Seria 4, Odcinek 15 – The Incredible World of Horace Ford

Seria 4, Odcinek 15 - The Incredible World of Horace Ford
Seria 4, Odcinek 15 – The Incredible World of Horace Ford

Pracujący od piętnastu lat jako projektant zabawek, Horace Ford (Pat Hingle) pogrąża się w coraz głębszej obsesji podążania myślami do czasów swych dziecięcych zabaw i swawoli. Ciągłe zatapianie się we wspomnieniach o cudownych latach spędzonych na Randolph Street, gdzie się wychował, zaczyna negatywnie wpływać na jego pracę i życie osobiste. Horace staje się nadpobudliwy i impulsywny a na wszelkie uwagi ze strony pracodawcy i wyrażającej swoje obawy żony Laury (Nan Martin) reaguje gwałtownie i napastliwie. Nadchodzą jego trzydzieste ósme urodziny a on z każdym kolejnym dniem zachowuje się w coraz bardziej dziecinny sposób, jeszcze mocniej pogrążając się w reminiscencjach z wieku chłopięcego. Dręczony nostalgią postanawia w końcu udać się na Randolph Street, gdzie ze zdumieniem odkrywa, iż czas zatrzymał się w miejscu. Ulica wygląda dokładnie tak, jaką ją zapamiętał z okresu, kiedy miał zaledwie dziesięć lat.

Randolph Street przypomina maleńką bańkę wyrzuconą poza bieg czasu. Ludzie noszą niemodne stroje i używają brzmiących niewspółcześnie zwrotów, sprzedawca hot-dogów oferuje je w cenie zaledwie kilku centów, ściany zdobią plakaty dawno zapomnianych filmów a ulicami biegają dzieciaki nawołujące się słowami przebrzmiałych zabaw. Jeden z chłopców przebiegających obok Horacego potrąca go i mężczyzna upuszcza trzymany w dłoni zegarek. Jednak nie zwraca na to większej uwagi, albowiem jest zbyt zaskoczony faktem, iż urwis, który na niego wpadł, to postać, którą często przywoływał w swoich wspomnieniach, niejaki Hermy Brandt (Jerry Davis).

"- Why don't you just be quiet for once, will you?!"
„- Why don’t you just be quiet for once, will you?!”

Kiedy wraca do domu i próbuje opowiedzieć o tym swojej matce (Ruth White) i żonie, jego relacja sprawia, że kobiety zaczynają się poważnie martwić o stan psychiczny Horacego. Laura prosi go, aby położył się i odpoczął. Kiedy mężczyzna zasypia, rozlega się dzwonek u drzwi i w progu staje Hermy z zegarkiem Horacego. Wyraźnie przestraszona Laura odbiera zgubę od chłopca, ale z sobie tylko wiadomych względów nikomu nie wspomina o tej wizycie. 

Mijają kolejne dni. Horace staje się coraz mniej komunikatywny, zarówno w pracy, jak i w domu. Nie może się skupić na niczym, poza wspominkami o czasach i zabawach dzieciństwa. Każdego kolejnego wieczoru udaje się na Randolph Street, gdzie raz za razem odgrywa się przed jego oczami ta sama sekwencja. Podjeżdża doń sprzedawca hot-dogów, następnie wpada na trzymającą się za ręce parę młodych ludzi, słyszy kobietę nawołującą kogoś przez okno, podnosi upuszczony przez starszą panią pakunek, i w końcu, potrącony przez Herbiego Brandta, gubi zegarek. Jedyną różnicą jest to, iż przy każdej wizycie ośmiela się podejść nieco bliżej grupki bawiących się w berka chłopców, ale wciąż nie jest w stanie złożyć w całość strzępów rozmowy, jaką prowadzą.

"- Frank on a roll? Three cents each."
„- Frank on a roll? Three cents each.”

