Seria 3, Odcinek 5 – A Game of Pool

Seria 3, Odcinek 5 - A Game of Pool
Seria 3, Odcinek 5 – A Game of Pool

Jesse Cardiff (Jack Klugman) spędził większość swojego życia uporczywie szlfiując swoje umiejętności w grach bilardowych. Od wczesnego dzieciństwa była to jedyna rzecz, w której czuł się dobry. Dobry, ale nigdy najlepszy. Tej szczególnej nocy, w opustoszałym klubie bilardowym przy Randolph Street w Chicago, Jesse złorzeczy swojemu nemesis, który nawet po śmierci rzuca cień swojej sławy na talent i dokonania Cardiffa. Sukcesy Jamesa Howarda”Fatsego” Browna (Jonathan Winters), który przeszedł do historii, jako najlepszy gracz bilardowy w okolicy, wciąż tkwią zadrą w ego Cardiffa, który klnie i złorzeczy zmarłemu mistrzowi, zaklinając się, że gdyby dano mu jedną jedyną szansę na stawienie czoła Fatsemu, pokonał by go z łatwością. Jesse nie zdaje sobie sprawy, iż jego prośby nie trafiają w próżnię i niebawem będzie miał możliwość dowieść, iż jego słowa nie są tylko rzucanymi na wiatr przechwałkami.

Gdzieś w swoistym limbo, pomiędzy życiem a śmiercią Fats Brown, stojący przy stole bilardowym, po suknie którego toczą się kule jednego koloru – czarnego – słyszy głos wzywający go do stawienia się na Randolph Street i podjęcia wyzwania Jessego Cardiffa. Gdy Fats stawia się na miejscu, początkowo nieufny wobec swoich zmysłów, Jesse bardzo szybo odzyskuje rezon i z właściwą sobie arogancją przyjmuje wyzwanie powracającego zza grobu mistrza. Jakkolwiek, gdy Brown, oznajmia, że stawką w grze będzie życie Cardiffa, ten robi się o wiele bardziej nerwowy i niepewny. A jednak, ostatecznie, przyjmuje wyzwanie i panowie rozpoczynają pełną emocji grę, która toczy się nie tylko na przestrzeni stołu bilardowego, ale na płaszczyźnie werbalnej. Jest to bowiem próba dla starego mistrza, który chce udowodnić Jessemu, nie tylko to, że jest on najlepszym graczem na świecie – i w zaświatach – ale też to, że poza grą i ciągłym dowodzeniem tego, iż jest się niedoścignionym w tym, istnieje inny, mroczny, wymiar sławy.

"You beat me and you live. You lose and you die. It's interesting to see how much faith you have in yourself."
„You beat me and you live. You lose and you die. It’s interesting to see how much faith you have in yourself.”

Gdy wyrównana gra zmierza do finału i od wygranej dzieli Cardiffa tylko jedna celnie wbita bila, ów pudłuje. Fats rzuca ostatnie słowa przestrogi – „Jeśli wygrasz, możesz zyskać więcej niż to, o co się zakładałeś, Jesse.” – i znaczące spojrzenie, ale Jesse nie wycofuje się i czeka na ruch mistrza. Oczywistym jest, że Brown pudłuje w swej turze z pełną premedytacją, natomiast Cardiff wbija korzystnie ustawioną bilę i wygrywa. Chwilę później Brown znika – Jessie wygrał, ale wciąż wydaje się nie do końca zadowolony. Oczywiście, pobił mistrza, ale nie było świadków – poza widzem – tego wiekopomnego zwycięstwa. Jakkolwiek, uczucie zwycięstwa dominuje i Cardiff powtarzając słowa „Ja, Jessie Cardiff, jestem najlepszy!” odpoczywa na stole bilardowym. Nie wie, że jego „tytuł mistrza” okaże się dlań brzemieniem i że słowa o „wygranej większej niż stawka” miały szerszy sens – w ostatniej scenie widzimy Jessego, śpiącego przy tym samym stole bilardowym z czarnymi bilami, znad którego przywołany został wcześniej Brown. Odtąd Cardiff będzie raz po raz mierzył się z nowymi, pożadającymi sławy graczami – po wieczność, albo do czasu, aż znajdzie się taki, który wreszcie go pokona.

