Seria 4 – Preludium do „Jednogodzinnego Sezonu”

Seria 4 - Preludium do
Seria 4 – Preludium do „Jednogodzinnego Sezonu”

Moment rozpoczęcia omawiania czwartej serii oryginalnej „Strefy Mroku” zbliża się wielkim krokami, jakkolwiek sezon ów – nazywany często „tym jednogodzinnym” – przyniósł ze sobą kilka istotnych zmian, o których warto pokrótce wspomnieć, przed przejściem do analizy jego poszczególnych epizodów. Wydłużenie czasu trwania epizodów, wbrew pozorom, wcale nie było najważniejszą ze zmian w przypadku tej serii, jak również nie było głównym powodem tego, iż – zaznaczam, że pogląd ten postaram się zweryfikować dopiero w trakcie omawiania odcinków czwartego sezonu – jest ona ogólnie uznawana za gorszą i zwiastującą rychło zbliżający się definitywny koniec serialu. O wartości czwartej serii decydowała masa zbiegających się ze sobą detali i zmian, które w ogólnym rozrachunku sprawiły, że na tle pozostałych trzech sezonów, ów wydawać się może… cóż, z całą pewnością nietypowym.

Pierwszą i prawdopodobnie najważniejszą ze zmian była ograniczona kontrola Roda Serlinga nad „jednogodzinnym sezonem”. Kiedy decyzja o przedłużeniu serialu o kolejny sezon wciąż wisiała pod znakiem zapytania, w głowie Serlinga rodziły się już pomysły innych produkcji telewizyjnych. Mimo tego, że twórca „Strefy Mroku” wciąż narzekał na nadmiar pracy związanej z pisaniem nowych scenariuszy, książek i realizacją projektów, w które był zaangażowany, po głowie chodziły mu koncepcje – którymi podzielił się z Buckiem Houghtonem (ów, doskonale zdając sobie sprawę, że i bez tego Rod „ledwo się wyrabia”, odniósł się do nich bardzo sceptycznie) – stworzenia serialu, którego akcja rozgrywa się w więzieniu, oraz kolejnej antologii, mającej być w zamyśle duchowym spadkobiercą „Playhouse 90”, która miała nosić tytuł „Serling Presents 60”, lub „The Serling 60”.

2
Rod Serling wykładający w Antioch College, 1962

Żadna z powyższych koncepcji nie weszła w fazę realizacji. Rod Serling jednak postanowił przyjąć posadę wykładowcy na Antioch College w Yellow Springs, gdzie w semestrze 1962 – 1963 uczył dramatopisarstwa oraz wykładał o „wpływie mediów na społeczeństwo i historię”. Rod czerpał niemałą przyjemność z kontaktu z młodzieżą i uważał, że dyskusje, jakie prowadził ze swoimi studentami, w równiej mierze wzbogacały obie strony. Niestety, Yellow Springs dzieliło od Los Angeles, gdzie powstawała „Strefa Mroku”, ponad dwa tysiące mil. Rod pojawiał się więc na planie serialu bardzo rzadko i zazwyczaj tylko wtedy, kiedy nakręcone zostać musiały wstępy do odcinków. Jego obecność wiązała się z rejestrowaniem prologów – często do kilku odcinków w trakcie jednej sesji – i nieustannymi sprzeczkami z nowym producentem serialu, Herbertem Hirschmanem.

Zmiana na stanowisku producenta to druga ze znaczących zmian. Po trzech sezonach, w kwietniu 1962 roku, „pokład” opuścił Buck Houghton – człowiek, z którym Serling „rozumiał się bez słów” – i przyjął stanowisko producenta antologii „The Richard Boon Show”, tworzonej przez konkurencyjną sieć telewizyjną NBC. Powody odejścia Houghtona, podobnie jak podjęcie przez Serlinga pracy w Antioch College, wynikały z wciąż niesprecyzowanych szczegółów związanych z (potencjalnym) przedłużeniem „Strefy Mroku” o kolejny rok emisji.

