Seria 4, Odcinek 4 – He’s Alive

Seria 4, Odcinek 4 - He's Alive
Seria 4, Odcinek 4 – He’s Alive

Ameryka, rok 1963. Nie upłynęły jeszcze dwie dekady od końca II Wojny Światowej i koszmar faszyzmu wciąż jeszcze spędza sen z powiek większości ludzi na całym świecie. Jednak przedstawiciele młodego pokolenia, niepomni wypadków, których efektem była śmierć milionów ludzi, nieszczęśliwi i niespełnieni w życiu, szukają przyczyn swojego położenia w napływie emigrantów i podstępnych działaniach komunistów, których celem jest zniszczenie dumnego amerykańskiego narodu i pognębienie jego „najlepszych” synów. Widmo faszyzmu zaczyna nabierać coraz bardziej realnych kształtów, tym razem w postaci grupy sformowanej przez Petera Vollmera (Dennis Hopper). Młody mężczyzna, w towarzystwie swojej bojówki, agituje na ulicy do pozbycia się obcokrajowców, przedstawicieli innych ras i zdrajców, którzy głusi są na słowa „prawdy”, które próbuje im przekazać ze swej prowizorycznej mównicy. 

Na szczęście słowa i zachowanie Vollmera i jego popleczników budzą jedynie gniew i irytację wśród słuchających go mężczyzn. Pamięć o dymiących kominach krematoriów jest wciąż świeża a każdy pamięta płomienne przemówienia Fuhrera, który za pomocą równie populistycznych haseł omamił rzesze ludzi, którzy potem po wielokroć przelewali krew niewinnych. Tego wieczoru jednak popłynie krew Vollmera i jego, ubranych w mundury przypominające uniformy noszone kiedyś przez członków formacji Hitlerjugend, przyjaciół. Tłum rzuca się na młodych faszystów, tęgo obijając ich przywódcę i niszcząc mównicę. Przed rozsierdzonymi mieszkańcami czmycha tylko jeden z faszystów, Nick (Howard Caine). Przybyły na miejsce zdarzenia patrol policyjny wcale nie próbuje pomóc członkom bojówki Vollmera a jeden z oficerów z pogardą ciska na ziemię flagę z godłem ruchu. 

Oh, there'll come a morning, yes, there will, there will come a morning when these men have taken over your home, taken over your daughters and they'll be sitting right there on your doorstep."
„Examine the phenomenon of foreign control. You examine it, and you will note with absolute clarity that the lines lead directly to Palestine! They lead directly to Africa! They lead directly to the Vatican! So… So… there we are! There it is! There is a conspiracy! There’s a insidious, enveloping conspiracy! A conspiracy personified by the yellow man by the black man and by foreigners who come in and infiltrate into our economic structure. Oh, there’ll come a morning, yes, there will, there will come a morning when these men have taken over your home, taken over your daughters and they’ll be sitting right there on your doorstep.”

Vollmer jest załamany. On naprawdę wierzy, iż przyświecające mu cele są szlachetne a zmiany do których nawołuje wypływają z patriotyzmu i obywatelskiego obowiązku. Nie potrafi zrozumieć reakcji ludzi, których powinien z nim połączyć wspólny cel. W istocie rzeczy, Vollmer jest tylko młodym zagubionym mężczyzną, dotkniętym przez zły los i przykre okoliczności życiowe, który próbuje nadać sens swojej egzystencji. Jego najstarszy przyjaciel, którego Vollmer traktuje jak ojca, Ernst Ganz (Ludwig Donath) – chłopak mógł na nim zawsze polegać i ukryć się w jego mieszkaniu, kiedy w domu Petera źle się działo – były więzień obozu koncentracyjnego i świadek czasów, kiedy faszyzm po raz pierwszy próbował połknąć świat, stara się przemówić mu do rozsądku. Na próżno. Vollmer jest rozdarty – wydaje się pojmować tylko część argumentów Ernsta, wciąż jednak czując, że jego własne przekonania są słuszne.

