Seria 3, Odcinek 32 – The Gift

Seria 3, Odcinek 32 - "The Gift"
Seria 3, Odcinek 32 – „The Gift”

W małym pueblo, na rubieżach Meksyku, tam gdzie zwykle Diabeł mówi dobranoc, zawrzało. Oddział lokalnej policji zauważył opadający nieopodal wsi niezydentyfikowany obiekt latający, z którego – po katastrofie – wyłonił się obcy przybysz. Policjanci, nie czekając aż ten podejmie się realizacji – z pewnością – wrogich zamiarów, otworzyli do niego ogień. Potwór z kosmosu, mimo odniesionych ran, zdążył śmiertelnie ugodzić jednego z mundurowych i czmychnąć. Policjanci, niosąc zwłoki zabitego kolegi i budząc tym samym popłoch pośród zgromadzonej tłuszczy, czym prędzej udali się do gospody, spodziewając się zastać tam telegrafistę, by z jego pomocą wezwać posiłki. Historia, którą relacjonują budzi szczególne zainteresowanie małego Pedro (Edmund Vargas), przygarniętego przez karczmarza sieroty. Jest on typem marzyciela, który spędza długie wieczory tęsknie wpatrując się w gwiazdy. Wiadomość o przybyciu pojazdu pozaziemskiego pochodzenia zdaje się rozpalać w sercu chłopca nowe nadzieje.

Kiedy harmider ucichł, policjanci odeszli i nadeszła pora zamknięcia gospody, w jej progu pojawił się nieznany mężczyzna (Geoffrey Horne). Człowiek ten krwawi z ran w klatce piersiowej i wyraźnie majaczy w malignie. Doktor (Nico Minardos), który przybył wcześniej by dokonać oględzin zwłok zabitego stróża prawa, zabiera przybysza na tyły gospody i opatruje jego rany. Gdy nieznajomy odzyskuje przytomność, przyznaje się do tego, iż to on jest tajemniczym przybyszem z gwiazd, ale nieprawdą jest, że to on pierwszy zaatakował. Zabicie policjanta było aktem samoobrony a on przybył na Ziemię ze specjalnym posłaniem dla mieszkańców naszej planety.

"He's not normal. Go look for him out in the night, and you'll see him standing there looking up at the sky. Did you ever see him smile?"
„He’s not normal. Go look for him out in the night, and you’ll see him standing there looking up at the sky. Did you ever see him smile?”

Gdy Doktor odchodzi, przy łóżku nieznajomego zostaje Pedro, który jest zafascynowany jego opowieściami o odległych planetach i światach. Przybysz tłumaczy chłopcu, że jego pobratymców niewiele różni od mieszkańców Ziemi. Podobnie, jak nad nami, również nad ludźmi ze świata, z którego pochodzi, czuwa ten sam dobry Bóg. Przybysz ze smutkiem stwierdza, że mieszkańcy Ziemi ponownie okazali nieprzygotowani na objawienie prawdziwego cudu. Podobnie, jak postąpili kiedyś z zesłanym przez na ten padół Synem Bożym, tak i jego – przybywającego w pokoju – bezmyślnie zaatakowali z zamiarem zamordowania.

Tymczasem obłudny karczmarz Manolo (Cliff Osmond) zawiadomił władze, które w towarzystwie lokalnego tałatajstwa przybyły, by pojmać nieznajomego. Pedro wyprowadza go jednak tylnym wyjściem i razem uciekają boczną uliczką. Niestety, jeden z policjantów spostrzega przybysza. Za policją podążają zaś, żądni krwi i pomsty, pozostali mieszkańcy wioski. Na nic zdają się słowa rozsądku, którymi Doktor próbuje uspokoić zebranych.

" Why should he smile? Perhaps, Manolo perhaps on some occasion, some festive occasion, instead of handing him a broom or a tray, extend him a hand. Keep the boy inside tonight, Manolo."
” Why should he smile? Perhaps, Manolo perhaps on some occasion, some festive occasion, instead of handing him a broom or a tray, extend him a hand. Keep the boy inside tonight, Manolo.”

Na znak przybysza, Pedro sięga za pazuchę i wydobywa przypominający książkę przedmiot. Nieznajomy wyjaśnia, że jest to dar mieszkańców jego planety dla obywateli Ziemi. Nim jednak ktokolwiek zdąży zerknąć na ów tajemniczy artefakt, Manolo wytrąca go z rąk chłopca, rzuca w pył i podpala pochodnią. Kiedy zrozpaczony przybysz rusza w kierunku płonącego „daru”, ludzie odbierają to na opak, myśląc, że mężczyzna nosi się z zamiarem wyrządzenia krzywdy chłopakowi. Tłuszcza krzyczy przerażona, złorzecząc Diabłu, którym jawi się im nieznajomy. W harmidrze i zamieszaniu padają strzały i obcy emisariusz pada martwy. Doktor, w ostatniej chwili gasi płonący przedmiot, podnosi go i odczytuje inskrypcję. Darem zamordowanego przybysza była formuła, na podstawie której można sporządzić szczepionkę przeciw rakowi. Sama receptura, niestety, uległa nieodwracalnemu zniszczeniu.

screenshot_5
„If God were to come to Earth, would they find him so strange that they would be afraid, and would they shoot him? Did not his son come once, Pedro? And they nailed him to a cross. And then spent 2,000 years learning to believe in him. All things take time, Pedro. Soon, Pedro, soon your people will no longer be afraid of me. They will not be afraid, and then then i can show them the gift.”

