjoy yourself.”

Kiedy państwo Ransome – a właściwie Eileen – podtrzymują zamiar podróży, McKenzie i Burgess proponują im coraz większe sumy pieniędzy, byle tylko zrezygnowali z rejsu i wyliczają wady statku, wypływające z tego, że jest to jednostka, która najlepsze lata ma dawno za sobą. I to nie pomaga. Eileen robi wszystko, by ratować małżeństwo, a stylowo urządzony pokład Lady Anne jawi jej się jako, niezbędna temu przedsięwzięciu, sceneria. Starsi panowie niechętnie odpuszczają i państwo Ransome wkraczają na pokład. 

Mimo pięknej i niewątpliwie romantycznej aury, Alan pozostaje oziębły i nerwowy. Jego myśli wciąż podążają ku interesom i obliczaniu tego, ile może stracić w ciągu tej przydługiej podróży, którą równie dobrze można było odbyć samolotem w kilka godzin. Eileen powoli traci resztki nadziei na to, że cokolwiek może pomóc we wskrzeszeniu w Alanie dawnych uczuć, a po kilku utarczkach małżeństwo dochodzi do gorzkiego wniosku – kiedy tylko dotrą do Anglii podejmą kroki zmierzające do rozwodu. 

"--- Well we tried. --- We should have tried harder. --- We should have kept them off this ship."
„— Well we tried. — We should have tried harder. — We should have kept them off this ship.”

Tymczasem rzuca się im w oczy kilka dość nietypowych faktów. Wszyscy pozostali pasażerowie to seniorzy. Pośród nich długoletnie pary, jak państwo Millie (Gladys Cooper) i Toby McKenzie, oraz samotni staruszkowie, jak pan Burgess. Kiedy Eileen i Alan nawiązują nieco cieplejsze relacje z państwem McKenzie, ci wyjaśniają im, że Lady Anne jest statkiem wyjątkowym. Na nim bowiem wszyscy z obecnie podróżujących spędzili najwspanialsze i najbardziej romantyczne chwile w swoim życiu. To właśnie na jej pokładzie większość z nich odbyła swe podróże poślubne i teraz, chcąc oddać hołd temu cudownemu statkowi, udali się wraz z Lady Anne w jej ostatnią podróż. Burgess i McKenzie przyznają również, że mimo, iż wcześniej uważali, że młode małżeństwo narusza sacrum tej wyjątkowej podróży, to teraz postrzegają ich pojawienie za znak. Oto po raz ostatni na pokładzie Lady Anne zaistnieć miał cud kwitnącej miłości.

A jednak Alan jest wciąż daleki do zapałania żarem, którego zarzewie pragną dostrzec starzy pasażerowie Lady Anne i jego żona. Odczuwa za to niejasne uczucie, iż dzieje się coś dziwnego. Kiedy wychodzi z Eileen na pokład i wpatruje się w zasnuty mgłą horyzont, zauważa, że statek płynie w niewłaściwym kierunku. Kiedy odwraca się by powiedzieć o tym żonie, okazuje się, że Eileen nie ma już u jego boku. Pełen złych przeczuć Alan przetrząsa cały pokład i wypytuje wszystkich pasażerów, ale nikt nie jest mu wstanie pomóc. McKenzie uspokaja go jednak, iż wcale nie tak łatwo jest wypaść za burtę tego statku.

"--- Well you can stop worrying because when this tub finally gets there you can relax because i'm going to leave."
„— Well you can stop worrying because when this tub finally gets there you can relax because i’m going to leave.”

Kiedy zrezygnowany wraca do wynajętej kabiny, znajduje żonę w łóżku, odzianą w sukienkę z podróży poślubnej pani McKenzie, która pożyczyła ją Eileen. Kobieta dziwi się, że nie znalazł jej tu wcześniej, skoro – jak twierdzi – przez cały czas oczekiwała nań w kabinie. Alan, który w ciągu chwil pełnych grozy, towarzyszącej poszukiwaniom, zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo kocha żonę, rzuca się jej w ramiona i razem łączą się w pełnym namiętności pocałunku.