„A Game of Pool”, w reżyserii Buzza Kulika (wcześniej znanego z dwóch odcinków drugiego sezonu – Static i The Trouble with Templeton) jest pierwszym odcinikiem napisanym do scenariusza George’a Claytona Johnsona, wyemitowanym w trzeciej serii „Strefy Mroku”, powstałym pod silną inspiracją nowelką „The Hustler”, autorstwa Waltera Tevisa (w 1961 roku zekranizowaną pod tym samym tytułem, z Paulem Newmanem w jednej z głównych ról). Johnson, ujmując w ramy gry w bilard, w swej historii zawarł kilka uniwersalnych tematów, które były udziałem jego samego, jako młodego wówczas, ambitnie pragnącego udowodnić swoją wartość, pisarza. Tworząc w otoczeniu sław wielkiego kalibru, takich, jak Richard Matheson, czy Ray Bradbury, Johnson, podobnie Cardiff, dążył do osiągniecia mistrzostwa i dorównania – a nawet przebicia – ich na płaszczyźnie literackiej. Ten pęd ku sławie sprawiał, iż tak, jak Jesse, nieustannie szlifował swoje umiejętności, pragnąc udowodnić swoją wartość. Jest to więc jeden z bardziej osobistych, acz odwołujących się do archetypicznego pojedynku starego mistrza z młodym, skryptów George’a Claytona Johnsona.

Screenshot_3
„Before you shoot, think of this… Shoot that ball, and you may win more than you bargained for.”

Nie dziwi więc fakt, że był nie do końca zadowolny z tego, iż oryginalne zakończenie tej historii uległo zmianie. Rod Serling, który dokonał zmian w pierwotnym zakończeniu, pozwolił Jessemu zwyciężyć. Zmiana ta stanowiła podbudowę pod klasyczne zakończenie z twistem, sugerujące, iż Cardiff, tak naprawdę wygrywając skazał się na wieczne udowadnianie swojej supremacji w grze w bilard. Być może, takie zakończenie współbrzmi z faktem, iż porzucając swoje prawdziwe życie – którego innych walorów nigdy nie uświadczył – Cardiff z powodu dążenia do mistrzostwa w grze, ostatecznie skazał się na wieczyste dowodzenie swoich talentów. Zakończenie Johnsona zostawiało Cardiffa na rozdrożu – mógł dalej ćwiczyć, by któregoś dnia ponownie stawić czoła mistrzowi, albo wziąć pod rozwagę jego słowa i zacząć, po prostu, żyć. Oryginalne zakończenie zostało zachowane w remake’u odcinka z roku 1989 roku. Paradoksalnie, skrypt Johnsona wykorzystano wówczas bez jego wiedzy i błogosławieństwa, jakkolwiek zgodnie z prawem, o czym George Clayton dowiedział się czytając „drobny druczek” w umowie z CBS.

„A Game of Pool” to również rzecz o silnie emocjonalnym podłożu, znakomicie napisana w warstwie dialogowiej i perfekcyjnie zagrana przez duet aktorów, Klugmana i Wintersa. Dla Jonathana Wintersa była to była to pierwsza rola dramatyczna w życiu. Nie po raz pierwszy w „Strefie Mroku” mamy do czynienia z ryzykownym, ale dającym znakomity efekt castingiem. Podobnie, jak komik Ed Wynn, Winters żył do tej pory z etykietką komedianta i rola w „Strefie Mroku” – do której podszedł śmiertelnie poważnie – dawała mu możliwość wyrwania się z tej – naprawdę trudnej do opuszczenia wówczas – niszy. Na planie cechował się nerwowością debiutanta, ale też dążeniem do zagrania tej roli w sposób perfekcyjny, co ostatecznie – przy ogromnym wsparciu ze strony doświadczonego Jacka Klugmana (którego znakomity występ mogliśmy podziwiać wcześnie w A Passage for Trumpet) – udało mu się w stu procentach. Zaskakującym jest w tym kontekście fakt, że to właśnie postać Browna jest tutaj spokojna, dystyngowana i niemal pozbawiona emocji, podczas gdy Cardiff miota się i ciska wokół stołu.

Jonathan Winters, po latach, szukał jeszcze innego klucza do interpetacji tego odcinka. Podeszły wiekiem, doświadczony artysta uznał ten epizod za piękną metaforę życia aktora, który żyjąc w ciągłym biegu i stresie, wciąż musi udowadniać wszystkim, że jest najlepszy w tym co robi i stać go na więcej, gdy tymczasem życie ucieka mu między palcami. Winters ma, poniekąd, rację – rozgrywająca się pomiędzy Cardiffem a Brownem gra, którą obserwujemy jest alegorią życia większości z nas. Nieustannego dążenie do zaspokajania własnych i cudzych ambicji, kosztem wszystkich tych pięknych chwil, które można by wykorzystać na zwykłe, proste cieszenie się życiem – przeczytanie dobrej książki, pójście do kina czy na koncert, spędzenie czasu ze swoimi najbliższymi. Z postaw obu panów i słów, które wypowadają płynie mądrość i przestroga – nie dajmy się pokonać wygórowanym aspiracjom, bo może się okazać za późno, gdy każdy z nas dojdzie końca własnej Randolph Street i spoglądając za siebie, zobaczy tylko pustkę. Znakomity epizod, w pełni zasługujący na miano kultowego klasyka i – jak do tej pory – najlepszy skrypt w dorobku George’a Claytona Johnsona. Jakkolwiek… niebawem poprzeczka zostanie ustawiona jeszcze wyżej.

