Seria 3, Odcinek 3 – The Shelter

Seria 3, Odcinek 3 - "The Shelter"
Seria 3, Odcinek 3 – „The Shelter”

Lata sześćdziesiąte ubiegłego stulecia w Stanach Zjednoczonych naznaczone były lękiem przed infiltarcją przez szpiegów obcego mocarstwa, oraz kulminacją działań zimnowojennych w postaci nieuniknionej zagłady nuklearnej. Rod Serling niejednokrotnie mierzył się z tymi motywami, w mniej lub bardziej ścisły sposób nawiązując do obaw, które rzucały ponury cień na życie codzienne Amerykanów w „cudownych” latach sześćdziesiątych. Motyw apokalipsy wywołanej atakiem atomowym często przewijał się w dorobku twórcy „Strefy Mroku” – w napisanym na potrzeby antologii „Suspense” scenariuszu do „Nightmare at Ground Zero” poznajemy losy twórcy manekinów, przygotowującego lalki do, niszczonych podczas prób ataków z użyciem broni atomowej, sztucznych osiedli, skutki zagłady nuklearnej mogliśmy zobaczyć w odcinku Time Enough at Last a paranoję i lęk przed obcymi wtapiającymi się w małomiasteczkową społeczność bardzo udanie sportretował w epizodzie The Monsters Are Due on Maple Street. W odcinku tym, ukrywając je pod płaszczykiem opowieści niesamowitej, Serling postawił przez swoimi widzami „zwierciadło”, w którym bezlitośnie ukazywał ich hipokryzję i egoizm, wskazując, jak niewiele potrzeba, by do głosu doszły najgorsze, wręcz zwierzęce, instynkty. „The Shelter” lączy z „The Monsters Are Due on Maple Street” bardzo wiele. Być może zbyt wiele, by poruszane tu, podobne przecież problemy, wywarły równie silne wrażenie, jak w przypadku odcinka pierwszej serii a liczne podobieństwa między plotami obu epizodów, sprawiają, że „The Shelter” jest na wskroś przewidywalne a jego zakończenie nie zaskakuje w żadnym aspekcie. Jakkolwiek, biorąc poprawkę na to, jak mocne wrażenie wywarł ów epizod w okresie swej pierwszej emisji – tydzień po nadaniu tego odcinka prezydent Kennedy, w swoim przemówieniu, nawoływał Amerykanów do zabezpieczania się na okoliczność potencjalnego ataku jądrowego i budowania schronów przeciwatomowych, temat w był niezwykle „na czasie” – trudno nie docenić wielowarstwowego przesłania, jakie pragnął przekazać w „The Shelter” Rod Serling i tego, jakie emocje musiał budzić pierwszy seans tego epizodu.

Doktor Bill Stockton (Larry Gates) świętuje urodziny z grupą zaprzyjaźnionych sąsiadów. Padają toasty i wygłaszane są przemówienia sławiące cześć i dokonania solenizanta, oraz kilka słów żartobliwej krytyki odnośnie jego projektu. Doktor Stockton, bowiem, postanowił zabezpieczyć się i swoją rodzinę przed skutkami ataku nuklearnego, budując schron przeciwatomowy w swojej piwnicy. Sąsiedzi robią aluzje odnośnie hałasu, który czynił Bill w trakcie budowy, zakłócającego im sielski spokój panujący na przedmieściu, oraz podważają sensowność posiadania schronu. Jak łatwo się domyśleć, dość szybko zostaną zmuszeni do zweryfikowania swoich opinii odnośnie projektu doktora Stocktona.

"Doc, you're a very beloved fellow and rightly so. And you may not have the biggest practice in medical history that's true. But there isn't a single sawbones in the entire 50 states whose patients have such a regard- such affection, such respect... for their man with the little black bag as we do for ours. Well done!"
„Doc, you’re a very beloved fellow and rightly so. And you may not have the biggest practice in medical history that’s true. But there isn’t a single sawbones in the entire 50 states whose patients have such a regard- such affection, such respect… for their man with the little black bag as we do for ours. Well done!”

Sielankę przerywa syn państwa Stocktonów, który informuje zebranych, że informacją o konieczności nastawienia odbiorników radiowych na częstotliwość alarmową, przerwano nadawanie jego ulubionego programu telewizyjnego. Zgromadzeni przy radioodbiorniku przyjaciele i sąsiedzi słyszą ostrzeżenie o pojawieniu się niezydentyfikowanych obiektów latających, w domyśle rakiet balistycznych, zmierzających w kierunku Stanów Zjednoczonych. Komunikat nakazuje zgromadzenie zapasów wody pitnej i jedzenia, oraz udanie się do piwnic i schronów – o ile takowy się posiada.