Następnego dnia, kiedy pogodzeni małżonkowie, wraz z resztą pasażerów, bawią się na przyjęciu, kapitan Protheroe (Alan Napier) nagle prosi ich o opuszczenie pokładu. Czeka na nich szalupa wyposażona w zapasy i urządzenie radiolokacyjne. Małżonkowie nie rozumieją dlaczego mają opuścić pokład na środku oceanu i gdy oponują, steward (Cyrili Delevanti) wyjmuje pistolet. Ransome’owie zostają pod bronią odprowadzeni do łodzi i opuszczeni na powierzchnię morza. Kiedy Alan pyta się pozostałych pasażerów czemu to robią, skoro – jak się wydawało – polubili ich i zaakceptowali, Eileen zwraca mu uwagę na to, że robią to właśnie dlatego, że darzą ich sympatią. Młodzi zakochani nie mogą podążyć w dalszą drogę z pozostałymi. Przed nimi jeszcze całe, z pewnością lepsze, życie. Następnie Lady Anne odpływa i znika we mgle, by już nigdy nie zawitać do żadnego z portu i nie zostać odnalezioną.

"Love has its own particular point of view. It sees everything larger than life. Nothing is too ornate, too fanciful, too dramatic. Love demands the theatrical, and then transfigures it. It turns the grotesque into the lovely, as a child does. With it, we can see what we wish to see in other people. Without it, we can't see anything at all. We can search forever, and never find."
„Love has its own particular point of view. It sees everything larger than life. Nothing is too ornate, too fanciful, too dramatic. Love demands the theatrical, and then transfigures it. It turns the grotesque into the lovely, as a child does. With it, we can see what we wish to see in other people. Without it, we can’t see anything at all. We can search forever, and never find.”

„Passage on the Lady Anne” jest adaptacją opowiadania Charlesa Beaumonta, które pierwotnie ukazało się w kolekcji „Night Ride And Other Journeys” (1960), pod tytułem „Song for a Lady”. Pomysł na tę historię wypłynął z doświadczenia, jakim był rejs rodziny Beaumontów do Europy w 1957 roku. Sporą część uczestników podróży stanowili ludzie podeszli wiekiem. W bujnej wyobraźni Charlesa Beaumonta zakiełkowała wówczas koncepcja o okręcie odbywającym swą ostatnią podróż w nieznane, w towarzystwie ludzi, którzy spędzili ongiś na jego pokładzie najcudowniejsze chwile swojego życia.

Odcinek jest naprawdę przejmujący i oddziałuje na wielu płaszczyznach. Początkowe sekwencje to klimat łagodnej opowieści z dreszczykiem, nawiązującej w wielu aspektach do historii o widmowych okrętach. Atmosfera strachu sięga zenitu w momencie, kiedy pani McKenzie mówi do Ransome’ów, że nie muszą już bać się śmierci. Później jednak fabuła schodzi na o wiele bardziej liryczne, nostalgiczne tory. Pojawia się sporo refleksji na temat przemijania i wartości wspomnień, oraz tego, by najlepiej, jak możliwe wykorzystać dany nam czas. Finał łączy parę Ransome’ów – małżonkowie, szczególnie Alan, doceniają wagę chwil, w których doświadczyć mogą miłości w pełnym jej rozkwicie, podczas gdy wielu z oddalających się na pokładzie Lady Anne pasażerom pozostały już jedynie piękne wspomnienia o dawnej świetności i utraconych na wieki ukochanych.

"Nothing is sacred anymore. The beasts are at the gates, but we're too old to fight, so we have to stand around like pathetic statues, with our medals tarnished and our swords broken, while the vandals turn our castles into sideshows and stick up nasty little advertisements for soap all along the roadside. And now they're going to scrap the Lady Anne. But i warn you, how are we going to stop them from scrapping the whole world?"
„Nothing is sacred anymore. The beasts are at the gates, but we’re too old to fight, so we have to stand around like pathetic statues, with our medals tarnished and our swords broken, while the vandals turn our castles into sideshows and stick up nasty little advertisements for soap all along the roadside. And now they’re going to scrap the Lady Anne. But i warn you, how are we going to stop them from scrapping the whole world?”

Siłą odcinka jest gwiazdorska obsada, składająca się ze znakomitych aktorów starszego pokolenia. Część z nich, jak Gladys Cooper, zaczynała karierę już w okresie kina niemego. Wszyscy doskonale się znali i pojawienie się na planie odcinka było dla nich niczym zjazd absolwentów liceum. Wypływa z tego znakomita chemia, jaką emanują bohaterowie tego epizodu a ponadto wszyscy prezentują styl i grację, której źródłem może być jedynie ogromne doświadczenie i – zwyczajnie – stara szkoła gry na poziomie niedostępnym wielu współczesnym aktorom.