Nocą budzi go nawoływanie dobiegające zza okna. Kiedy wygląda, spostrzega tonącą w cieniu postać. Tajemniczy mężczyzna twierdzi, że ma mu do przekazania ważne instrukcje. Kiedy Peter wychodzi na zewnątrz, przybysz mówi mu, że łączą go z Vollmerem wspólne cele i chętnie pomoże mu w ich realizacji. Na początek podpowiada Peterowi, jakimi słowami powinien zwracać się do tłumów, by wzniecić w nich taki sam gniew wobec „gorszych ludzi”, „komunistów” i „zdrajców”, jaki płonie jego sercu.

"I know the philosophy. I know it quite well. Nine years in a place called Dachau. You know who put me there? Peter vollmer. A lot of Peter Vollmers. Frustrated men sick men angry men. But the result, the effect... never mind the cause... in shallow graves. And it all started with young men in uniform talking on street corners. You let me come here. You let me come here; you never sent me away. No, i never did. I never do. That's the weakness you scream about on your street corners. Sentimentality, softness, the weakness that makes a man his brother's keeper. Oh, i must be one of the worst of your criminals, Peter. Sentimental soft! And very preoccupied with my brother. I should close the door on you. Perhaps this is my sickness. I i only see the boy not the man."
„I know the philosophy. I know it quite well. Nine years in a place called Dachau. You know who put me there? Peter Vollmer. A lot of Peter Vollmers. Frustrated men sick men angry men. But the result, the effect… never mind the cause… in shallow graves. And it all started with young men in uniform talking on street corners. You let me come here.  (…) That’s the weakness you scream about on your street corners. Sentimentality, softness, the weakness that makes a man his brother’s keeper. Oh, i must be one of the worst of your criminals, Peter. Sentimental soft! And very preoccupied with my brother. I should close the door on you. Perhaps this is my sickness. I only see the boy not the man.”

Podczas kolejnego ze swoich przemówień Peter stosuje się do rad tajemniczego mężczyzny, budząc tym razem ekscytacje wśród zebranej w wynajętej na to wystąpienie auli pewnego klubu.  Vollmer zwraca się do najniższych instynktów swojej publiczności, mówiąc im to, co pragną usłyszeć, zwalając winę za wszelkie nieszczęścia, jakie dotykają obywateli Ameryki na przedstawicieli innych ras i narodów. Tym razem odnosi większy sukces, choć nadal czuje, iż to za mało, by porwać tłumy.

Właściciel klubu wydaje się być głuchym na jego „wyniosłe” mowy kapitalistą i ostrzega Vollmera, iż jeśli nie zapłacą za wynajem sali, mogę się wynosić i ponownie agitować na ulicy. Okazuje się jednak, że jakiś anonimowy darczyńca pozostawił kopertę z dwustoma dolarami. Dokładnie takiej kwoty potrzebowali Vollmer i jego grupa, by opłacić miejsce spotkań.

Screenshot_4
„I have you to talk about, and the things you believe in, which are the things i believe in, as well.”

Peter wraca do pustej sali, zastanawiając się, czego jeszcze mógłby dokonać, by zmotywować rzesze ludzi i powiększyć szeregi swojej organizacji. I ponownie pojawia się skrywający swoje oblicze w cieniu mężczyzna, sugerujący mu, że do serc tłumów przemówić może ofiara męczeństwa. Tajemniczy przybysz typuje do roli męczennika Nicka. To tchórz i potencjalny zdrajca, sugeruje mentor Petera. Vollmer wzywa do siebie innego z członków grupy, rzuca cień podejrzenia na Nicka i sugeruje pozbycie się go tak, by wyglądało to na działanie przeciwników. Jakiś czas później Nick zostaje znaleziony w ciemnym zaułku z przypiętą do uniformu kartką „Dobry Nazista”.