W dniu swoich urodzin, Horace wdaje się kolejną utarczkę ze swoim szefem, panem Judsonem (Vaughn Taylor) i odrzuca daną mu ostatnią szansę. Pan Judson nie może dłużej znieść braku aktywności i niesubordynacji swojego pracownika i, z wyraźnym żalem, zwalnia Horacego z pracy. Kiedy Ford wraca do domu, informacja o utracie etatu wywołuje mały dramat. Jego matka rozpacza a żona, nie potrafiąc dłużej znieść użalania się teściowej nad własnym losem i przerażona przybierającą na sile manią Horacego, zalewa się łzami. Główny bohater tragedii opuszcza mieszkanie i udaje się po raz kolejny na Randolph Street. 

Tam sprawy rozgrywają się utartym torem z tym wyjątkiem, że pod koniec Horace słyszy prawdę na temat tego, jak postrzegany był w dzieciństwie. Okazuje się, że większość wspomnień z tego okresu ubarwił a część nieprzyjemnych z nich po prostu wyparł z pamięci. Sam nagle staje się małym, nielubianym przez resztę dzieciarni chłopcem. Kiedy próbuje odezwać się do chłopaków, ci zbliżają się doń i spuszczają mu solidne manto.

" --- Bread and butter. --- Bread and butter."
” — Bread and butter. — Bread and butter.”

Jakiś czas potem w mieszkaniu Fordów, gdzie zebrało się już towarzystwo mające celebrować urodziny pana domu, rozlega się dzwonek do drzwi. To Hermy Brandt, który znów przynosi zegarek Horacego. Tym razem jest to jednak dziecięcy zegareczek z postacią Myszki Miki na cyferblacie, o którym często wspominał Ford i który nosił w okresie, kiedy miał dziesięć lat. Przerażona Laura pędzi na Randolph Street – która teraz jest kompletnie opustoszała – i w zaułku znajduje pobite do krwi dziecko. Małego Horacego Forda.

Laura płacząc odwraca się na moment i w tej chwili mały Horace przemienia się w swą dorosłą postać, a kiedy podnosi się z ulicy, prosi Laurę by o nic nie pytała. Dociera do niego, że przez te wszystkie lata ubarwiał swoje dzieciństwo na „podłej” – jak nazywała ją jego matka – ulicy Randolph Street. W istocie rzeczy, jego chłopięce lata dalekie były od idylli a jego podróże w przeszłość były sposobem na uwolnienie się od nostalgii i umożliwienie mu normalnego życia tu i teraz. Kiedy Laura i Horace na dobre opuszczają Randolph Street, siedzący wysoko na ulicznym znaku Hermy Brandt odprowadza ich wzorkiem.


--- I was walking on the street and all of a sudden, i hear a kid yelling, 'ring-a-levio!' --- Ring-a? --- Well, that's a game we used to play. Ring-a-levio. You you know how that can make you feel, hearing that? I was a very good ring-a-levio player. See, you got to be very fast. You need a lot of stamina. Boy, the running you have to do. See, first, you choose up sides. You go, 'one potato, two potato, three potato, four...'  You remember that? You remember that?"
— I was walking on the street and all of a sudden, i hear a kid yelling, ‚ring-a-levio!’ — Ring-a? — Well, that’s a game we used to play. Ring-a-levio. You you know how that can make you feel, hearing that? I was a very good ring-a-levio player. See, you got to be very fast. You need a lot of stamina. Boy, the running you have to do. See, first, you choose up sides. You go, ‚one potato, two potato, three potato, four…’ You remember that? You remember that?”

Piętnasty odcinek czwartej serii „Strefy Mroku” jest trzecią z kolei telewizyjną adaptacją „Niezwykłego świata Horacego Forda” Reginalda Rose’a, znanego przede wszystkim, jako autor scenariusza klasyka kina, czyli filmu „Dwunastu gniewnych ludzi”. Historia ta była wcześniej adaptowana w ramach antologii telewizyjnej Studio One – w roku 1955 z Artem Carneyem (który wcielił się też w postać podupadłego Świętego Mikołaja w odcinku „Strefy Mroku” zatytułowanymThe Night of the Meek) w roli tytułowej – oraz, ponownie, w serii General Motors Presents, gdzie postać Horacego odtwarzał Alan Young, najbardziej znany z roli w serialu „Ed – koń, który mówi” (1961 – 1966) i uznany aktor dubbingowy, między innymi, podkładający głos Scrooge McKwacza w disnejowskim serialu „Kacze opowieści” (1987 – 1990). 

