Seria 4, Odcinek 13 – The New Exhibit

Seria 4, Odcinek 13 - The New Exhibit
Seria 4, Odcinek 13 – The New Exhibit

W Gabinecie Figur Woskowych pana Fergusona znajduje się niezwykła i przerażająca ekspozycja. W specjalnie wydzielonej sali odwiedzający mogą zobaczyć wykonane z wosku postaci pięciu najsłynniejszych seryjnych morderców. Są to Williamowie Burke i Hare, słynni zabójcy z Edynburga, którzy zwłoki zabijanych przez siebie ofiar sprzedawali do eksperymentów doktorowi Robertowi Knoksowi, Albert W. Hicks ongiś bezwzględny pirat i morderca, który przyznał się do zasieczenia dziewięćdziesięciu siedmiu ludzi, Henri Désiré Landru, słynny dusiciel z Paryża, który mordował, grabił i palił ciała zwabianych podstępnie kobiet, oraz nie kto inny, jak Kuba Rozpruwacz, którego nie potrzeba raczej szerzej przedstawiać.

Opiekun wystawy, Martin Lombard Senescu (Martin Balsam) przejawia niezdrową fascynację odzwierciedlonymi w wosku postaciami. Dlatego właśnie, jak porażony gromem, reaguje na wiadomość, iż pan Ferguson (Will Kuluva) zamierza zamknąć Muzeum, ponieważ od długiego czasu nie przynosi ono zysków, a właśnie otrzymał korzystną ofertę kupna budynku, w którym znajduje się ekspozycja. 

"You, you see, Martin, the outside world offers them fears we could never match. The ovens at belsen and Dachau have ruined our chamber of horrors. People are blase, sophisticated. They think they've outgrown the need to be frightened. They live in fear day in, day out."
„You, you see, Martin, the outside world offers them fears we could never match. The ovens at belsen and Dachau have ruined our chamber of horrors. People are blase, sophisticated. They think they’ve outgrown the need to be frightened. They live in fear day in, day out.”

Senescu obawiając się, że wykonane z niezwykłym kunsztem i wyglądające niczym żywe figury, którymi się opiekował przez tak długi czas, iż traktuje je niemal, jak przyjaciół, zostaną zniszczone, składa panu Fergusonowi ofertę ich kupna. Właściciel Muzeum nie jest do końca przekonany do tej propozycji, godzi się jednak na to, by Martin przechował je w piwnicy swojego domu, do czasu, aż pan Ferguson zadecyduje, co z nimi dalej począć.

Martin dba o figury, czyszcząc je i pielęgnując każdego dnia, przemawiając do nich czule i spędzając więcej czasu, niż z coraz bardziej zaniepokojoną jego obsesją żoną Emmą (Margaret Field). Kobieta martwi się nie tylko faktem, iż jej mąż wyraźnie sfiksował na punkcie tych budzących grozę postaci, ale również tym, że Martin mimo, iż stracił pracę – która była ich jedynym źródłem utrzymania – wydaje niemal wszystkie oszczędności, nabywając klimatyzator. Jego zdaniem w piwnicy powinna być utrzymywana odpowiednia temperatura, aby figurom zbrodniarzy nie przydarzyła się krzywda. Na domiar złego, urządzenie pobiera ogromne ilości prądu, powodując horrendalny wzrost opłat za energię elektryczną.

"--- Honestly, Martin, you've been paying more attention to these murderers than you ever did to me. --- Oh, Emma, that's not true. --- Then why do you spend every minute of the day and night down here? ---Don't you see? This is the work of Guilmont!"
„— Honestly, Martin, you’ve been paying more attention to these murderers than you ever did to me. — Oh, Emma, that’s not true. — Then why do you spend every minute of the day and night down here? —Don’t you see? This is the work of Guilmont!”

Zrozpaczona Emma dzieli się swoimi troskami z bratem Davem (William Mims) a ten sugeruje, by kobieta nocą, kiedy Martin zapadnie w sen, wyłączyła klimatyzator. Temperatura zrobi swoje. W ten sposób pozbędzie się problemu i odzyska małżonka. Emma postanawia pójść za radą Dave’a, ale kiedy schodzi do piwnicy zostaje zaatakowana przez… Kubę Rozpruwacza (David Bond). Jakiś czas później wykrwawione zwłoki znajduje Martin. Z obawy przed tym, iż procedury policyjne mogłyby mu zaszkodzić – a tym samym nie mógłby pilnować swoich „przyjaciół” – Senescu postanawia ukryć fakt śmierci żony, zamurowując ją pod podłogą piwnicy. 

Kiedy kończy „pracę”, ktoś dobija się do drzwi. To Dave, który przyszedł zobaczyć się ze swoją siostrą. Martin próbuje go zbyć, wyjaśniając, iż Emma wybrała się z wizytą do jego siostry. Dave traktuje to z wielką podejrzliwością, zwłaszcza po tym, kiedy Senescu odmawia mu zajrzenia do piwnicy. Brat Emmy pozoruje swoje odejście, faktycznie jednak włamuje się do piwnicy, odkrywając świeżo położony cement. Nim jednak zdąży przedsięwziąć dalsze kroki, zostaje zaskoczony przez Alberta Hicksa (Bob Mitchell). Maritin, oczywiście, postanawia również nie ujawniać śmierci Dave’a.

