Seria 4, Odcinek 7 – Jess-Belle

Seria 4, Odcinek 7 - Jess-Belle
Seria 4, Odcinek 7 – Jess-Belle

Dawno, dawno temu w dalekim Ridge Mountains w stanie Wirginia, żyły sobie dwie piękne dziewczyny. Jasnowłosa Ellwyn (Laura Devon), panna nieziemskiej urody, była uosobieniem wszelkich cnót. Zaś serce kruczowłosej Jess-Belle (Anne Francis), równie pięknej i zmysłowej, trawione było żarem miłości, na drodze do spełnienia której stanął jej niewielki stan posiadania. Albowiem to uroczej Ellwyn, córce majętnego farmera, oświadczył się ukochany Jess-Belle, krzepki i przystojny Billy-Ben Turner (James Best). Jako, że Jessie posiadała niewiele ponadto to, co nosiła na własnym grzbiecie, postanowiła udać się po radę do Babuni Hart, o której wszyscy ludzie we wsi mówili, że para się magią. Dziewczyna gotowa była zrobić wszystko, by serce Billy-Bena ponownie zwróciło się ku niej. Biednej, zaślepionej miłością i pożądaniem Jess-Belle nie postało w pięknej główce, iż cena jaką przyjdzie zapłacić za zdobycie Billy-Bena będzie jej własna dusza.

Wieczorem, gdy mieszkańcy Ridge Mountains hucznie świętowali zrękowiny złotowłosej Ellwyn i Billy’ego, Jess-Belle pośpieszyła do Babuni Hart (Jeanette Nolan), o której wszem i wobec wiadomo było, iż czary i uroki rzucała, oraz innymi nieczystymi praktykami zwykła się zajmować. I choć Babunia zawsze odpór dawała takim pomówieniom, każdy wiedział, iż kiedy dekokt na słabość jakąś mu potrzebny, to do starowinki Hart powinien się zwrócić. I każdy uważać przy tym winien był, by kobieciny nie urazić, bo ani chybi mogłyby mu kury przestać się nieść, albo trzoda na nieznaną zarazę paść. Zaś Babunia Hart zawsze zapłatę słuszną za swoje usługi brała. 

„OH, BILLY! I’M PROUD ENOUGH TO CRY. I LOVE YOU WITH ALL MY ENDURING LIFE.”

Jednak gdy moc niespełnionej miłości rozum przyćmiewa, żadna cena nie wydaje się zbyt wysoka. Biedna Jess-Belle, która niewiele ponad sfatygowany letniczek i srebrną szpilkę do włosów z śliczną perłową główką posiadała, jedynie to zaoferować za pomoc w odzyskaniu serca swojego ukochanego mogła. Sukieneczka nie przypadła do gustu Babuni a srebrna szpila jedynie obrzydzenie w niej wywołała, albowiem wiadomo powszechnie, że wszystko co złe, srebra i święconej wody najbardziej się lęka. A jednak było coś, co przebiegła Babunia Hart mogła dostać w zamian i to wziąć w wieczyste posiadanie. Była to niewinna dusza Jess-Belle. Tak więc, gdy dziewczyna ofiarowany przez Babunię eliksir miłosny wypiła a wiedźma czar przy tym odprawiła, Jessie na wieki przeklętą została.

A jednak, gdy tej samej nocy na zaręczyny Ellwyn i Billy-Bena powróciła, młody kochaś gdy tylko jego wzrok na Jess-Belle spoczął, miłością ogromną do niej zapałał i odtąd tylko ją miłować pragnął. Tak oto Jess-Belle i Billy-Ben odeszli nie oglądając się za siebie na zdumioną Ellwyn, jej rodziców i gości, którzy na biesiadę urządzoną ku czci niedoszłych narzeczonych przybyli.