„The Gift” to kolejny skrypt „wyciągnięty z (przepastnej) szuflady” Roda Serlinga. Pierwotna wersja scenariusza, która powstała jeszcze przed premierą pierwszego odcinka „Strefy Mroku”  – 6 lutego 1958 – nosiła taki sam tytuł, jak jeden z odcinków pierwszego sezonu serialu, czyli „I Shot an Arrow Into the Air” i nie miała kompletnie nic wspólnego z rzeczonym epizodem. Co interesujące, pierwotna wersja scenariusza wydaje się być o wiele bardziej interesująca i mniej pompatyczna od „The Gift”. Tamże, główny bohater, inteligentne i wrażliwe dziecko, musi mierzyć się z wykluczeniem z grona rówieśników i śmiercią ojca, domorosłego konstruktora, który ginie podczas testu rakiety domowej roboty. Samotny chłopiec znajduje pewnego dnia rannego przybysza z gwiazd, z którym się zaprzyjaźnia i któremu pomaga naprawić uszkodzony pojazd kosmiczny. Wiele lat później, kiedy dorasta i zostaje astronautą, podczas jednej z podróży międzygwiezdnych, ponownie spotyka swojego starego druha. Jak widać, oryginał – pozbawiony przerysowanej martyrologii i pociągniętych grubą kreską metafor religijnych – miał potencjał na wzruszającą i interesującą opowieść.

"Destroy it! Burn it! Burn it! It is the devil's work. Destroy it! It's the devil's work! Burn it! Burn it!"
„Destroy it! Burn it! Burn it! It is the devil’s work. Destroy it! It’s the devil’s work! Burn it! Burn it!”

„The Gift”, silnie nacechowany odwołaniami do religii, oznaczał dla Serlinga kolejną batalię z cenzorami. Uznane za niepożądane, po czym wykreślone zostały sformułowania „damn”, „helluva”, oraz „in God’s name” (to ostatnie mogło urazić uczucia religije niektórych widzów). Krótko po emisji niniejszego odcinka, poirytowany twórca „Strefy Mroku” ponownie zabrał głos w sprawie cenzury na łamach magazynu „TV Guide”  – „Cenzura jest wciąż poważnym problemem. (…) Zaczyna się od cenzorów wewnątrz stacji, następnie należy uwzględnić zastrzeżenia ludzi z agencji reklamowych i sponsorów. Po tym wszystkim niewiele zostaje z oryginalnego pomysłu. Mam kilka scenariuszy, w których cenzorzy zakreślili słowo ‚Bóg’Osobiście nie widzę nic zdrożnego w odrobinie uzasadnionego bluźnierstwa w programach emitowanych po dziesiątej wieczór.” Obok przekleństw i pejoratywnych odniesień do terminów religijnych, ze scenariuszy Roda Serlinga usuwano również większość zwrotów, które mogłyby urazić ludzi cierpiących na choroby umysłowe.

"'Greetings to the people of earth. We come as friends, and in peace. We bring you this gift. The following chemical formula is a vaccine. It's a vaccine against all forms of cancer.' That's all there is. The rest has been burned. So we have not just killed a man. We have killed a dream."
„‚Greetings to the people of Earth. We come as friends, and in peace. We bring you this gift. The following chemical formula is a vaccine. It’s a vaccine against all forms of cancer.’ That’s all there is. The rest has been burned. So we have not just killed a man. We have killed a dream.”

Można jednak rzec, że walka o ten odcinek godna byłaby lepszej sprawy. Jest to powiem jedno z najbardziej pretensjonalnych i nadętych dzieł w dorobku Roda Serlinga, jak i w historii „Strefy Mroku”. Odwołania do religii podane tu zostały bez krztyny subtelności a mieszkańcy meksykańskiej wioski przedstawieni według negatywnych stereotypów – rzecz nietypowa dla Roda Serlinga – jako zacofana i żądna krwi tłuszcza. Kiepskie jest tu również aktorstwo. Edmunda Vargasa, grającemu Pedro, lata świetlne dzielą od Billa Mumy’ego. Natomiast Geoffrey Horne, wcielający się w obcego przybysza, ani na chwilę nie wychodzi z roli egzaltowanego świętego i czyni to z przejęciem o tyle wielkim, co kompletnie pozbawionym wiarygodności. Smaczkiem jest tu krótki, acz zapadający w pamięć występ Vladimira Sokoloffa (Dust), dla którego rola w niniejszym odcinku była ostatnią w jego życiu. Aktor zmarł na atak serca, kilka dni po skończeniu zdjęć do „The Gift”.

"With me, darkness is a friend."
„With me, darkness is a friend.”

Ocena odcinka: 3/10

Reklamy
Seria 3, Odcinek 32 – The Gift

Jedna uwaga do wpisu “Seria 3, Odcinek 32 – The Gift

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s