Screenshot_5
” — You tell him it’s either those stupid dummies or you! Of course, if that doesn’t work, there there is something else. — What? — Well… Air conditioners do break down, you know.”

Tymczasem odwiedza go pan Ferguson z radosną nowiną – znane Muzeum Marchanda z Brukseli złożyło ofertę kupna jego figur woskowych. Martin jest początkowo zasmucony tą nowiną, ale również odczuwa wyraźną ulgę i dzieli się z niedowierzającym mu panem Fergusonem swoimi niepokojami. Właściciel muzeum jest nieprzekonany i zrzuca to na nadmierny stres, który przeżywał Senescu w ostatnim czasie. Zdania, co do sprzedaży figur nie zmienia i prosi, aby Martin, w czasie, kiedy on dokonana wymaganych pomiarów, o które poprosił go nabywca, poszedł na górę i przygotował im po filiżance gorącej herbaty.

W tym czasie Henri Landru (Milton Parsons) zarzuca garotę na szyję pana Fergusona i dusi starszego dżentelmena. Kiedy Martin wraca i widzi kolejną scenę morderstwa, przerażony upuszcza tacę z filiżankami. Tego już za wiele! Chwyta łom i zamierza zniszczyć koszmarne i mordercze figury, które nagle ożywają na jego oczach, i wyrzucając mu to, iż tak naprawdę to on zamordował tych wszystkich ludzi, osaczają Martina. 

Jakiś czas później widzimy przewodnika objaśniającego odwiedzającym Muzeum Marchanda, kolejne postaci w ponownie odtworzonej koszmarnej ekspozycji figur seryjnych morderców. Po dobrze już nam znanych postaciach, dochodzi do nowego eksponatu w kolekcji. Jest nim Martin Lombard Senescu, który zamordował swą żonę, szwagra, oraz swojego długoletniego pracodawcę Ernesta Fergusona.


"Jack! I'm surprised at you. I am really surprised! How did you manage all those murders without being caught by Scotland Yard?..."
„Jack! I’m surprised at you. I am really surprised! How did you manage all those murders without being caught by Scotland Yard?…”

W roku 1963 nikt jeszcze nie wiedział, co dzieje się z Charlesem Beaumontem. Wybitny pisarz, scenarzysta i felietonista borykał się już wówczas z intensywnymi objawami demencji, którą na różne sposoby starał się maskować przed swoimi przyjaciółmi. Wielu z nich, nieświadomych tego, iż pochłaniając ogromne ilości alkoholu i bromu, Beaumont próbował ukryć zawstydzającą go – człowieka wielkiego intelektu i twórcę wielu znakomitych historii – chorobę, wydawało się zniesmaczonych jego domniemanym alkoholizmem. Próbowano mu pomóc na wiele sposobów, ale bez znajomości źródła choroby, nikt nie był w stanie podjąć sensownych działań. Tymczasem jego stan psychiczny i fizyczny pogarszał się z tygodnia na tydzień i bywało, iż Chuck nie był w stanie wykrztusić z siebie składnie jednego zdania.

Tym, co zawstydzało go najbardziej był wpływ choroby na jego twórczość. Praktycznie nikt nie wiedział, że kilka z jego skryptów, które podpisał swoim nazwiskiem – w tym pięć scenariuszy powstałych dla „Strefy Mroku”, kilku innych programów telewizyjnych, a oprócz tego kilku artykułów dla „Playboya”, w którym regularnie pojawiały się teksty Beaumonta – w istocie rzeczy napisanych zostało przez autorów-widmo. Ci, którzy wiedzieli o współpracy Chucka z innymi pisarzami, takimi jak Ray Russell, czy Jerry Sohl, zakładali iż kooperacja polega jedynie na konsultowaniu i wymiany pomysłów.

To właśnie Jerry Sohl (na stałe współpracujący przy serialu „Alfred Hitchcock Presents”) jest autorem scenariusza do odcinka „The New Exhibit”, mimo iż pełnię zasług przez bardzo długi czas przypisywano właśnie Charlesowi Beaumontowi. Ten wyszedł jedynie z pomysłem muzeum, w którym znajdują się postaci słynnych morderców, podczas gdy cały plot i każde słowo napisane w scenariuszu stanowią dzieło Jerry’ego Sohla, z którym Beaumont podzielił się połową honorarium. Całe sprawa została przemilczana przed Rodem Serlingiem i producentami serialu – zresztą takie postępowanie było niezgodne z przepisami Amerykańskiej Gildii Scenarzystów – a Sohl po latach wspomina tamten okres z pewną goryczą. Wówczas brał udział w tym układzie z całym dobrodziejstwem inwentarza – jego scenariusze były ekranizowane „poza kolejnością”, nikt bowiem nie śmiał zanegować jakości skryptu podpisanego nazwiskiem Charles Beaumont – poniewczasie Jerry Sohl pożałował jednak tego, iż to nie jego nazwisko figuruje napisach wieńczących trzy odcinki „Strefy Mroku”.