6
Herbert Hirschman, nowy „głównodowodzący” w „Strefie Mroku”

Puste krzesło producenta zajął właśnie Herbert Hirschman, wcześniej pracujący między innymi przy tworzeniu antologiach „Studio One” i „Playhouse 90”. Hirschman stanął przed wyjątkowo trudnym zadaniem. Mimo, iż – na szczęście – w „Strefie Mroku” pozostali utalentowani i długoletni współpracownicy, tacy jak szef operatorów George T. Clemens i kierownik produkcji Ralph W. Nelson, to w momencie, kiedy rozpoczął swą pracę do wykorzystania miał tylko jeden gotowy scenariusz. Nowy producent szybko jednak znalazł pewny grunt pod stopami a z pomocą przyszli mu doskonali scenarzyści, tacy jak Richard Matheson, Charles Beaumont, Earl Hamner Jr. czy Reginald Rose. A wraz z nimi niezwykle utalentowana grupa dobrze już znanych (i uznanych) reżyserów. Wrócił Buzz Kulik i John Brahm, Don Medford i Abner Biberman.

Hirschman zapragnął wznieść „Strefę Mroku” na nowy – jeszcze wyższy – poziom a jego podejście bardzo często odbiegało od tego, jak postrzegał ją Rod Serling. Różnice upodobań i koncepcji częstokroć prowadziły do utarczek pomiędzy dwoma panami i rzadko wynikiem ich był kompromis. Zazwyczaj przeważała – i wykorzystywana był – idea, lub zdanie jednego z nich. Hirschmanowi zdarzało się odrzucać historie i scenariusze, które przypadły do gustu Serlingowi, Rodowi natomiast zmieniać – czasem wymuszając pozostawienie jednej linijki, która mogła nadać epizodowi kompletnie inny wydźwięk  – teksty skryptów, których Herbert nie aprobował. Jedna z takim „kłótni” dotyczyła zupełnie nowej czołówki, która otwierała epizody czwartego sezonu.

4
Elementy czołówki wprowadzonej w czwartym sezonie stały się symbolami, które dziś są nieodłącznie kojarzone ze „Strefą Mroku”

Rod od dawna pragnął, by stałym elementem czołówki było ujęcie zza przedniej szyby samochodu pędzącego autostradą (wiodącą do „Strefy Mroku”?), Hirschman miał zupełnie inne pomysły na to, jak powinny rozpoczynać się nowe odcinki serialu. W odrzuceniu koncepcji Serlinga poparł go Ralph W. Nelson, który uważał za niemożliwe utrzymanie kamery nieruchomo w szybko jadącym samochodzie i nakręcenie sekwencji, tak jak wyobrażał sobie ją Rod. Ostatecznie nowa czołówka, według pomysłu Hirschmana zawierała:

  • Obracające się w przestrzeni kosmicznej drzwi, do których z wolna zbliża się kamera. Po ich otwarciu ukazuje się okno z widokiem na drzewo
  • Powoli otwierające się oko, które pojawia się kiedy po zbliżeniu szyba okna nagle się tłucze
  • Przelatujące prawej do lewej strony ekranu równanie E = mc2
  • Przemieszczający się po ukosie – z prawej górnej strony ekranu ku dolnej lewej – manekin lub lalka z falującymi włosami
  • Zegar z wahadłem.

Skróceniu uległ również tytuł serialu – odtąd anglojęzyczna nazwa „Strefy Mroku” to „Twilight Zone” (bez przedimka „the”) – i zmniejszyła się liczba epizodów. Czwarta seria zamyka się w osiemnastu odcinkach. Rod Serling napisał skrypty do ośmiu epizodów tego sezonu. Zestawienie tej liczby z ilością jego scenariuszy, które stanowiły osiemdziesiąt procent całości w przypadku dwóch pierwszych sezonów i około sześćdziesięcioma procentami z serii trzeciej, wyraźnie unaocznia dystans, jaki na tym etapie miał twórca „Strefy Mroku” względem swojego serialu.

Liczba zmian i ambiwalentny stosunek twórców do czasu długości odcinków – Matheson wyrażał wątpliwości, co do tego, iż wyjdzie to sezonowi na dobre – budzą pewne niepokoje. Wiele osób uznaje dzisiaj dwie ostatnie serie „Strefy Mroku” – ze wskazaniem na czwartą – za najgorsze. Cóż, wstrzymajmy się na razie z osądem. Lekko tylko uprzedzając fakty, mogę powiedzieć, że wbrew temu co się mówi i na przekór temu, na co się – mając na uwadze to, co opisałem powyżej – mogło zanosić, nie należy „stawiać krzyżyka” na „jednogodzinnej serii”. Już niebawem przekonacie się sami, że „nie taki diabeł straszny”.

Seria 4 - Preludium do
Seria 4 – Preludium do „Jednogodzinnego Sezonu”
Reklamy
Seria 4 – Preludium do „Jednogodzinnego Sezonu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s