Pierwsza propozycja zaadaptowania tej historii w „Strefie Mroku” została odrzucona przez samego Roda Serlinga. Ze scenariuszem Reginalda Rose’a zapoznał się już 1959 roku i uznał, iż historia z plotem tak bardzo zbliżonym do tego, co sam zaproponował w Walking Distance” nie powinna znaleźć się w obrębie tego samego sezonu. O ile w kolejnych seriach nie uciekano od adaptowania pomysłów i historii bazujących na tym samym koncepcie, w pierwszym sezonie „Strefy Mroku” starano się, by prezentowane w niej opowieści były oryginalne. Motyw mężczyzny przytłoczonego ciężarem dorosłości i presją niesioną przez nadmiar obowiązków i odpowiedzialności, który musi przejść swoisty rytuał oczyszczenia konfrontując się ze swoimi wspomnieniami w tak bezpośredni – a w przypadku Horacego Forda – brutalny sposób, wydał się Rodowi Serlingowi niebezpiecznie wtórny. Dodatkowo, ten topos opakowany został przez Rose’a w sposób zdecydowanie mniej zręczny – scenariusz jest bowiem pełen nieporadnie nakreślonych i niepełnych wątków, oraz brak mu subtelności, jaką cechowało się „Walking Distance”. 

"--- But you're fired. $140 a week. Do you think you can find $140 a week on the street? What's going to happen to us?"
„— But you’re fired. $140 a week. Do you think you can find $140 a week on the street? What’s going to happen to us?”

Trudno zrozumieć dlaczego Horace Ford cofając się w czasie za każdym razem powtarza tę samą pantomimę. Raz za razem natyka się na parę sprzedawcę hot-dogów, wpada na roześmianą parkę i gubi swój zegarek. Podczas tych kilku odwiedzin na Randolph Street nie robi niczego – nie licząc ostatnich kilku kroków – co każdy inny człowiek zrobiłby na jego miejscu. Nie reaguje, mimo, iż zna kolejność i następstwa nadchodzących wydarzeń z powtarzającej się sekwencji. Ten brak naturalnych odruchów ze strony Horacego – nie próbuje uniknąć wpadnięcia na zakochanych, ani potrącenia przez Hermy’ego – sprawia, iż kolejne sceny odwiedzin na Randolph Street (poza pierwszą i ostatnią) wydają się niepotrzebne i zwyczajnie nużą. Widz, podobnie jak Horace, nie wynosi z tych powtarzających się odwiedzin nic.

Dziwnym wydaje się też wpleciony element rodzinnego dramatu, którego eskalacja następuje w finale. Chodzi tu głównie o tarcia pomiędzy matką Horacego a jego żoną Laurą. Do tej chwili wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, i dopiero podczas jednej z ostatnich scen rozgrywa się przed oczami widza konflikt, podłoża którego nie rozumiemy – choć możemy się domyślać – i wcześniej nic nie wskazywało na to, iż problem tego rodzaju w tym układzie istniał. Odpowiednio nakreślona atmosfera mogłaby uzasadnić fakt, iż Horace dokonywał swoistego aktu eskapizmu, uciekając się do wspomnień, a później fizycznie do czasów dzieciństwa. Oglądając scenę utarczki między matką Horacego a Laurą przez moment czułem się, jakbym niechcący przerzucił kanał telewizyjny i przed moimi oczami rozgrywał się fragment telenoweli, której wcześniejszych dwustu pięćdziesięciu odcinków nie miałem okazji i ochoty obejrzeć.

Screenshot_7
„I’m standing right here. Hermy! Hermy, are you my buddy? Why don’t you listen to me? You… You guys you think i don’t know when i owe you guys some apologies? Georgie? Hey, cy? Come on, what are you giving me the treatment for? Will you listen? Will you please listen to me? I couldn’t help it. I’m telling you, fellas, you got to give me a chance. Hermy, i’m your best friend. Will you listen to me just for a minute?”

