Seria 3, Odcinek 6 – The Mirror

Seria 3, Odcinek 6 - The Mirror
Seria 3, Odcinek 6 – The Mirror

Ramos Clemente (Peter Falk), wraz z wiernymi kompanami, świętuje zakończoną sukcesem rewolucję. Teraz, kiedy okrutny i ślepy na niedolę swojego ludu, dyktator, generał DeCruz (Will Kuluva), czeka na nieuniknioną egzekucję, pięcioro bojowników wznosi toast za pomyślność nowego rządu, na czele którego stanąć ma Clemente. Upojony zwycięstwem Ramos wzywa upadłego tyrana i wydaje rozkaz egzekucji bez sądu wszystkich, którzy związani byli ze starym reżimem. Kiedy DeCruz, który bynajmniej nie czuje skruchy ani strachu, zjawia się w swym dawnym gabinecie, Clemente rzuca mu w twarz obelgi i wydaje wyrok śmierci również i na niego. Nim jednak odejdzie, DeCruz zasiewa dokuczliwe ziarno niepewności z umyśle Ramosa, twierdząc, że ów prędzej czy później zrozumie, iż tak naprawdę – on i DeCruz – niewiele się od siebie różnią. Ponadto, zwraca uwagę DeCruz, warto by Clemente miał na oku lustro, które generał ongiś otrzymał od pewnej starej niewiasty. Magiczne lustro, w którym Ramos ujrzeć ma twarz swojego zabójcy.

Ziarno zwątpienia padło na niezwykle podatny grunt, albowiem Clemente dość szybko poddaje się paranoi. Jeden po drugim, jego zaufani przyjaciele, których traktował dotąd, jak braci, pojawiają się w lustrzanej tafli w pozach i z narzędziami mordu w dłoniach, sugerujących złowrogie zamiary względem Ramosa. Poddawszy się sugestii, czy powodowany faktycznie magicznymi, proroczymi wizjami, które ukazuje mu zwierciadło, Clemente własnoręcznie bądź wydawszy odpowiednie rozkazy, pozbywa się swoich dawnych kompanionów jednego po drugim.

Tymczasem egzekucje popleczników dawnego rządu ciągną się tygodniami a z zaufanych przyjaciół Ramosa ostał się przy życiu tylko Cristo (Antony Carbone), któremu przesiąkniety podejrzeniami Clemente wyznaje, że mimo, iż zabił swoich najlepszych druhów, kompletnie nie czuje z tego powodu smutku, ani żalu. Kiedy lustrzane odbicie ukazuje Cristo, trzymającego w dłoni lampkę wina – co Ramos jednoznacznie intepretuje, jako zbliżającą się próbę otrucia go – nadchodzi kres ostatniego z byłych kamratów.

"I'm going to make a toast to you. I'm going to toast my friends. To Cristo, the bold one. To D'Alessandro, the dedicated one. To Tabal, the quiet one. To Garcia, the strong one. To the four lieutenants of the revolution. To the new heads of the government."
„I’m going to make a toast to you. I’m going to toast my friends. To Cristo, the bold one. To D’Alessandro, the dedicated one. To Tabal, the quiet one. To Garcia, the strong one. To the four lieutenants of the revolution. To the new heads of the government.”

Po pewnym czasie do gabinetu Clemente zachodzi, z błaganiem o zaprzestanie masowych mordów, ojciec Tomas (znany z odcinka Dust, Vladimir Sokoloff). Clemente odprawia go, twierdząc, że takie działanie podyktowane jest tym, iż wciąż istnieją niewdzięczni ludzie, którzy spiskują za jego plecami i czyhają na jego życie. Ojciec Tomas odchodząc rzuca przestrogę, iż tyrani nie dostrzegają tego, co jest dla nich największym zagrożeniem, nim jest już za późno. Po odejściu księdza Clemente spogląda w lustro, widząc w nim tylko swoje odbicie. W ataku nagłego szału ciska w zwierciadło swoim pistoletem, tłukąc je przy tym. Niefortunnie jednak, pistolet wypala i Clemente ginie od kuli. Ojciec Tomas wbiega do gabinetu i widząc leżącego na podłodze, martwego Ramosa, stwierdza: „Oto ostatni z zabójców.”