"...Jesse Cardiff, Jesse Cardiff! Jesse cardiff, Jesse Cardiff, Jesse Cardiff, Jesse Cardiff, Jesse Cardiff. Report at once to Masons Pool Hall, Sandusky, Ohio."
„…Jesse Cardiff, Jesse Cardiff! Jesse cardiff, Jesse Cardiff, Jesse Cardiff, Jesse Cardiff, Jesse Cardiff. Report at once to Masons Pool Hall, Sandusky, Ohio.”

Ocena odcinka: 9/10

Reklamy
Seria 3, Odcinek 5 – A Game of Pool

3 uwagi do wpisu “Seria 3, Odcinek 5 – A Game of Pool

  1. A mnie jest aż głupio, że znowu się mijamy z opinią, bo dla mnie ten odcinek to nic specjalnego. Po prostu średniak (5/10) o którym za bardzo nawet nie wiem co napisać. Fabuła mnie nie wciągła, aktorstwo też nie jakieś super, bo jedynie przyzwoity, a finał może być, ale za tydzień pewnie zapomnę o tym odcinku. Zaznaczyć muszę, że lubię filmy w których akcja toczy się wokół gier bilardowych. Nawet niedawno przypomniałem sobie The Hustler ze świetną rolą Newmana z 1961 roku o którym to filmie wspomniałeś oraz kontynuację czyli Kolor pieniędzy Scorsese z lat 80-ych w którym to filmie Newmanowi towarzyszył młodziutki Tom Cruise.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Rzeczywiście, z każdą kolejną opinią coraz bardziej zaskakuje mnie to, jak bardzo różnimy się w odbiorze dotychczasowych epizodów trzeciej serii. Naprawdę nic Ci się nie podobało? Przecież to, co wyprawia Klugman w tym odcinku, to są wyżyny aktorskiego fachu i myślałem, że już tylko z tego powodu nasze wrażenia będę choć odrobinę bliższe siebie. Winters momentami wygląda na trochę spiętego, to prawda, ale zderzenie charakterów i dialogi sprawiają, że o prostota fabuły – której w zasadzie tutaj prawie wcale nie ma, ot widzimy pojedynek dwóch mistrzów, z których jeden wygrywa – w najmniejszym nawet stopniu nie przeszkadza. No, ale cóż – fajne jest to, jak różny może być odbiór, podyktowany tym, czego w „Strefie Mroku” każdy z nas indywidualnie szuka. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie tyle mi się nie podobało, bo w taki przypadku bym ocenił na 3/10 na przykład co spłynął cały odcinek zwyczajnie po mnie, żadnych emocji we mnie obudził i stąd taka a nie inna ocena. Zresztą SM poniżej pewnego poziomu serial nie schodzi i z jednej strony w odcinku nic złego nie było, ale też nic co by mnie zachwyciło. Wieć co zrobię, że nie zachwyca tak jak powinno zachwycać?:-) Wychodzę na niespodziewanego hejtera 3 serii jak na razie i dlatego mi tak głupio. Co innego jak Ty krytykujesz a mnie się spodoba jak było w przypadku poprzedniego odcinka, gdy Ty skrytykowałeś odcinek, a mnie kupił od pierwszej sceny samym klimatem, ale co innego jak Ty chwalisz i moja opinia brzmi tak jakbym specjalnie krytykował. Moje opinie brzmią tak ostatnio jakbyś mnie nie jakbym na siłę próbował być oryginalny z moimi opiniami, ale dlaczego miałbym to robić? Naprawdę chciałbym by mi się A Game of Pool podobał. Rzeczywiście rozstrzał naszych opinii chyba nigdy tak duży nie był. Czasami nawet bardzo zbliżone nasze opinie były i to dość często wydaje mi się, zwłaszcza w przypadku odcinków co uważane są za najlepsze, ale w tym przypadku dla mnie to meh.

    A też jedną ważną rzecz muszę napisać, iż od dawna wpierw oglądam odcinki i nie wchodzę na Twojego bloga przed obejrzeniem by nic nie wiedzieć o fabule i też dlatego by nie nastawiać się na plus jeśli pozytywna opinia albo na minus jeśli negatywna recenzja. Więc nie jest tak że przeczytałem wcześniej opinię i usiadłem pełen zapału, że obejrzę super odcinek, a po 25 minutach przeżyłem zawód, bo spodziewałem się czegoś więcej. Zasiadłem do oglądania jak zawsze z otwartym umysłem, nic nie wiedząc o odcinku oraz by fajnie spędzić czas (plus napój, ciasto, bo trzeba się posilić), ale odcinek mnie w ogóle nie kupił i emocji praktycznie nie budził w przeciwieństwie do poprzedniego. Jeszcze kilka tak różniących się opinii naszych i będziesz mógł mnie nazywać starym zgryźliwym tetrykiem, któremu się nic nie podoba:-)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s