Seria 3, Odcinek 13 – Once Upon a Time

Seria 3, Odcinek 13 - Once Upon a Time
Seria 3, Odcinek 13 – Once Upon a Time

Rok 1890. Pan Woodrow Mulligan (Buster Keaton) nie ukrywa swojego niezadowolenia stanem, w jakim znajduje się jego miasteczko i kraj. Ceny towarów i usług sięgają niemożliwych do zaakceptowania pułapów, życie zaczyna nabierać zawrotnego tempa a zachowanie ludzi przekracza granice dobrego smaku i przyzwoitości. Świat poszedł naprzód a Mulligan już dawno przestał dotrzymywać mu kroku. Sprawy nie poprawia fakt, że rozgoryczony rzeczywistością roku 1890, Woodrow jest osobnikiem, cechującym się wyjątkową niezdarnością i skłonnością do napytywania sobie kłopotów. Miarka przebiera się gdy przechodzącemu przez ulicę Mulliganowi ledwo udaje się uniknąć potrącenia przez bicyklistę i wpada do zwierzęcego wodopoju. Rozgoryczony udaje się do swojego miejsca pracy, piwnicy służącej za laboratorium słynnego wynalazcy, profesora Gilberta, gdzie Woodrow pełni obowiązki dozorcy. Kiedy – z właściwym sobie wdziękiem – próbuje wysyszyć mokre spodnie, podsłuchuje rozmowę profesora i jego asystenta. Gilbert wynalazł właśnie hełm, za pośrednictwem którego można się przenieść w czasie, na okres trwający maksymalnie trzydzieści minut. Marząc o udaniu się w lepsze i spokojniejsze miejsce, Woodrow zakłada urządzenie na swoją głowę, kiedy tylko profesor i jego podwładny opuszczają labolatorium. Hełm zaczyna dymić i iskrzyć i po chwili zaskoczony pan Mulligan odkrywa, że oto znalazł się na środku ruchliwej ulicy, w Roku Pańskim 1962.

Woodrow dość prędko przekonuje się, że ceny wcale nie są tu niższe a świat z pewnością nie jest spokojniejszy. Ulicą, na której pojawił się w samych tylko niewymownych, mkną nowoczesne automoblile a chodnikami ciągną tłumy ludzi. Zanim oszołomiony pan Mulligan jest w stanie zorientować się w swoim położeniu, przejeżdżające auto porywa mu jego hełm i Woodrow zmuszony jest ruszyć w szaleńczy pościg za jedynym przedmiotem, który umożliwi mu powrót do jego epoki. Gdy szofer wyrzuca sypiące iskrami ustrojstwo, podnosi je i nakłada na głowę urwis pędzący na wrotkach. Pogoń pana Mulligana trwa i przyciąga uwagę policjanta, który przyłącza się do pościgu.

"MULLIGAN, A RATHER DOUR CRITIC OF HIS TIMES, IS SHORTLY TO DISCOVER THE IMPORT OF THAT OLD PHRASE, 'OUT OF THE FRYING PAN, INTO THE FIRE'"
„MULLIGAN, A RATHER DOUR CRITIC OF HIS TIMES, IS SHORTLY TO DISCOVER THE IMPORT OF THAT OLD PHRASE, ‚OUT OF THE FRYING PAN, INTO THE FIRE'”

Gdy w końcu udaje się Woodrowowi odzyskać zgubę, okazuje się, że hełm jest zepsuty. Nic to jednak, albowiem szczęśliwym zrządzeniem losu pan Mulligan wpada na pana Rollo (Stanley Adams), który ma niejakie pojęcie o nowoczesnej technice. Rollo dość łatwo daje się przekonać, że Woodrow przybył z przeszłości i zafascynowany wynalazkiem, postanawia pomóc mu w potrzebie. Sam jednak nie dysponuje odpowiednimi narzędziami, zabiera więc Mulligana do warsztatu, której właściciel jest typową „złotą rączką”, potrafi naprawić każde urządzenie i najwyraźniej reperacja wehikułu czasu nie stanowi dla niego żadnego wyzwania. Problem w tym, że naprawa może potrwać zbyt długo, a Mulligan ma jedynie kilkanaście minut czasu. Ostatecznie jednak serwisant daje się przekonać do szybszego wykonania usługi i zabiera się do naprawy „od ręki”, przy pomocy Rollo.

Świat roku 1962 nie przestaje zadziwiać Mulligana. Zaskoczony i przestraszony takimi cudami nowoczesnej techniki, jak telewizor i odkurzacz, opuszcza zakład i wpada w kolejne tarapaty – znów przyciągając przy tym atencję dzielnicowego – z których ponownie musi go wyciągać Rollo. Przy okazji jednak, pan Woodrow wreszcie znajduje spodnie. Gdy po pewnym czasie wracają do warsztatu, hełm jest już naprawiony. Okazuje się jednak, że Rollo pragnie wykorzystać wynalazek dla samego siebie, by wrócić do spokojnych i beztroskich czasów roku 1890. Mężczyzna zakłada urządzenie na własną głowę i umyka przed ścigającym go Mulliganem. Woodrow dopada Rollo w ostatniej chwili i obaj – w obłoku dymu – przenoszą się do epoki Mulligana.

