Seria 3, Odcinek 29 – Four O’Clock

Seria 3, Odcinek 29 -
Seria 3, Odcinek 29 – „Four O’Clock”

Oliver Crangle (Theodore Bikel), paranoik i ksenofob, wszędzie węszący spiski i w każdym – z wyjątkiem siebie – dostrzegający jedynie najpodlejsze cechy charakteru, przygotowuje się do wielkiego wydarzenia. Dokładnie o czwartej po południu wszelkie zło i nikczemność zostanie wymazana z tego świata. Oliver posiada bogate archiwum akt, w których zapisane są szachrajstwa i grzechy wielu ludzi, i to właśnie ich tego dnia ma dosięgnąć sprawiedliwość. W istocie rzeczy jednak sam Pan Crangle jest człowiekiem o wiele bardziej niegodziwym, zawziętym i nietolerancyjnym, gotowym dręczyć ludzi pełnymi zaciekłości paszkwilami, nawet za grzechy, których nie popełnili.

Do mieszkania, które Pan Crangle dzieli jedynie z papugą Petem, zachodzi zrozpaczona Pani Lucas (Phyllis Love), małżonka lekarza, którego „niestrudzony poszukiwacz zła” prześladuje listami i na którego śle donosy do przełożonych. Według niego doktor ów dopuścił się rażącego zaniedbania, wskutek którego jedna z pacjentek postradała życie. Prawda jednak wygląda tak, że Pan Lucas nie miał zbyt dużego pola do manewru i zrobił, co w jego mocy a mimo tego uratowanie chorej nie było możliwe. Crangle nie przyjmuje tych argumentów. Według niego Pan Lucas popełnił karygodny błąd i Oliver nie zamierza przestać wytykać tego zaniedbania. Zresztą to wszystko jest bez znaczenia, albowiem już za kilka godzin dokona się sąd nad mordercami, szpiegami i zdrajcami ojczyzny. O czwartej wszyscy źli ludzie zostaną ukarani.

„Oh, no, Pete, my old friend, we’re going to have to embark on a much more ambitious course and it must be today, Pete. It must be this afternoon. That’s when we’ll make it occur. We’ll make it occur at 4:00.”

Jakiś czas po wyjściu zrozpaczonej Pani Lucas, do lokum Pana Crangle przybywa agent FBI, Pan Hall (Linden Chiles). Oliver skontaktował się z Biurem jakiś czas wcześniej, twierdząc że ma do przekazania informacje wagi państwowej. FBI nie może zignorować tego typu zgłoszenia i dlatego właśnie – nie wiedząc z kim w istocie rzeczy mają do czynienia – wysłało agenta Halla. Ten dość prędko przekonuje się, iż ma sprawę z nietolerancyjnym pomyleńcem. Jego mniemania o Crangle’u nie poprawia rewelacja, zgodnie z którą o czwartej po południu wszyscy źli ludzie mają zmienić się w mierzących niewiele ponad pół metra mikrusów. Dzięki temu łatwo będzie wskazać wszystkich zepsutych do cna osobników, niegodnych miana obywateli, zaangażowanych w międzynarodowy spisek, mający na celu pogrążeniu świata w chaosie i nierządzie.

Agent Hall wychodzi zniesmaczony, ścigany wyzwiskami Crangle’a, dla którego jasnym stało się, że również FBI zostało zinfiltrowane przez złowrogie siły. Nic to jednak – życiowa misja Olivera dobiega końca, czas się dopełnił i nadeszła chwila Sądu. A cóż to? Nagle sam Crangle kurczy się i maleje. Cóż, „nieustraszony pogromca zła” nie mylił się – źli ludzie karleją. A jednak w swej zaciekłości, podłości i braku tolerancji, on sam okazuje się jednym z najobrzydliwszych osobników, jakich nosiła Ziemia. I, możemy mieć nadzieję, iż jest on również z jedynym wielu podobnych sobie ludzi wypełnionych jadem i złością, których dotknęła taka kara za wyrządzone innym krzywdy, oraz rzucane bez cienia refleksji sądy i bezpodstawne podejrzenia.

„Lucas, Kurt J., M. D. second-year intern East Side Hospital. These facts came to my attention. On the night of march 12, 1961, while serving in the emergency ward he permitted the death of one Mrs. Angela rienti by failing to relieve pressure resulting of a brain injury from a traffic accident.”