O ile Pat Hingle gra rolę Horacego Forda na wysokich obrotach, to postać została napisana tak, że niepomiernie irytuje. Jeśli jego wygłupy, kiedy odgrywa przed rodziną i znajomymi scenki ze swojego dzieciństwa – takimi, jakie je zapamiętał – wypadają rewelacyjnie, o tyle jego „normalne” wypowiedzi drażnią niemal w każdym dialogu. Nie rozumiem dlaczego Horacy reaguje na wszystko z nadmierną agresją, podczas gdy wszyscy wokół okazują troskę, empatię i chęć zrozumienia, co też tkwi u podstaw tak impulsywnego zachowania. Sceny, w których pan Judson wykazuje niesamowitą wyrozumiałość wobec Forda a ten, raz za razem, odkrzykuje się mu bezczelnie, sprawiają że niewielkie pokłady sympatii i współczucia, jakie żywiłem względem bohatera, uleciały niczym kamfora. Żałuję, że nie mam możliwości porównania jego występu z rolami Younga i Carneya – może wtedy mógłbym lepiej zrozumieć, czy problemem jest zła interpretacja roli, oparta na przesadzonej ekspresji, czy nazbyt karykaturalnie napisana postać, która powinna być – a w moim odczuciu nie jest – postacią tragiczną. Horace Ford Pata Hingle jawi mi się jedną z najbardziej męczących protagonistów w historii seriali, przebijając nawet pod tym względem niejakiego pana Bevisa.

Sytuacji nie poprawia wymuszona przez producenta „Strefy Mroku” Herberta Hirschmanazmiana oryginalnego, pesymistycznego zakończenia „The Incredible World of Horace Ford”. W dwóch wcześniejszych adaptacjach historia kończyła się w momencie, w którym Hermy Brandt odnosi zegarek z Myszką Miki do Laury. Horace, który tak pragnął powrotu do świata dzieciństwa, zostaje w nim uwięziony na zawsze. Jednak, jak się boleśnie przekonuje, nie jest to beztroska idylla, ale brutalna rzeczywistość brudnych slamsów na Randolph Street, w której inne dzieciaki go nie lubią i spuszczają mu regularnie łomot. Hirschman uznał, że pozytywne zakończenie, w którym po otrzymaniu lekcji Horace Ford zostaje oczyszczony z nostalgii, która wpływa negatywnie na jego dorosłe życie, będzie lepszym rozwiązaniem, niż domknięcie tej historii zgodnie z przewrotnymi prawidłami „Strefy Mroku”. Tym samym doprowadził do tego, iż ten daleki od doskonałości odcinek czwartego sezonu, zyskał mało przekonujące, ponadto nielogiczne – przemiana w dziecko i pozostanie w „bańce czasowej” ma sens, ponowny powrót do dorosłości niejako przekreśla wydźwięk powrotu do „słodkiego” dzieciństwa – zakończenie.

"He dropped this."
„He dropped this.”

Ocena odcinka: 3/10

Reklamy
Seria 4, Odcinek 15 – The Incredible World of Horace Ford

Jedna uwaga do wpisu “Seria 4, Odcinek 15 – The Incredible World of Horace Ford

  1. Wytknąłeś wszystkie błędy odcinka, który mnie tak wynudził, że ledwo wysiedziałem. A główny bohater tak mnie irytował, że zwyczajnie miałem gdzieś czy skończy się dla niego dobrze czy źle cała historia. Na tą chwilę dla mnie to nie tyle najgorszy odcinek tego sezonu co jeden z najgorszych jakie widziałem w ogóle. Zupełnie nic mi się nie podobało, nie mam nic dobrego do powiedzenia. A nawet jak próbuje na siłę znaleźć jakiś plus to nie potrafię i takie epizody mają u mnie 2/10 (jedynek prawie w ogóle nie stawiam). Wymęczyłem się okrutnie przez tą godzinę.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s