Jakiś czas później, Woodrow, który wyciągnął nauczkę z tej lekcji, zmierza do pracy nie kryjąc zadowolenia z tego, iż jego czasy w istocie rzeczy są spokojniejsze, ceny nie tak wysokie, jak mu się wydawało, a ludzie o wiele bardziej życzliwi, niż w przyszłości. Rollo, natomiast, pracując przez ten czas w laboratorium Gilberta, wciąż utyskuje na niedostatki i braki rzeczy, do których przywykł w swoich czasach. Nie mogąc słuchać jego ciągłego narzekania, Woodrow zakłada znienacka hełm na głowę Rollo i wysyła go z powrotem do 1962 roku.

"BY GEORGE! I BELIEVE YOU, SIR! YOU ARE FROM 1890!"
„BY GEORGE! I BELIEVE YOU, SIR! YOU ARE FROM 1890!”

Już pierwsze sceny niniejszego epizodu dają jasno do zrozumienia, że „Once Upon a Time” będzie odcinkiem wyjątkowym. Zrealizowane w konwencji filmu niemego sceny, których akcja dzieje się w roku 1890 i legenda kina komediowego, Buster Keaton, w „Strefie Mroku”? Czy komukolwiek, kiedykolwiek wcześniej przyszło do głowy, że taka sytuacja może się zdarzyć? A jednak, jak niejednokrotnie wcześniej, ekipa Roda Serlinga udowadnia, że nie boi się eksperymentów i sięgania po pomysły i zabiegi formalne, które nikomu przedtem nie zaświtały w głowie. Co ciekawe, za scenariusz tej pełnej gagów komedii, nawiązującej do złotego okresu kina slapstickowego, odpowiada Richard Matheson, którego twórczość trudno wiązać z rzeczonym gatunkiem.

Richard Matheson, który pisał scenariusz z myślą o Keatonie – jego roboczy tytuł brzmiał nawet „The Buster Keaton Story” – gdy jeszcze nie było pewności, czy legendarny aktor zaszczyci swoją obecnością plan zdjęciowy, nie był do końca zadowolony z efektu końcowego. Jego wersja historii była, podobno, o wiele zabawniejsza i zawierała wydłużoną sekwencję pościgu ulicami miasta i szaleńczą jazdę Woodrowa rowerem przez hall supermarketu. Sceny te zostały zastąpione komediowymi sekwencjami w warsztacie naprawczym – gdzie Woodrow myśli, że telewizor to rama okienna, z której przemawia doń pewien mężczyzna, oraz gagami z odkurzaczem – i, zdaniem Mathesona, nie mają one w sobie tak dużego potencjału komediowego, jak te, które znalazły się w pierwotnej wersji skryptu.

screenshot_4
„THAT MAN DOESN’T HAVE ALL HIS BUTTONS. OH, YOU DON’T BELIEVE ME, HUH? WELL, I’LL PROVE IT TO YOU.”

Problem w tym, że ta będąca hołdem dla czasów kina niemago komedia, jest raczej średnio zabawna. I nie chodzi tu wcale o to, że niżej podpisanego nie bawi kino slapsticowe, ale o to, że mimo znakomitego występu Bustera „Kamiennej Twarzy” Keatona, nie można się oprzeć wrażeniu, że prezentuje on strasznie ograne gagi, którym wyraźnie brakuje ikry i odpowiedniej dynamiki. Rzeczywiście, można założyć, że planowana na kulminacyjną sekwencja rowerowych akrobacji w supermarkecie, nadałaby odcinkowi nieco innego tempa. Sceny ze sklepu, którymi ją zastąpiono, powodują, że historia niepotrzebnie zwalnia i spycha bohatera Keatona, który w moim mniemaniu powinien wciąż być w centrum, nieco w cień, wypełniając czas – nie waham się użyć tego stwierdzenia – czerstwym dialogiem o „nie dotykaniu narzędzi”, który przestaje śmieszyć już przy drugim powtórzeniu.