„- DON’T YOU COME NEAR ME. – I THOUGHT YOU MIGHT WANT TO WISH US WELL, JESS. – YOU’LL HAVE NOTHING FROM ME. – NO NEED FOR YOU TO TAKE ON SO. – WHAT’D YOU WANT ME TO DO? RUN IN THERE, THROW MY ARMS AROUND HER, TELL HER HOW GLAD I AM? – JESS, I’M SORRY. – REMEMBER THE NIGHT WE CLUNG TOGETHER IN THE SWEET NIGHT GRASS DOWN BY EAGLE ROCK MOUNTAIN? THE MOONLIGHT MADE US SEE A SILVER MIST ON THE FOG BELOW. I REMEMBER. THE DAY WE RAN THROUGH THE SCOTCH BROOM FIELD, AND THE SUN WAS BLAZING HOT, AND WE FELL TOGETHER AND YOU TOUCHED ME? THE FIRE IN ME BURNED AS HOT AS THE WHITE SUN. – THE FIRE’S TURNED TO ASHES NOW, JESS. – IT STILL BURNS… HERE.”

Billy-Ben i Jess-Belle oddalili się, by w zacisznym miejscu zaspokoić pragnienie miłości. Krótko jednak trwało ich uniesienie. Nim zegar wybił północ, Jessie opuścić musiała swojego ukochanego, bowiem urok rzucony nań przez Babunię Hart zaczął działać. Gdy noc zapadła na dobre, Jess-Belle pod postacią pantery, zatraciwszy wszystkie ludzkie wspomnienia i instynkty, ruszyła na łów.

Od tej pory sytuacja powtarzała się noc w noc. Za dnia Jessie radowała się miłością Billy-Bena, skrycie jednak przeżywała ogromne męki, świadoma tego, iż nigdy nie będzie mogła oddać całkowicie. Świadoma tego, iż gdyby jej czuły kochanek odkrył, iż każdej nocy wymyka się pod postacią dzikiego kota, nie chciałby jej więcej znać, odrzuciła oświadczyny Billy-Bena. On jednak tak gorliwie zapewniał ją o swej miłości, iż w końcu mu uległa i zgodziła się na oddać mu swą rękę.

„- I WANT TO WIN A MAN’S LOVE. – WELL WOMANKIND, JESS, GOT HER OWN KIND OF WITCHCRAFT FOR THAT.”

Nie pisane im jednak było wziąć ślubu i żyć potem długo w szczęściu i pomyślności. Pewnego dnia, niedaleko farmy Billy-Bena, spotkała Jess-Belle Ellwyn zbierającą kwiatki do koszyczka. Jasnowłosa zdradziła Jessie, iż okoliczni farmerzy, dość już mając grasującego w okolicy kota, który pod zagrody podchodzi i kurczaki im porywa, najbliższej nocy udają się na polowanie. Ma wśród nich być i Billy-Ben. Jess-Belle szorstko potraktowawszy smutną Ellwyn, czym prędzej do domu Billy’ego pośpieszyła z zapytaniem, czy prawdą jest iż ów tejże nocy na łowy się wybiera.

Gdy jej ukochany przyznał, że owszem, wraz z resztą mężczyzn na dzikiego kota zapolować rusza, Jess-Belle w te pędy do własnego domu pobiegła, w pokoiku się zamknęła i matulę prosząc, by – cokolwiek się zadziać miało – drzwi do izby nie otwierała. Kiedy jednak Jessie ponownie się w panterę przedzierzgnęła i natura wzięła górę, przez niedokładnie domknięte okiennice na zewnątrz czmychnęła.

WELL, I GOT SOMETHING I COULD GIVE YOU, BUT THE PRICE IS HIGH.
WELL, I GOT SOMETHING I COULD GIVE YOU, BUT THE PRICE IS HIGH.

Myśliwi dopadli ją, gdy na belce u powały stajni się czaiła, możliwe iż po to, by zwabioną rżeniem zaniepokojonego konia Ellwyn rozszarpać. Wypalili z dubeltówek myśliwi, wypalił i Billy-Ben a pantera zniknęła i ślad po niej wszelki zaginął. W wyściółce Billy znalazł zaś pierścionek zaręczynowy, ten sam który najpierw Elly a później Jess-Belle ofiarował. Czar, którym był związany z Jessie prysnął i jego uczucia znów ku porzuconej wcześniej Ellwyn popłynęły.