Niesamowite, iż udało się zgromadzić tylu wybitnych aktorów w jednym miejscu (co, jak opowiadał reżyser Lamont Johnson, dało im pretekst do wymiany najnowszych ploteczek, które przekazywali sobie chichocząc, jak nastolatkowie). Wilfrid Hyde-White, Cecil Kellaway (którego pamiętać możemy z roli Wickwire’a z odcinka Elegy), Gladys Cooper (wcześniej w pamiętnej roli w odcinku Nothing in the Dark), Alan Napier (którego większość widzów kojarzy głównie z roli Alfreda w serialu „Batman” z lat 1966 – 1968) i Cyrili Delavanti (wystąpił łącznie w czterech odcinkach oryginalnej „Strefy Mroku”) przyćmiewają parę głównych bohaterów.

--- Where have you been? I've been looking all over for you. --- I've been here, Alan. --- But i look... --- Alan, you must be drunk. --- No. I'm not drunk. Where did this come from? --- Mrs. Mckenzie gave it to me. She wore it on her honeymoon. Do you like it? --- It's beautiful. And you're beautiful. --- Oh, Alan Alan, what happened? --- I don't know what happened. But i'm going to try very hard not to forget it."
— Where have you been? I’ve been looking all over for you. — I’ve been here, Alan. — But i look… — Alan, you must be drunk. — No. I’m not drunk. Where did this come from? — Mrs. Mckenzie gave it to me. She wore it on her honeymoon. Do you like it? — It’s beautiful. And you’re beautiful. — Oh, Alan Alan, what happened? — I don’t know what happened. But i’m going to try very hard not to forget it.”

Choć przyznać trzeba, że Lee Philips gra tu wyraźnie słabo. O ile nie razi to w scenach, kiedy jest zblazowanym i wyzutym z ludzkich odruchów biznesmenem, to kiedy w grę powinny wchodzić prawdziwe emocje, z jego prezentacji bije rażaca sztuczność. Jego ekranowa żona wypada pod tym względem o całe nieba lepiej – jej pragnienie miłości, czułość, łagodność a potem złość i zniechęcenie wypadają niezwykle wiarygodnie i oddane są w poruszający sposób. 

Za set zdjęciowy sekwencji rozgrywających się na, urządzonym z przepychem, pokładzie statku posłużyły plany, które zbudowano na potrzeby filmu „Maria Antonina” z 1938 roku, z Normą Shearer w roli głównej, w którym w roli Księcia Orleanu podziwiać można było innego z aktorów, którzy pojawili się później w „Strefie Mroku”, znakomitego Josepha Schildkrauta („Deaths-Head Revisited„, The Trade-Ins„).

Screenshot_10
„— Excuse me, but what are you talking about? Why should we gather our things together? — Because, my friends, we’re putting you off the ship. — You’re what? —- Putting you off the ship. — What do you mean? — Just that. — Why? Are we in trouble? — No, no… — Well, then why? — There’s no time for explanations.”

Wbrew temu, co podaje się na stronie IMDB.com, przewijające się napisy końcowe – w „Strefie Mroku” były to zawsze, z wyjątkiem tego jednego odcinka, statyczne plansze – nie wynikały z tego, iż zagrało w nim sporo aktorów – zdarzały się bowiem epizody ze znacznie większą obsadą, więc uzasadnienie takie wydaje się być pozbawione najmniejszego sensu – ale z faktu, iż zostały one przygotowane przez nowo zatrudnionego pomocnika edytora, który nie zapoznał się wystarczająco dokładnie z formatem serialu.

"--- I've never felt so warm in my whole life."
„— I’ve never felt so warm in my whole life.”

Ocena odcinka: 7/10

Reklamy
Seria 4, Odcinek 17 – Passage on the Lady Anne

Jedna uwaga do wpisu “Seria 4, Odcinek 17 – Passage on the Lady Anne

  1. Dobry epizod, który ma taki fajny nostalgiczny klimat przemijających lat czy utraconej miłości. No i ta znakomita obsada starszego pokolenia, która pokazuje prawdziwą klasę młodszym aktorom. Oceniam podobnie jak Ty odcinek na 7/10.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s