Siłą tego odcinka pozostają więc występ Keatona – niekoniecznie jego najlepszy, ale oczywiście utrzymany na znakomitym poziomie – oraz eksperyment formalny z nadaniem scenom roku 1890 „patyny” kina niemego. Co ciekawe, nie był to zabieg planowany od samego początku. Całość nakręcono najpierw standardowym, jak na ówczesne czasy, sposobem i z mówionymi dialogami. Dopiero później, gdy pojawił się koncept z „kinem niemym”, będący pomysłowym hołdem dla „dawnych” komedii i samego Bustera Keatona, taśmę sztucznie postarzono. A jako, że nie dysponowano wówczas nowoczesnymi narzędziami, umożliwiającymi nadanie cech „starego” filmu w post-produkcji, dokonano po prostu fizycznych zniszczeń kliszy filmowej, rzucając ją na podłogę i okrutnie poniewierając. Dla nadania kompletnego efektu, dodatkowo wycięto co drugą, lub co trzecią klatkę filmu, dodano klasyczne plansze z dialogami i odgłosami, oraz podłożony dynamicznie dźwięk pianina. Rezultatem czego niemal niepodobna odróżnić początek i finał tego odcinka, od prawdziwego filmu z lat dwudziestych – trzydziestych ubiegłego stulecia.

Dziś „Once Upon a Time” jest niewątpliwie interesującą ciekawostką i kolejnym dowodem na to, że Rod Serling nie bał się przełamywać utartych schematów. Odważna zabawa formą nie zmienia jednak faktu, że „klątwa komedii” w „Strefie Mroku”, która wisiała nad serialem w pierwszych dwóch sezonach, w trzecim wciąż nie została kompletnie złamana. Owszem, „Once Upon a Time” i – przede wszystkim – Keaton potrafią przywołać cień uśmiechu na twarzy, ale gdzież mu tam do szaleńczego rechotu, jaki do dzisiaj wzbudzają lepsze występy tego znakomitego komika? Tak więc, mimo wielkich chęci i wielkich nadziei, okazuje się ów odcinek ciekawą ramotką i miast być epizodem „Strefy Mroku” na swoich własnych warunkach, pozostanie zapamiętany jedynie, jako „ten z Busterem Keatonem”. Wielka szkoda i okrutnie zmarnowany potencjał.

screenshot_6
„SO GOES ANOTHER OLD PHRASE TO WHICH MR. WOODROW MULLIGAN WOULD HEARTILY SUBSCRIBE. FOR HE HAS LEARNED, DEFINITELY THE HARD WAY, THAT THERE IS MUCH WISDOM IN A THIRD OLD PHRASE WHICH GOES AS FOLLOWS: ‚STAY IN YOUR OWN BACKYARD’ TO WHICH IT MIGHT BE ADDED, ‚AND, IF POSSIBLE, ASSIST OTHERS TO STAY IN THEIRS’. VIA, OF COURSE, THE TWILIGHT ZONE.”

Ocena odcinka: 5/10

Advertisements
Seria 3, Odcinek 13 – Once Upon a Time

2 uwagi do wpisu “Seria 3, Odcinek 13 – Once Upon a Time

  1. W 1 serii oglądałem jedynie odcinki, które uznałeś za dobre czyli zasługujące na minimum 7/10 według Ciebie, a resztę raczej omijałem to odcinek 13 to jeden z takich przypadków gdy nie żałuję, że od 2 serii oglądam wszystkie odcinki, nawet te co uważasz za zmarnowany potencjał, bo dla mnie „Once Upon a Time” to nie tyle jeden z lepszych epizodów 3 serii co jedne z najlepszych 20 minut w całym serialu. A najlepsze że za bardzo nie przepadam za kinem lat 20 i 30. Choć oczywiście doceniam wkład Bustera Keatona do rozwoju kina, a zwłaszcza komedii i zaznaczam że do aktora nic nie mam (do dziś pamiętam scenę z zegarem i wiszącym aktorem na przykład, ale bardziej kojarzę ją już z przeróbki u Jackie Chana), ale wolę Chaplina. No i też za slapstickiem nie przepadam za bardzo, ale w tym przypadku odcinek mnie kupił od pierwszej sceny i miałem banana na twarzy praktycznie do samego końca. W sumie jak przeniósł się w czasie bohater grany przez Keatona to żałowałem nawet, że fabuła będzie pokazana tradycyjnie i koniec zabawy formą, ale i tak odcinek bardzo mi się wciąż podobał (rozwaliła mnie scena z telewizorem i ukrywaniem się przed policjantem za Rollo). Keaton odwalił dobrą robotę, ale równie dobry był Adams jako Rollo, który swoim sposobem gry bardzo przypominał mi Christophera Lloyda, znanego jako doktorek z trylogii Zemeckisa Powrót do przyszłości czy z filmów o rodzinie Addamsów z Raul Julia i Anjelicą Huston. Nie chodzi mi o fakt że podobnie jak Lloyd gra Adams naukowca, ale sposób gry bardzo mi przypominał Lloyda. Humor świetny, aktorstwo fajne i odpowiednie do konwencji odcinka, super muzyka, reżyseria też niczego sobie i jak na razie to najlepsza komedia w SM. A co najlepsze ja nie przepadam, łagodnie mówiąc, za komediowymi epizodami w tym serialu. Nie sądziłem że aż tak dobrze będę się bawił. Postawię nawet 9/10

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s