Rok minął i nadeszła chwila, gdy Billy-Ben i słodka Ellwyn stanęli na ślubnym kobiercu. Gdy kawaler czynił ostatnie przygotowania do uroczystości, przybyła do niego matka Jess-Belle, Ossie Stone (Virginia Gregg) z ostrzeżeniem. Kobieta twierdziła, iż tamtej nocy w stajni nie zabili Jessie. Nie można bowiem zabić wiedźmy – a nią się za sprawą uroku rzuconego przez Babunię Hart Jess-Belle stała – zwyczajną bronią. Ossie opowiedziała, że w jej domostwie wielokroć pojawiały się szkaradne zwierzęta, które zaatakowane znikały w obłoku dymu. Billy-Ben nie dawał wiary tym przestrogom, do momentu kiedy w trakcie składania przysięgi małżeńskiej sam nie zabił – a przynajmniej wydawało mu się, że to uczynił – pająka, który wspinał się po welonie panny młodej. Stworzenie zniknęło z zaciśniętej pięści i rozwiało się w dymie. 

„AIN’T NOTHING I LOVE BETTER THAN YOU.”

Sprawy uległy pogorszeniu, gdy młoda para zawitała pod dachem domu Billy-Bena. Jakaś siła przemożna zmusiła Ellwyn do zaatakowania męża a chwilę później szczur wspinając się na stojący zegar, doprowadził do jego upadku, nieomal młodą panią Turner przygniatając. Wówczas to, Billy-Ben stwierdził, że ani chybi, rację miała pani Stone – Jessie wciąż kręci się w pobliżu a jej moc i uraza przybierają na sile. Nie czekając dłużej wręczył swej młodej żonie Biblię i na miejscu pozostać kazał, sam zaś udał się do Babuni Hart, by dowiedzieć się, jak urok rzucony na Jessie odczynić.

Babunia Hart znowu się targować chciała, ale na próżno sztuczek swych na Billym używała. Chłopak nie w ciemnie był bity – solidnym pieniądzem za poradę zapłacił. Wtedy zdradziła mu wiedźma, jak się Jess-Belle pozbyć i raz na zawsze z tego świata odesłać. Musi stworzyć kukłę i odziać ją w sukienkę, którą wcześniej Jessie nosiła, następnie przebić jej serce srebrem. Nie tracąc ani chwili, Billy popędził do Ossie, matki Jess-Bell, a ta – chcąc męki córki skrócić – ofiarowała mu sukienkę należącą do Jessie. Tę samą, w której do ślubu z Billy-Benem iść miała.

Tymczasem Ellwyn niepomna przestróg Billy-Bena, wybiegła z domu Pismo Święte porzuciwszy. Na zewnątrz jej ciałem kompletnie zawładnęła Jess-Belle i gdy tylko Billy do domu wrócił, Ellwyn powitała go głosem należącym do Jessie. Młodzieniec nie stracił zimnej krwi. Pośpiesznie udał się do domu, drzwi od wewnątrz ryglując. Tam narzucił suknię na drucianego manekina i nie czekając ani chwili wbił srebrną szpilę do włosów w miejsce, gdzie powinno się znajdować serce jego byłej kochanki. Na chwilę tylko pojawiło się smutne oblicze Jess-Belle, po czym zjawa zniknęła i dziewczyna odeszła na dobre. Billy-Ben popędził zaś do drzwi, w które jeszcze przed chwilą tak zawzięcie waliła owładnięta złą siłą Ellwyn. Teraz dziewczyna leżała bez ducha u progu. Billy przeląkł się, że zabijając Jess-Belle, pozbawił też życia swą małżonkę – ta jednak prędko doszła do siebie, radość tym ogromną w sercu Billy’ego budząc. Odtąd nic już ich szczęścia nie mąciło i żyć im przyszło w zdrowiu i pomyślności, aż do późnych lat.

„YOU’RE A LONG WAY FROM HOME, ELLY GLOVER.”

Wyemitowany po raz pierwszy 14 lutego 1963 roku – w Walentynkowy wieczór – odcinek „Jess-Belle” jest bez wątpienia najlepszym z dotychczas omawianym tutaj epizodów powstałych na podstawie scenariusza Earla Hamnera Jr. (The HuntA Piano in the House). To naprawdę zaskakujące, iż znakomity skrypt do „Jess-Belle” – wliczając to strofy piosenki, która rozbrzmiewa pomiędzy aktami – powstał w ciągu jednego tygodnia. Wymyślenie historii zajęło Earlowi Hamnerowi jeden dzień – w trakcie którego zdążył napisać pierwszy akt – i po przedstawieniu zarysu opowieści producentowi „Strefy Mroku” Herbertowi Hirschmanowi w przeciągu kilku dni stworzył kompletny scenariusz.