"...Why, any killer knows that you can't leave blood on a murder weapon! It's well, it's not a joke, jack, but it's a dead giveaway, now there. It's good as new. Now will you please, please, behave yourself? I don't want to have to go through this again."
„…Why, any killer knows that you can’t leave blood on a murder weapon! It’s well, it’s not a joke, jack, but it’s a dead giveaway, now there. It’s good as new. Now will you please, please, behave yourself? I don’t want to have to go through this again.”

 

„The New Exhibit” to bardzo dobry odcinek, którego najjaśniejszym punktem jest znakomita rola Martina Balsama („The Sixteen-Millimeter Shrine„, The Time Element). Senescu, zapatrzony w woskowe wizerunki morderców i hołubiący ich dokonania, niczym wierny akolita, został zagrany w sposób niezwykle autentyczny. Każdy gest, spojrzenie, mimika, sposób poruszania się (jak chociażby niepewność ruchów w momencie, kiedy tuż po zamurowaniu żony pod podłogą piwnicy do jego domu przybywa Dave) składają się na spójną i bezbłędną interpretację tej coraz bardziej oderwanej od rzeczywistości postaci. W moim odczuciu jest to najlepsza z ról Balsama, nie tylko z okresu jego przygody ze „Strefą Mroku”, ale także w całym jego, bogatym, dorobku aktorskim.

Historia najbardziej podobała mi się do momentu, kiedy przedstawiono w niej wydarzenie, które zaburzyło to, co tak lubię w niektórych z epizodów „Strefy Mroku” – dwuznaczność prezentowanych zdarzeń. Do chwili, kiedy widzimy ożywającego Landru, który morduje pana Fergusona, opowieść ta stawia pod znakiem zapytania to, kim jest prawdziwy morderca. Sceny śmierci Emmy i Dave’a pozostawiają pewną przestrzeń interpretacji tego, co się naprawdę im przydarzyło. Emma spogląda z grozą na Kubę Rozpruwacza – która to figura, jak wiemy, ma wbudowany mechanizm, który uruchamia jej dzierżącą nóż rękę – a Dave sztywnieje na widok wiszącego nad nim, acz wciąż nieruchomego, topora Hicksa.

W obu przypadkach wciąż pozostawał cień możliwości, iż ostatnią osobą, którą zobaczyły przed śmiercią był oszalały, nieświadom swoich czynów, Senescu. Śmierć Fergusona przekreśla koncepcję morderstw dokonanych przez Martina (ów był wówczas w kuchni, przyrządzając herbatę a ponadto widzimy – po raz pierwszy – w pełni ożywającą postać Landru). Tym dziwniejszy wydaje mi się fakt, iż wszystkie zabójstwa przypisano jednak Senescu a jego figurę umieszczono w galerii obok jego „ukochanych” morderców.

Jakkolwiek, uważam epizod za bardzo dobry, mimo dość poważnego skrętu w dosłowność w finale, oraz kilku – dziś widocznych wyraźnie – niedociągnięć technicznych. Dobrani bezbłędnie i znakomicie ucharakteryzowani aktorzy, wcielający się w postaci morderców, często nieznacznie, a jednak dostrzegalnie, poruszają się. Zdarza im się nawet mrugnąć, jak chociażby Bobowi Mitchellowi, wcielającemu się w postać Hicksa. Widać również, że próbując temu zaradzić, zastosowano w wielu miejscach efekt stopklatki i te momenty różnią znacząco pod jakością obrazu. Poza tym jednak jest to jeden z ciekawszych i znakomicie zagranych odcinków czwartej serii „Strefy Mroku”.

"The new exhibit became very popular at Marchand's, but of all the figures, none was every regarded with more dread than that of Martin Lombard Senescu. It was something about the eyes, people said. It's the look that one often gets after taking a quick walk through the Twilight Zone."
„The new exhibit became very popular at Marchand’s, but of all the figures, none was every regarded with more dread than that of Martin Lombard Senescu. It was something about the eyes, people said. It’s the look that one often gets after taking a quick walk through the Twilight Zone.”

Ocena odcinka: 8/10 

 

Reklamy
Seria 4, Odcinek 13 – The New Exhibit

Jedna uwaga do wpisu “Seria 4, Odcinek 13 – The New Exhibit

  1. Mogę się zgodzić się z każdym zdaniem Twojej recenzji. Dla mnie to najlepszy odcinek (jak na razie) 4 serii. Świetnie zagrany, dobra muzyka i przede wszystkim mocno trzymający w napięciu. Dla mnie jest to jeden z mocniejszych horrorów/thrillerów w SM i spowodowane jest to tym, że gabinety figur woskowych działają mocno na moją wyobraźnię, zawsze wywołują u mnie jakiś taki niepokój, większy jak lalki, potwory, mordercy w horrorach. W sumie nie wiem czemu akurat figury woskowe tak na moją wyobraźnię w horrorach działają. Z pewnością to będzie odcinek, który znajdzie się na liście najlepszych odcinków 4 serii wysoko. Ocena: 8+/10.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s