Na kolejne spotkanie przybyło więcej ludzi. Peter uwodzi ich swoimi kipiącymi od nienawiści i uprzedzeń słowami. Tymczasem do sali przybywa Ernst Ganz. Starzec nie może znieść tego, co dzieje się na jego oczach – hydry nazizmu podnoszącej dumnie swój łeb i zrzeszającej wokół siebie powiększające się grono ogłupionych ludzi. Ernst staje ma mównicy i przemawia do sumień zebranych ludzi. On, który doskonale pamięta, jak wcześniej mamiono podobnych im obywateli i rzucano obelgi na niewinnych, później bezlitośnie ich mordując. On, świadek i ofiara tamtych ponurych wydarzeń. On jeden potrafi wyrwać ludzi z letargu i przemówić im do sumień. Na kilka chwil Peter Vollmer kompletnie traci rezon. Znowu jest bezradnym, biednym i zagubionym chłopcem. A potem, palony wstydem, wymierza policzek swojemu dobroczyńcy. Ganz jednak odchodzi z godnością – a tłum podąża za nim.

Screenshot_5
„Neighbors neighbors. They call us hatemongers. They say weare prejudiced. They say weare biased! They say that we hate the minorities! The minorities. Understand the term, neighbors. The minorities. Shall i tell you who the minorities are?! We, we, we! We are the minorities! Because patriotism is a minority. Because love of country is the minority. Because to live in a free, white America seems to be of a minority opinion! Let me tell you something, neighbors. I want you to dwell on this, just dwell on it. We had the atom bomb, and suddenly the Russians had it. We wanted to send men into space! But it was the Russians who got there first! We had the hydrogen bomb! It was the Russians who exploded theirs. Who gave them the bombs? Who sold us out? Who stabbed us in the back? Well if it’s a minority opinion that we have to survive, then we are the minority. And this minority will not stop until it is the majority! This minority will not give up the fight! This is the promise and this this is the legacy!”

W pustej sali pojawia się ponowne jego tajemniczy mentor, który tym razem ofiarowuje Peterowi broń. Ganza trzeba się pozbyć, to wróg – stwierdza. Vollmer domaga się, by mężczyzna ujawnił swą tożsamość – wygodnie jest wydawać rozkazy kryjąc się w cieniu, niechże więc wykaże się odwagą i pokaże kim jest. Jak nietrudno się domyśleć, zagadkowy przybysz to widmo Adolfa Hitlera (Curt Conway)Wcześniej jedynie sugerowałem, co masz robić – mówi Fuhrer. – Teraz wydaję rozkazy! Pokaż więc z czego jesteś zrobiony, pokaż że jesteś niepokonany i silny, jak stal!

Peter udaje się do mieszkania Ganza i zabija swojego najlepszego przyjaciela. To ostatnia rzecz, jaka stała mu na drodze – wraz ze śmiercią Ernsta umarło całkowicie sumienie Vollmera. Dumny wraca do sali przemówień, w rzeczywistości czując się nieśmiertelnym i w pełni godnym powierzonej mu przez Fuhrera misji. Tam też przybywają policjanci, na widok których Peter rzuca się do ucieczki, ostrzeliwując się podarowanym przez Hitlera Lugerem. Kilka celnie wymierzonych strzałów udaremnia jego ucieczkę. Peter do samego końca nie może uwierzyć w swoją porażkę – „To niemożliwe… nie rozumiecie, że jestem ze stali?…” – zapytuje i umiera, opuszczony przez upiora, który wyruszył już na poszukiwanie innych, równie słabych i podatnych na kłamstwa, skłonnych do przemocy i nienawiści, ludzi.

Screenshot_6
„You were great tonight, Pete. You were really something. I can’t describe how it sounded. You had them just like that, you had them.”