Skrypt ten jest świadectwem ogromnego talentu pisarskiego Earla Hamnera Jr. Jego bohaterowie mówią barwnym i żywym językiem mieszkańców Amerykańskiego Południa. Bogate w niuanse i pełne dwuznaczności dialogi – na przykład Billy, jeszcze nieświadom tego co dzieje się z Jess-Belle, nazywa ją „hellcat”, co może oznaczać zarówno „złośnicę”, jak i „wiedźmę” – nie noszą w sobie ani cienia sztuczności. Hamner dorastał w Wirginii i doskonale znał sposób wysławiania się i zachowania ludzi z tego regionu, ponadto był wielkim propagatorem wszelkiej maści historii sięgających korzeniami do folkloru Amerykańskiego Południa.

„Jess-Belle” jest więc stylizowana ludową baśń lub balladę. Ma swój słodki urok, ale również niesie w sobie odrobinę grozy – zwłaszcza w wieńczących odcinek scenach, kiedy ciało Ellwyn zostaje opanowane przez Jess-Bell. Jednak wbrew pozorom, odcinek ów nie stanowi płytkiej opowiastki – podział na dobrych i złych wcale nie jest tutaj tak oczywisty. Owszem, Ellwyn jest bez wątpienia uosobieniem wszelkich cnót, ale jest też przez to postacią najmniej interesującą. Jess-Belle – którą trudno uznać za złą bądź świadomie winną jakiemukolwiek nieszczęściu – to postać ze wszech miar tragiczna. Zakochana i biedna, zdradzona przez kochanka i oszukana przez wiedźmę, dziewczyna. Czy zasłużyła na swój los? Jeśli tak, to każdy beznadziejnie zakochany jest przeklęty. Realnym winowajcą jawi mi tutaj sam Billy-Ben, którego tylko powierzchownie można odbierać za bohatera pozytywnego – czyż to nie on bałamucił Jess-Bell i kłamał w żywe oczy Ellwyn (swoją drogą jak subtelnie określa Hamner wcześniejsze relacje Billy’ego z Jessie za pośrednictwem charakterystycznego gwizdu Turnera – którym ów wita również swoją narzeczoną – jeszcze zanim dowiadujemy się szczegółów w momencie, kiedy Jess-Bell zwierza się Babuni Hart)? W tym kontekście trudno zaliczyć zakończenie do szczęśliwych w odniesieniu do klasycznych baśni czy podań ludowych. To jedynie najlepsze zakończenie dla Billy-Bena i (być może, jeśli ów pozostanie jej wierny) Ellwyn.

„THERE’S SOMETHING HERE, BILLY… SOMETHING WE CAN’T HEAR NOR SEE, BUT I CAN FEEL IT. SOMETHING EVIL. SOMETHING COLD.”

Odcinek to czysty popis gry aktorskiej Jamesa Besta, Anne Francis i Jeanette Nolan. Tę ostatnią wcześniej oglądać mogliśmy w innym odcinku powstałym na podstawie scenariusza Earla Hamnera Jr. zatytułowanym „The Hunt”. Jakże odmienną jest rola przebiegłej i lubieżnej wiedźmy w „Jess-Belle” od poczciwej starowinki z poprzedniego odcinka,  w którym występowała. Mistrzowskim zabiegiem reżysera Buzza Kulika było zręczne ukazanie dwoistej natury Babuni Hart, która raz jawi nam się jako wiedźma wyjęta wprost z poezji Szekspira, stojąca nad kotłem i inkantująca złe czary, by w okamgnieniu przeistoczyć się w zwykłą kobietę, którą uznać można co najwyżej za wioskową akuszerkę i zielarkę. Nawiasem mówiąc, odcinek pełen jest pięknych ujęć – z których sceny z Babunią Hart na tle płomieni są tymi, które tkwią w pamięci długo po zakończeniu seansu.

