Seria 3, Odcinek 16 – Nothing in the Dark

Seria 3, Odcinek 16 - Nothing in the Dark
Seria 3, Odcinek 16 – Nothing in the Dark

Mieszkającą samotnie staruszkę, Wandę Dunn (Gladys Cooper), ze snu wyrywa odgłos tłukącego się szkła. Chwilę później z zewnątrz dobiegają strzały i jęki, prawdopodobnie rannego, człowieka. Wanda ostrożnie zbliża się do drzwi, zza których dobiegają nawoływania o pomoc. Leżący u progu jej domu mężczyzna twierdzi że jest policjantem, który został poważnie ranny w trakcie pościgu za przestępcą. Przerażona kobieta uchyla nieufnie drzwi. Słowa mężczyzny zyskują potwierdzenie. Na śniegu, o krok od jej mieszkania, leży człowiek w mundurze policyjnym i błaga Wandę, by ta pomogła mu, w przeciwnym bowiem razie wykrwawi się na śmierć. Jednak kobieta mu nie wierzy. Odkąd pewnego dnia, kilka lat temu, ujrzała na własne oczy oblicze Pana Śmierci, który dotknąwszy kobiety w tramwaju spowodował jej zgon, zawsze później udawało się starszuce rozpoznać go, skrywającego się pod maskami innych, z pozoru zwykłych ludzi. Od tego czasu Wanda nie ufa nikomu i spędza kolejne lata zabarykadowna w swoim mieszkaniu, nie wpuszczając doń nikogo i nie wychodząc na zewnątrz, w obawie, że mogłaby natknąć się na Pana Śmierć, który prędzej czy później upomni się o życie starej kobiety.

A jednak kobieta nie może bezczynnie patrzeć na męczarnię młodego mężyczny, który przedstawił się jako oficer Harold Beldon (Robert Redford). Przełamując swój lęk, otwiera drzwi i zabiera go do domu. Kiedy Harold budzi się jakiś czas później i prosi o wezwanie pomocy, Wanda wyznaje, że nie ma telefonu, natomiast większość sąsiadów już dawno wyprowadziła się z okolicy. A nawet gdyby mogła się udać do któregoś z pozostałych, to nie zamierza opuścić bezpiecznego miejsca, jakim jest jej dom. Następnie zwierza się młodemu mężczyźnie ze swojego strachu przed tym, że w każdej chwili może spotkać Pana Śmierć a ona nie jest gotowa na to, by umrzeć. Woli spędzać chwile w ciemności, prowadząc życie pustelniczki, która od lat nie ma kontaktu z światem zewnętrznym.

"You're not going to help me? You're going to let me die? I don't understand. But it hurts. Oh, it hurts."
„You’re not going to help me? You’re going to let me die? I don’t understand. But it hurts. Oh, it hurts.”

Harold jednak nie jest jedynym gościem, który nawiedził tego dnia Wandę, albowiem do drzwi dobija się ktoś jeszcze. Tym razem kobiecina jest pewna, że to Pan Śmierć we własnej osobie. Męski głos dobiegający zza drzwi domaga się, by Wanda wpuściła go do środka a kiedy to nie skutkuje, kopniakiem wyrywa skobel i wdziera się do mieszkania, powalając przy tym staruszkę na podłogę. Kiedy próbuje ją podnieść, chwytając za rękę, kobieta pada zemdlona. Kiedy jakiś czas później odzyskuje przytomność, agresor wykazuje pewną skruchę, twierdząc, że nie chciał być tak wulgarny i gwałtowny, a zrobił to, co zrobił, albowiem wyczerpał wszystkie inne możliwości dotarcia do Wandy.

Mężczyzna, co staruszka początkowo przyjmuje z pewną ulgą, nie jest Panem Śmiercią, ale przedsiębiorcą budowlanym, odpowiedzialnym za wyburzanie budynków w tej dzielnicy. Do Wandy wysyłano już powiadomienia i próbowano się z nią skontaktować w związku z tą sprawą, ale – jak dotąd – bezskutczenie. Teraz ma zaledwie kilka godzin na zabranie swojego dobytku i opuszczenie domu, albowiem po upływie tego czasu, kamienica zostanie zrównana z ziemią. Wanda jest zrozpaczona i błaga Harolda – którego budowlaniec zdaje się nie zauważać – by się za nią wstawił. Policjant jednak milczy.