W „The Mirror” jedynym dającym niejednoznaczne możliwości interpetacji elementem jest tytułowe lustro. Ta niejasność, odnośnie tego, czy Clemente dostrzega w nim faktycznie zbliżającą się przyszłość, czy też wizje, które postrzega, są efektem paranoi, lęku i stopniowego pogrążania się w obłędzie, jest bodajże najmocniejszym – obok fenomenalnej, choć momentami przejaskrawionej, roli Petera Falka – punktem tego epizodu. Zaś największym problemem „The Mirror” jest jego dosłowność i w kilku miejscach kompletnie niezamierzona, jak mniemam, groteskowość w odwoływaniu się, nie tyle do konkretnych postaci, pokroju Fidela Castro, czy Che Guevary – do którego bez wątpienia nawiązuje postać Tibala (Arthur Batanides) – ale raczej do dość pobieżnego mniemania o bohaterach rewolucji.

screenshot_1
You think this room, the people out there… You think these are the fruits of victory? The spoils. They are simply a legacy, Clemente… What i pass on to you. Power you shall have, general Clemente. Certainly power, enough to make you giddy. But there are other things in the inheritance, and you’ll find them soon enough: Fear fear. The chief legacy. Fear of assassination fear of disloyalty, fear of rebellion, fear of a another clemente hiding in the hills. God help you. God pity you.”

Dosłowność w deklarowaniu poglądów Roda Serlinga nie doskwierała mi w żadnym z wcześniej obejrzanych odcinków „Strefy Mroku”, tak jak przeszkadzała w odbiorze „The Mirror”. Nie da się ukryć, że epizod ów jest, jak chyba żaden uprzedni odcinek „The Twilight Zone”, „produktem swoich czasów”. Warto zauważyć, że Serlingowi nie zdarzało się dotąd tak otwarcie i w sposób niemal kompletnie nie „zakamuflowany” odwoływać się do aktualnych wydarzeń. Owszem, społeczne – czy nawet polityczne – komentarze pojawiały się w wielu odcinkach „Strefy Mroku”, zawsze jednak serwowane były one z większą kurtazją i subtelnością. Na scenariuszu „The Mirror” odcisnęło się piętno wydarzeń na Kubie, z Kryzysem Kubańskiem na czele, i w odcinku bardziej niż do tej pory widać, że mamy tu raczej do czynienia z manifestem poglądów i „prognozami” rozwoju wypadków, niż właściwą opowieścią ze „Strefy Mroku”. Nawet sedno tej historii – „rewolucja pożera swoje dzieci” – nie jest w najmniejszym stopniu odkrywczą obserwacją a całość unikalnym ujęciem tematu.

Mimo powyższych uszczerbków, „The Mirror” ogląda się całkiem dobrze. Wspomniany wcześniej Peter Falk – rola momentami karykaturalna, choć przez większość czasu mocno angażująca uwagę – zaliczyl tu bardzo dobry, choć często dyskutowany, występ. Pozostali panowie, pominąwszy fakt, że niemal każdy z nich ucharakteryzowany jest tak, by przypominał tego, czy innego, znanego z kart historii, rewolucjonistę, wypadają bardzo zróżnicowanie a kuriozalnie brzmiące akcenty, którymi się posługują, z pewnością nie pomagają w uwiarygodnieniu ich ról. Wzmiankowany powyżej Antony Carbone, czyli Cristo, jest na samym dole listy, głównie z uwagi na wypadającą bardzo sztucznie gestykulację i dziwną manierę wypowiadania swoich kwestii. „The Mirror” to bardzo nierówny, napisany „pod tezę” odcinek, który w mojej opinii godzien jest zapamiętania tylko z powodu jedynego – z dwóch planowanych – pojawienia się znakomitego aktora, jaki niewątpliwie był Peter Falk.

screenshot_2
„The last assassin. And they never learn. They never seem to learn.”

Ocena odcinka: 5/10

Advertisements
Seria 3, Odcinek 6 – The Mirror

Jedna uwaga do wpisu “Seria 3, Odcinek 6 – The Mirror

  1. Ciekawa sytuacja z tym odcinkiem. bo pomimo faktu, iż podobnie oceniam jak Ty, ale jeśli chodzi o szczegóły to mam zupełnie odmienne zdanie, może poza rolą Falka gdzie się całkowicie zgadzamy. Napisałeś że dosłowność w ukazywaniu poglądów Roda Serlinga nie przeszkadzała Ci w żadnym z wcześniej obejrzanych jego odcinków i ja podobnie uważam, ale w przypadku The Mirror przeszkadzało Ci to już i w tym właśnie przypadku się różnimy. Bo mnie to deklarowanie jego poglądów w tym odcinku też nie przeszkadzało, podobnie jak w przypadku poprzednich. W sumie miałem ocenić na 5/10, ale rola Columbo jest dla mnie tak świetna, w ogóle nie przerysowana jak dla mnie, że dodaję do oceny punkcik więcej czyli 6/10.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s