James Best, choć w wielu aspektach powtarza tu rolę z odcinka The Last Rites of Jeff Myrtlebank, to prezentuje tu o wiele większe i zdecydowanie bardziej wiarygodne spektrum emocji. Wydaje mi się, że Earl Hamner Jr. o wiele wiarygodniej (niż Pittman) potrafi oddać mentalność mieszkańców Wirginii a dialogi przez niego pisane zdają się być o wiele bardziej naturalne. Anne Francis wciąż urzeka. W czasie kręcenia odcinka w wieku trzydziestu dwóch lat, była już matką dwojga dzieci. A jednak jej Jess-Belle oczarowuje widza dziewczęcą urodą i sposobem zachowania – wszystkie sceny w których okazuje radość, złość i smutek, zagrane zostały z wielkim autentyzmem i spontanicznością. James Best i Anne Francis tworzą w „Jess-Belle” niemożliwą do zapomnienia parę zakochanych.

Z ciekawostek – ekipa realizatorska bardzo obawiała się zachowania pantery na planie filmowym. Jak twierdził jej treser była „podstępnym sukinkotem”, którego reakcji niepodobna przewidzieć. W związku z tym, ze względów bezpieczeństwa, wokół planów zdjęciowych, w których miała się pojawić, zbudowano obszerne klatki, do których wpuszczano tylko te osoby, które były w danym momencie niezbędne. Okazało się jednak, że wszystkie lęki i obawy były bezpodstawne – największym kłopotem, jaki sprawiła im pantera, było to, iż zwierzę okazało się niemiłosiernie… leniwe. Po każdym wejściu na plan filmowy zwyczajnie kładło się i zazwyczaj zasypiało.

„Jess-Belle” jest również jedynym odcinkiem „Strefy Mroku”, który nie kończy się narracją finałową Roda Serlinga. Zamiast tego epizod ów wieńczy ostatnia strofa ballady o Jess-Belle napisanej przez Earla Hamnera Jr. z muzyką autorstwa Vana Cleave’a:

„Fair was Elly Glover,

Dark was Jess-Belle.

Both they loved the same man,

And both they loved him well.”

Seria 4, Odcinek 7 - Jess-Belle
Seria 4, Odcinek 7 – Jess-Belle

Ocena odcinka: 8/10

Reklamy
Seria 4, Odcinek 7 – Jess-Belle

Jedna uwaga do wpisu “Seria 4, Odcinek 7 – Jess-Belle

  1. Ten odcinek to jeden z tych przypadków gdy żałuję że nie ma polskiego tłumaczenia, bo po przeczytaniu Twojej recenzji uświadomiłem sobie, iż zbyt wiele ciekawych elementów tego odcinka umkło mi. Na dodatek nie cierpię takich sytuacji gdy nie zgadzamy się całkowicie, a mnie w ogóle odcinek się nie podobał. Wydaje mi się, że powodem może być to właśnie, iż od końcówki 3 serii oglądam SM z angielskimi napisami, więc wiele rzeczy w odcinkach mi umyka bez polskiego tłumaczenia. Ale w tym przypadku akurat wydaje mi się, że bardziej niż w innych ominęło mnie sporo dobrego, bo nie mogę docenić talentu pisarskiego Earla Hamnera Jr ani pełnych dwuznaczności i niuansów dialogów. Lepiej spędziłem czas czytając Twoje streszczenie i recenzję (jak zwykle świetnie się czytało) niż w czasie oglądania epizodu. Ale z drugiej strony do tej pory podobały mi odcinki, nawet jak oglądałem bez polskiego tłumaczenia to i tak potrafiłem docenić te które na to zasługują.

    Fabuła trochę kojarzyła mi się z filmem co uwielbiam czyli Zaklęta w sokoła z Rutgerem Hauerem i Michele Pfeiffer, gdzie też był wątek miłości a główni bohaterowie zamieniali się w zwierzęta (Hauer w wilka jak pamiętam a Pfeiffer w sokoła). Ale mimo takiego klimatu baśniowego epizod 7 serii 4 nudził mnie miejscami i nie pomagała nawet uroda aktorek (a wyglądają zjawiskowo) i dobra gra aktorów wszystkich. Choć też mnie specjalnie nie zachwycił nikt aż tak bardzo, np. Anne Francis bardzie podobała mi się w The After Hours z 1 serii. No i mam problem z oceną bo po obejrzeniu miałem postawić 5/10 czyli średniak, ale po Twojej recenzji i streszczeniu wydaje mi się, że to za mało. Mam wrażenie takie jakbym obejrzał wybrakowane dzieło.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s