"He's trying to get in. He comes to the door and knocks. He begs me to let him in. Last week he said he came from the gas company. Oh, he's clever. After that, he claimed to be a contractor hired by the city. I knew who he was. He said this building was condemned that i'd have to leave. I kept the door locked, and he went away. He knows i'm onto him."
„He’s trying to get in. He comes to the door and knocks. He begs me to let him in. Last week he said he came from the gas company. Oh, he’s clever. After that, he claimed to be a contractor hired by the city. I knew who he was. He said this building was condemned that i’d have to leave. I kept the door locked, and he went away. He knows i’m onto him.”

Kiedy, powiedziawszy swoje, budowlaniec opuszcza mieszkanie Wandy, do kobiety dociera fakt, iż nie spostrzegł on Harolda. Staruszka dość prędko łączy fakty i domyśla się, iż młody policjant jest naprawdę tym, przed którym ukrywała się tak wiele lat. Harold a raczej Pan Śmierć we własnej osobie, jest zupełnie inny, niż ten z jej wyobrażeń. Łagodnie i spokojnie tłumaczy Wandzie, że czas uciekania i krycia się w ciemności dobiegł właśnie końca. Pora ruszyć naprzód i pogodzić się z naturalną koleją rzeczy. Jego życzliwość przekonuje staruszkę i ta nie oponuje, gdy Harold delikatnie ujmuje jej dłoń. Gdy Wanda pyta, co się teraz stanie, ten wskazuje wzrokiem na łóżko, na którym spoczywa martwe ciało staruszki. To już się stało, odpowiada. Bez bólu i strachu. Teraz, trzymając się za ręce, Pan Śmierć i Wanda Dunn opuszczają ponure i ciemne mieszkanie, wstępując razem prosto w blask słońca.


Scenariusz „Nothing in the Dark” powstał w wyniku inspiracji opowiadaniem Raya Bradbury’ego, zatytułowanego „Śmierć i dziewczyna” („Death and the Maiden”). George Clayton Johnson nigdy nie ukrywał swojej fascynacji twórczością mistrza literatury science-fiction i wielokrotnie po latach, w różnych komentarzach do niniejszego odcinka, przyznawał, że jest on, pod wieloma względami, hołdem złożonym temu konkretnemu opowiadaniu, oraz twórczości Bradbury’ego w ogólności. W oryginale urzekł Johnsona koncept, odmiennego od klasycznego, przedstawienia Śmierci w postaci przystojnego mężczyzny – u Bradbury’ego okazuje się on odbiciem byłego narzeczonego, ukrywającej się od dziwięćdziesięciu lat, staruszki – który nie tyle przybywa by życie odebrać, ile po to, by pomóc zrozumieć, dlaczego pewne rzeczy muszą dobiec końca. Staruszka w opowiadaniu otrzymuje jeszcze jedną szansę, by zrozumieć, iż życie należy celebrować i cieszyć się jego pełnią każdego dnia, miast żyć w lęku i ukrywać się przed światem w ciemnych zakamarkach swojego zakurzonego mieszkania.

"I haven't always lived like this. I was young once. People said i was pretty. I lived out in the sunlight. People said i'd spoil my fine complexion. I didn't care. I loved outdoor things. I lived out in the sunlight. I've always hated the dark and the cold. I'm old. I've lived a long time. But i don't want to die. I'd rather live in the dark than not live at all. Here."
„I haven’t always lived like this. I was young once. People said i was pretty. I lived out in the sunlight. People said i’d spoil my fine complexion. I didn’t care. I loved outdoor things. I lived out in the sunlight. I’ve always hated the dark and the cold. I’m old. I’ve lived a long time. But i don’t want to die. I’d rather live in the dark than not live at all. Here.”