Koncept adaptacji opowiadania Price Day, zawartego w zbiorze „Alfred Hitchcock Presents: My Favorites Suspense” (Random House, 1959) dojrzewał od roku 1959, kiedy to zasugerowano Rodowi Serlingowi niniejszą antologię, jako potencjalne źródło pomysłów, które można będzie wykorzystać w „Strefie Mroku”. Twórca serialu jednak, w pierwszym roku emisji, zdecydował się by – poza kilkoma wyjątkami – dostarczyć widzom historii nowych, wcześniej nie publikowanych i oryginalnych. Jakkolwiek opowieść tak bardzo korelująca z osobistymi poglądami Serlinga z pewnością trafiła na podatny grunt. Rod znany był ze swej pogardy dla wszelkiego rodzaju skrajnych i krzywdzących poglądów, rasizmu i nietolerancji. Serling zwyczajnie się nimi brzydził i – jak niejednokrotnie wcześniej, zarówno za pośrednictwem swoich scenariuszy, jak i w publicznych wystąpieniach – potępiał je i dawał im odpór. Co ciekawe, z „Four O’Clock” wiąże się interesująca historia, która dobitnie pokazuje, jak silny kręgosłup moralny posiadał Rod Serling.

Osobiste poglądy Theodore’a Bikela, wcielającego się w „Four O’Clock” w rolę podłego pana Crangle, były zgoła odmienne od tych, jakie reprezentowała na ekranie grana przezeń postać. Bikel urodził się we Wiedniu i w 1959 roku nie posiadał jeszcze obywatelstwa amerykańskiego. Odbiło się to na nim w sposób wyjątkowo przykry, kiedy brał udział w jednym z popularnych talk-show. Wówczas to dwoje zorientowanych prawicowo aktorów, Adolphe Menjou i Corinne Giffiths, stwierdziło, że nie powinien zabierać głosu w ważkich kwestiach natury politycznej i społecznej, albowiem ze swym statusem rezydenta nie ma ku temu praw.

„It is now 3:27. In exactly 33 minutes, all the evil people in the world will become half… no, a third their present size.”

Kilka dni po tym incydencie Rod Serling (sam będąc potomkiem imigrantów) – w tym samym programie – zajął charakterystyczne dlań stanowisko, z właściwą sobie finezją i erudycją. Nie krył oburzenia zachowaniem weteranów kina. Zwracam się z apelem do Panny Griffiths i wszystkich tych, którzy myślą, iż honor i patriotyzm jest domeną jedynie tych, których korzenie wywodzą się z najniższego pokładu Mayflower (…) – oceniajcie człowieka, jako człowieka. Jako istotę ludzką. Oceniajcie człowieka na podstawie jego czynów i dorobku. Jego życzliwości i szczerości. Osądzajcie nas wszystkich nie przez pryzmat geografii, ale naszej natury.”

Choć sam koncept, na bazie którego powstało „Four O’Clock” nie jest autorskim pomysłem Serlinga, to w adaptującym tę historię scenariuszu wyraźnie widać piętno poglądów twórcy „Strefy Mroku”. Wybrzmiewają w niej również – podobnie, jak uprzednio w przypadku The Monsters Are Due on Maple Street – echa wstydliwych wydarzeń epoki makkartyzmu, do których stosunek Roda Serlinga jest powszechnie znany. 

Theodore Bikel wypadł znakomicie w roli, rujnującego życie bliźnim, paranoika. Być może jego kreacja jest momentami nazbyt komiczna – co w niektórych scenach sprowadza jego postać do rangi komiksowego złoczyńcy – jakkolwiek główny cel tego występu został osiągnięty. Do Crandle’a czujemy tylko odrazę a co za tym idzie finał tego epizodu jest cholernie satysfakcjonujący. „Four O’Clock”, nie jest może odcinkiem wybitnym, ale nie ustępuje on poziomem innym, „zaangażowanym” epizodom „Strefy Mroku”. Wśród nich jest na tę chwilę – po rzeczonym „The Monsters Are Due on Maple Street” – drugim moim ulubionym odcinkiem z tego nurtu. 

„Nut!”

Ocena odcinka: 7/10

Reklamy
Seria 3, Odcinek 29 – Four O’Clock

Jedna uwaga do wpisu “Seria 3, Odcinek 29 – Four O’Clock

  1. Dobra robota (7/10), co głównie zasługą jest aktora w głównej roli. Powtórzę za Tobą, iż może nie dorównuje innym „zaangażowanym” odcinkom SM, które wyżej sobie cenię, ale i tak podobał mi się.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s