Choć nie można temu odcinkowi nic zarzucić pod adresem sposobu realizacji, to trudno tu wskazać jakiś szczególnie wyróżniający się w tej sferze element. Nakręcony został poprawnie, jakkolwiek bez większych ekstrawagancji. Podczas seansu miałem problem z zaakceptowaniem tego, iż skala w jakiej ukazano problem, który – jak chce scenariusz urasta do niebezpieczeństwa uformowania się jakiegoś faszystowskiego ruchu pociągającego za sobą cały naród – wydaje się być nazbyt mała. To problem z faktem, że „tłumy”, które uwodzi Vollmer to zaledwie kilkadziesiąt osób a sam ruch składa się z trzech, czterech członków. Dla zwiększenia poczucia niebezpieczeństwa, do którego może prowadzić wpływ grupy Vollmera, można by pokusić się o lepsze – szersze – przedstawienie progresu jego działań. Być może fakt, że Serling planował, aby ten odcinek był nieco dłuższym – rozważano nawet zrobienie z niego oddzielnego filmu, który emitowany byłby poza serią (stąd w „He’s Alive” w jako jedynym epizodzie serialu nie pojawiają się odniesienia do Strefy Mroku w końcowej narracji) – wpłynął na fakt przedstawienia rozwoju ruchu Vollmera w tak ograniczonym wymiarze?

Screenshot_8
„You were saying? I can tell them what you were saying. I’ve heard it before. I’ve heard it a thousand times before in Munich, in Berlin on a hundred different street corners. It was drivel then, and it is drivel now. (…) Well, what is this one here? The new model? A 1963 fuhrer right off the assembly line? Well, this one is not so new. He’s not so fresh. This one is nothing but a cheap copy! (…) Well, let me tell you about this one. About the breed, the species. They’re all alike, they are all alike. Problem children sick, sad, neurotics, who take applause like a needle. Listen to me, Peter, and let them listen. Or else i’ll tell them about a quaking, whimpering boy who cried on my couch; who still cries on my couch. (…) Yeah, put me down, put me down. Shut me up. Stifle me… Why don’t you? Why can’t you? Because this is your courage right here. This is your strength. This and the torchlights, and the crowd, and the sieg heil! The rebuttal. The only sort of answer your kind knows how to give. This is your fuhrer. He’s yours. I give him to you. A gift from the sewers. Mr. Vollmer.”

Dennis Hopper. Cóż, wszyscy wiemy, jak potoczyła się kariera tego, młodego wówczas, aktora. A jednak w jego kreacji Vollmera czegoś brakuje. O ile bez problemu można uwierzyć w Petera, zrozpaczonego i zagubionego, to z trudem przekonuję się do Vollmera – przywódcy rodzącego się ruchu. Hopperowi w tej roli brak odpowiedniej charyzmy. Ani krzykliwie slogany, które z siebie wyrzuca, ani ton jego głosu, postawa i wygląd, nie budują w moich oczach sylwetki, która mogła by omamić tłumy. Czy taka właśnie miała ta postać, która skonfrontowana z genialnym Ludwigiem Donathem, w roli Ernsta, miała ukazywać miałkość i faktyczną słabość innych, rzeczywistych, przywódców podobnych ruchów? Czy też na tym etapie kariery rzeczywiście zabrakło Hopperowi odpowiedniego warsztatu do uciągnięcia roli, która cechuje się przecież dwuznacznością i pewnym tragizmem. W moim odczuciu Denis Hopper, niestety, znacząco spłycił postać Vollmera.

"Mr. Vollmer! I was making speeches before you could read them. I was fighting battles when your only struggle was to climb out of a womb! I was taking over the world when your universe was a crib! As for being in darkness, Mr. Vollmer, I *INVENTED* DARKNESS!"
„Mr. Vollmer! I was making speeches before you could read them. I was fighting battles when your only struggle was to climb out of a womb! I was taking over the world when your universe was a crib! As for being in darkness, Mr. Vollmer, I *INVENTED* DARKNESS!”