Johnson, wydaje się, że niewiele zmienił względem oryginalnej przypowieści Bradbury’ego, aczkolwiek z pewnością nie można mu odmówić zasługi stworzenia scenariusza znakomitego i wzruszającego, opartego głównie na roli znakomitej legendy kina i teatru, Gladys Cooper. Jej kreacja jest po prostu perfekcyjna. Aktorka wywiązała się znakomicie w szerokim spektrum emocji, jakie miała do zagrania. Na pewnym poziomie wydaje się być to rola mocno osobista, przez co jej monolog o latach młodości, które odeszły w niepamięć, oraz pustce i ciemności wypełniających ostatnie lata jej życia, jest jednym z najlepszych i najbardziej poruszających popisów aktorskich w całej historii tego serialu.

Niestety, do tego poziomu nie dostaje młody Robert Redford, tu w jednej ze swych bardzo wczesnych ról. Gra bardzo oszczędnie i niejako prawie bez emocji – co zmienia się, ale tylko odrobinę, w finale epizodu – i nie da się tego wytłumaczyć specyfiką roli, która – być może – zakładała, by jego głównym wkładem był oszałamiający wygląd (którym tak urzekł Gladys Cooper w czasie castingu), być może przywodzący na myśli Anioła Śmierci. Z jego występem jednak chyba nie wszystko poszło tak, jak powinno. Sam Redford, w trakcie pierwszego pokazu, zasłaniał oczy, wyrażając w ten sposób niezadowolenie ze swego występu. Po latach, jednakowoż, przyznawał, że mimo faktu, iż ról z tego okresu nie uważa za zbyt dobre, jest dumny, że zagrał w tym klasyku „Strefy Mroku”. 

"That's life, lady. Old make room for the new. Well, people get the idea that i'm kind of destroyer, but they think i get kicks out of tearing stuff down. That ain't the way it is. I just clear the ground so other people can build. In a way, i help them do it. Look around... it's the way things are. A big tree falls, and a new one grow right out of the same ground. Old animals die and young ones take their places. Even people step aside when it's time."
„That’s life, lady. Old make room for the new. Well, people get the idea that i’m kind of destroyer, but they think i get kicks out of tearing stuff down. That ain’t the way it is. I just clear the ground so other people can build. In a way, i help them do it. Look around… it’s the way things are. A big tree falls, and a new one grow right out of the same ground. Old animals die and young ones take their places. Even people step aside when it’s time.”

A to, że „Nothing in the Dark” klasykiem jest, nie ulega wątpliwości. Sprawnie napisany scenariusz, pełen przejmujących dialogów – które często uderzają w dwuznaczny ton, jak chociażby monolog, w którym przedsiębiorca budowlany tłumaczy swoje działania, jednocześnie wykładając „kawa na ławę”, jak to jest z naturalnym porządkiem rzeczy – i zapadających w pamięć scen. Wisienką na torcie jest zaś wybitna rola Gladys Cooper – aktorki dziś, niestety, słabo pamiętanej – która przyćmiła swoim występem, stojącego u progu sławy, Roberta Redforda. Ten zaś sprawił, że zamiast zasłużonej „dziesiątki” odcinek otrzymuje jedynie „dziewięć z plusem”.

"Mother, give me your hand. You see, no shock. No engulfment. No tearing asunder. What you feared would come like an explosion is like a whisper. What you thought was the end is the beginning. (...) Look. We have already begun."
„Mother, give me your hand. You see, no shock. No engulfment. No tearing asunder. What you feared would come like an explosion is like a whisper. What you thought was the end is the beginning. (…) Look. We have already begun.”

Ocena odcinka: 9+/10

Advertisements
Seria 3, Odcinek 16 – Nothing in the Dark

Jedna uwaga do wpisu “Seria 3, Odcinek 16 – Nothing in the Dark

  1. Zgadzam się, że świetna rola Cooper i taki sobie występ Redforda, ale tak szczerze to odcinek po mnie spłynął. Domyślam się że moja opinia jest dość kontrowersyjna. Na dodatek wychodzę też na nieczułego, bo mnie „Nothing in the Dark” w ogóle nie wzruszył i jeszcze z lekka się wynudziłem prawdę powiedziawszy. Miałem dać 5/10, ale za rolę Gladys Cooper dam punkcik więcej czyli 6/10.

    Polubione przez 2 people

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s