Komiks: The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance
The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

Przygoda Williama Guanta, zawodowego pisarza i nałogowego pijaka, zaczyna się zgodnie z utartym schematem. Premiera jego najnowszej powieści jest okazją do powrotu do rodzinnego miasteczka, gdzie ma się odbyć spotkanie z czytelnikami połączone z podpisywaniem książki. Od pierwszych kadrów komiksu dowiadujemy się, że William nie wspomina szczególnie czule Scoville a moment powrotu „do domu” nie wydaje się najszczęśliwiej wybrany. Dręczony depresją i bezwolnie poddający się uzależnieniu, Guant znalazł się na zakręcie swej życiowej drogi. W jego przeszłości czekają uśpione traumy, przyszłość – mimo wymiernych sukcesów – wydaje się być pozbawiona większego celu. Jak wielu tym, których tajemnicze sploty okoliczności popchnęły w kierunku rubieży Strefy Mroku, również Williamowi Guantowi dana będzie szansa na nowy początek. A właściwie na „restart”, bowiem ta podróż do Scoville odbywa się nie tylko w przestrzeni, ale również w czasie.

Dotarłszy na miejsce, Guant bardzo szybko zauważa, że jego miasteczko niewiele się zmieniło od czasu, kiedy je opuścił. Oprócz tego, że nie zostało dotknięte plagą wielkich supermarketów a dobrze pamiętane i znajome sklepiki i bary wciąż trzymają otwarte podwoje, to ulicami przemierzają samochody sprzed kilku dekad, i chodnikami spacerują ludzie, których ubrania i fryzury nie pasują do epoki. William dzieli się tymi spostrzeżeniami ze swoją dziewczyną w trakcie rozmowy przez komórkę, oboje jednak nie widzą w tym nic nadnaturalnego. Guant uważa, że Scoville było, jest i będzie zapomnianą przez Boga, zapyziałą dziurą, w której czas się zatrzymał.

The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance
The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

A jednak pewne wydarzenia sprawiają, że William zmuszony jest zrewidować swoje poglądy. Otóż, dostrzega chłopaka, który wygląda dokładnie tak, oraz ubrany jest tak, jak on w dzieciństwie a nawet trzyma w ręku komiks, którym Guant zaczytywał się w jego wieku. Jakiś czas później w barze spostrzega również pijaną w sztok kobietę, która wygląda dokładnie tak, jak jego matka. Kiedy broni kobietę przed chcącym wykorzystać ją oprychem i odprowadza do domu, wszelkie wątpliwości ulatują. Mieszkanie, gdzie odstawia pijaczkę – brudna, zaniedbana nora – jest dokładnie tym samym miejscem, w którym spędził dzieciństwo.

Powoli wypływają na wierzch tłumione w pamięci wspomnienia. Te ciężkie czasy w pewien sposób wpłynęły na to, kim się stał i co osiągnął, ale też były powodem tego, iż nigdy tak naprawdę nie był szczęśliwy. Postanawia więc dokonać kilku zmian, zaopiekować się bitym i poniżanym chłopcem – czym wzbudza wściekłość swojej / jego matki – i zapobiec nadchodzącym, tragicznym wydarzeniom. William cofnął się bowiem w czasie tuż przed moment, który był punktem zwrotnym w jego życiu i teraz ma szansę to naprawić.

The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance
The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

Bardzo trudno wyrobić sobie zdanie na podstawie pierwszego zeszytu z mini-serii komiksowej „Shadow & Substance” napisanej przez Marka Rahnera (etatowy scenarzysta wydawnictwa Dynamite, specjalizujący się głównie w historiach z pogranicza fantasy i horroru) i zilustrowanej przez Edu Menna. Te niespełna trzydzieści osiem stron stanowią jedynie zaczątek, wyraźnie inspirowanej odcinkiem Walking Distance” (tytuł woluminu – „Stumbling Distance” nawiązuje doń bezpośrednio) i wieloma epizodami o bohaterze cofającym się do starych, dobrych czasów. Oczywiście William Guant jest poniekąd zaprzeczeniem klasycznej postaci tego rodzaju – to bohater zdecydowanie bardziej bliski „zagubionym” pisarzom z książek Stephena Kinga. Jego powrót do Scoville nie jest wcale doświadczeniem ożywczym i oczyszczającym, jak było to chociażby w przypadku Martina Sloana. Z głębi jego pamięci wypływają wstrząsające wspomnienia i skrywane brudy. Samo miasto jego dzieciństwa, Scoville przeszłości, to miejsce na swój sposób przeklęte, przygnębiające i daleko mu do pocztówkowych Homewood czy Willoughby.

The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance
The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

Nie sposób przewidzieć w pełni w jakim kierunku potoczy się dalej ta 4-częściowa historia. Zeszyt ów, będący zaledwie wstępem do całości, sugeruje, że Rahner ma w zanadrzu kilka pomysłów, które dość czytelnie nawiązując do oryginalnych epizodów „Strefy Mroku”, będą wywracały „do góry nogami” dobrze znane motywy. Jeśli autor podąży tym torem i rozwinie historię w zaskakującym kierunku, może się okazać, że historia z „Shadow & Substance” będzie jedną z ciekawszych, współczesnych prób oddania klimatu oryginału, przy jednoczesnym uwspółcześnieniu serialowej „Strefy Mroku”. Zeszyt ten zachęcił mnie do sięgnięcia po kolejne, które pozwolę sobie szerzej omówić i zaopiniować dopiero po kompletnym poznaniu historii Williama Guanta.

The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance
The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

Tymczasem muszę wyrazić dość sprzeczne uczucia, jakie wywołują u mnie rysunki Edu Menny. Mimo sporej dbałości o detale i przyzwoicie narysowanych kadrów, w których akcja staje się bardziej dynamiczna, odniosłem wrażenie, że Menna do niektórych z rysunków przykładał się bardziej a do innych mniej. Większość postaci razi brzydotą i rzadko się zdarza – włączając w to głównego bohatera – by były one do siebie wyraźnie podobne na różnych kadrach. Zauważyłem też wyraźne problemy rysownika z czytelnym oddaniem mimiki postaci i zachowaniem proporcji. Nie jestem specjalistą od komiksu, ale skoro mi, laikowi, tego typu rzeczy rzucają się w oczy, to wyraźnie jest tu coś nie w porządku. Jakkolwiek, w materii ilustracji, oddać muszę sprawiedliwość panom od okładek i alternatywnych cover-artów, którzy ładnie nawiązują do oryginalnych odcinków „Strefy Mroku”. Nawiązującą wieloma elementami do klasycznych odcinków „Strefy Mroku” („Eye of the Beholder”, „Nick of Time”, „To Serve Man„) grafiką okładkową Guiu Vilanovy z przyjemnością ozdobiłbym ścianę pokoju.

The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance
The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

 

 

Reklamy
Komiks: The Twilight Zone: Shadow and Substance #1: Stumbling Distance

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s