Odcinek ten wzbudził sporo kontrowersji i co zaskakujące – i zarazem smutne – otrzymał największą ilość korespondencji określanej, jako „listy nienawiści”. Było to podobno, aż 4000 tysiące utrzymanych w negatywnym, złośliwym i obelżywym tonie listów, które dotarły do Serlinga i jego ekipy w ciągu tygodnia od emisji niniejszego odcinka. Z epizodu usunięto również wszystkie symbole swastyki. A jednak Stuart Rosenberg po ostrej scysji z producentem serii, Hebertem Hirschmanem przeforsował pozostawienie Hakenkreuzów w źrenicach oczu Vollmera. Symbole te pojawią się na krótko w scenie, w której Peter budzi się, słysząc nawoływanie Furhera. Rosenberg był podobno bardzo podekscytowany tym raczej efekciarskim, niż mającym jakikolwiek dramatyczny potencjał, pomysłem.

Screenshot_10
„There’s something very wrong here. You’ve made a terrible mistake. I’m made out of steel. Don’t you understand that i’m made out of steel?”

Pamięć ludzka bywa bardzo krucha. Akcja „He’s Alive” rozgrywa się zaledwie osiemnaście lat po zakończeniu II Wojny Światowej i jak widać już wówczas zaczęły pojawiać się ruchy, skupiające w swoich szeregach tych, którym najłatwiej było obwinić za swoją biedę, poniżenie i życiowe niepowodzenia tych, których zawsze nietrudno było wskazać palcami, jako wrogów. Rod Serling niejednokrotnie mierzył się z tematyką faszyzmu, nazizmu, występował przeciwko wszelkim objawom rasizmu, ksenofobii i totalitaryzmu. „He’s Alive” jest kolejnym z jego umiejętnie skonstruowanych i pozostających uniwersalnymi do dziś, komentarzy na temat wciąż pojawiających się i godnych potępienia prądów targających nastrojami społeczeństw i ich liderów perorujących z fałszywą nutą „o piędzi, chwale i rubieży, o ojcach, dziadach i sztandarach”. Mowa nienawiści jest wciąż żywa, dyskryminacja i rasizm nadal pozostają istotnymi problemami współczesnego świata, a politycy i przywódcy rożnych ugrupowań wciąż próbując „ubić” swoje zawoalowane interesy, ubierają je w gładkie mowy, oraz szaty patriotyzmu i obywatelskiej powinności. Ten odcinek „Strefy Mroku” może stanowić odpowiednie remedium i orzeźwienie dla otępiałych umysłów, zwiedzionych hasłami i obietnicami ludzi pokroju Petera Vollmera, których – niestety – wcale nie tak mało chodzi po powierzchni Ziemi. Być może to za mało, by zmazać całą głupotę tego świata, ale myślę, że obejrzenie „He’s Alive” może być dobrym początkiem na drodze do zmiany myślenia.

Seria 4, Odcinek 4 - He's Alive
Seria 4, Odcinek 4 – He’s Alive

Ocena odcinka: 7/10

Advertisements
Seria 4, Odcinek 4 – He’s Alive

Jedna uwaga do wpisu “Seria 4, Odcinek 4 – He’s Alive

  1. Dopiero przy He’s Live zdałem sobie sprawę, że w Strefie Mroku była moda na angażowanie znanych aktorów nim to było popularne tak jak teraz jest. Oczywiście to pewnie też zasługa tego, bo SM to seria,l który składa się tak naprawdę z filmów krótkometrażowych, więc co odcinek całkiem nowa obsada, więc łatwiej było w takim wypadku zaangażować znane nazwisko, bo spędził na planie kilka dni a nie kilka m-cy aktor. Dzisiaj angażuje się do seriali coraz lepsze nazwiska jeśli chodzi o scenarzystów, reżyserów i aktorów, którzy dobre kilka lat temu w życiu by nie zgodzili sie na udział w serialu. W latach 80 i 90 seriale były raczej kojarzone z gorszą rozrywką, a nawet jak czasami trafiały się ciekawsze produkcje i oryginalne to było ich nie wiele (np. Twin Peaks, Przystanek Alaska, XF).

    Na początku XXI wieku nastąpił wysyp wybitnych produkcji dorównujących a nawet prześcigających poziomem filmy (przynajmniej jeśli chodzi o scenariusze) i dzięki serialom z kablówek, głównie HBO, takim jak np. The Wire, Sopranos, Rome, itd seriale zaczeły być zauważane przez scenarzystów, reżyserów, producentów i aktorów znanych z pierwszych stron gazet co zaowocowało w ostatnich latach (np. Westworld z Hopkinsem, Big Little Lies z Kidman, True Detective, Feud, American Crime Story). Seriale są na tak dobrym poziomie obecnie, ale nie tylko scenariuszowym na jakim były zawsze, przynajmniej te lepsze produkcje, bo też realizacyjnym i wyglądają jak filmy. Więc nie dziwne że znane nazwiska coraz chętniej angażują w seriale, bo wiedzą że teraz zagrać w serialu to coś wartego uwagi i nie będą mieli się czego wstydzić. No i lepsze rzeczy tworzy się w serialach jak w kinie obecnie.

    Trochę zaczynam odbiegać od tematu SM. Więc wracając do tematu to widziałem do tej pory odcinki SM gdzie zagrali znani aktorzy, ale nie wydawało mi się to dziwne ani zaskakujące. Dopiero w czasie oglądania He’s Live uświadomiłem sobi,e że w tym elemencie Strefa Mroku też zapoczątkowała coś co teraz jest popularne w serialach. Oczywiście w SM grali ci co mieli najlepsze lata kariery w latach 50/60 dawno za sobą, ale są też tacy aktorzy których popularność nie była echem przeszłości w czasie emisji SM oraz aktorzy, którzy dopiero zaczynali swoją karierę jak np. Redford czy taki kultowy i charakterystyczny aktor jak Dennis Hopper grający główną rolę w odcinku co zrecenzowałeś właśnie. Znany głównie z ról negatywnych, ale równie rewelacyjny był nie tylko w rolach złych charakterów, bo równie dobrze wypadał w rolach pozytywnych. No i przyznam że trochę zaskoczyło mnie gdy zobaczyłem go w serialu z lat 60-ych, bo znam Hoppera z kina z lat 70-90. No i trochę dziwnie się oglądało mi aktora, którego się zna z ról w których ma więcej jak 30, 40 lat. No i ciekawe jest to co napisałeś, bo ja nie mam nic do zarzucenia roli Hoppera zarówno jak gra wrażliwego, zagubionego chłopaka, ale też jak gra przywódcę ruchu. A przecież wsławił się rolami negatywnymi Hopper, głównie z takich się go pamięta ról jako różnej maści psychopatów grał, więc powinien wymiatać aktorsko jako przywódca ruchu. Miał przecież świetne role negatywne choćby w. Blue Velvet Lyncha czy Wodnym Świecie z Costnerem i wielu innych filmach . Nie uważam że zagrałrewelacyjnie w odcinku SM, ma lepsze role na swoim koncie, ale po prostu dobrze na tyle, że nie mam na co narzekać. Może rzeczywiście z późniejszymi latami wyrobił się aktorsko, nabrał warsztatu z wiekiem, bo czego jak czego (przynajmniej w tych rolach co go widziałem) talentu aktorskiego i charyzmy mu nie brakowało.

    A co do odcinka to podobał mi się, dobry na 7/10. Choć to typowy odcinek Serlinga ostrzegający przed rasizmem, nie pierwszy i nie ostatni tego typu. Podobał mi się głównie dzięki dobrej grze Hoppera. Ale też równie dobrze wypadł aktor wcielający się w Hitlera oraz aktor co grał przyjaciela Hoppera. Chociaż aktor wcielający się w Fuhrera bardziej mi się podobał gdy nie pokazywano jego twarzy. No i ciekawe, że dopiero w tej scenie w której ujawnił swoje oblicze skojarzyłem że to może być Hitler. Wcześniej mimo maniery z jaką aktor mówił i gestów kojarzonych z Hitlerem nie skojarzyłem go z tą postacią.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s