Przerażeni sąsiedzi doktora Stocktona rozbiegają się w panice do swoich domów i dzieci, kiedy Bill i jego rodzina gromadzą zapasy i przygotowują się do zamknięcia w schronie. Krótko przed zejściem do kryjówki, do domu doktora wraca Jerry Harlowe ( Jack Albertson), który jeszcze kilka chwil wcześniej wygłaszał tyrady ku czci Stocktona. Teraz błaga Billa o to, by pozwolił jemu, jego żonie i maleńkiemu dziecku, ukryć się w schronie. Stockton musi odmówić – miejsca, zapasów i powietrza wystarczy tylko dla trzech osób. Z bólem serca, myśląc przede wszystkim o dobrze swojej własnej rodziny, odsyła Jerry’ego z kwitkiem i próbuje pozostać głuchym na argumenty przyjaciela i płacz niemowlęcia trzymanego na rękach przez panią Harlowe.

Wkrótce pojawiają się pozostali „przyjaciele” Billa, wraz ze swoimi rodzinami, błagając o wpuszczenie do schronu a gdy to nie przynosi skutku, grożąc wdarciem się do środka przy użyciu siły. Sytuacja staje się napięta a emocje powodują narastanie antagonizmów pomiędzy sąsiadami. Z ludzi wychodzą skrywane wcześniej animozje i urazy, dochodzi również do bójki. Ostatecznie jednak sąsiedzi, zaślepieni strachem i wzrastającą nienawiścią do „przyjaciela”, który prawdopodobnie skazał ich na pewną śmierć, łączą siły i taranują wejście, wdzierając się do schronu.

"Do you think i'm going to stand by and watch while my wife and children die in agony? I'm not going to do it, you understand? Bill, i'm not going to do it!"
„Do you think i’m going to stand by and watch while my wife and children die in agony? I’m not going to do it, you understand? Bill, i’m not going to do it!”

W tym momencie z radia dobiega komunikat, iż obiekty brane wcześniej za rakiety, okazały się w rzeczywistości satelitami. Sąsiedzi patrzą z zażenowaniem jeden na drugiego i na Billa. Wszyscy są wyraźnie zawstydzeni tym, co się wydarzyło. Odzywa się kilka głosów, sugerujących, że wszystko da się naprawić, że zrzucą się na odbudowę schronu i że warto by wyprawić przyjęcie… Że wszystko przecież musi wrócić do normy, prawda? Bill Stockton jest innego zdania. W swoim ostatnim przemówieniu stwierdza, że nie trzeba prawdziwych bomb i wojny, by dokonać niemożliwych do naprawienia i okiełznania zniszczeń. Nie da się cofnąć słów i czynów, oraz nie ma powrotu do dawnych przyjaźni, po tym, kiedy wszyscy odkryli przed pozostałymi swoje prawdziwe oblicza.

Krytyka postaw i zachowań wyszła Serlingowi, w tym – jak wspomniałem we wstępie – raczej przewidywalnym odcinku, znakomcie. Podobało mi się to, jak ambiwalentne uczucia wzbudzało zachowanie poszczególnych postaci, z których żadnej nie można uznać za krystalicznie czystą a z drugiej strony racje i motywy działania każdej z nich można uznać za zasadne. Relatywizm w prezentowaniu postępowania i zachowania postaci to najmocniejszy punkt tego epizodu. Jak niewiele znaczą uprzednio pozytywne relacje, kiedy w grę wchodzi strach i pratykularne interesy ludzi, połączonych – jakby się mogło wydawać – więzami wieloletniej przyjaźni. Instynkt i troska o własne dobro w obliczu nadchodzącego niebezpieczeństwa spychają na margines układy z „okresu pokoju” i – jak pokazuje Serling po raz kolejny – sprowadzają nas bardzo blisko ku granicy, po przekroczeniu której stajemy się niewiele lepsi od oszalałych, zaciekle pomiędzy sobą walczących, zwierząt.

„The Shelter” to również sprawnie przeprowadzona krytyka obłudy i hipokryzji społeczeństwa, która pozostaje aktualna do dziś. Za fasadą uśmiechów, poklepywania się po plecach i gładkich rozmów, wciąż kryją pierwotne instynkty, zazdrość i nienawiść, które tylko czekają punkt zapalny, by się ujawnić. W latach sześćdziesiątych niewiele było programów telewizyjnych, które odkrywały prawdziwe oblicze ugrzecznionego na zewnątrz, modelowej amerykańskiej społeczności z przedmieścia. Odcinki takie, jak „The Monsters Are Due on Maple Street” i „The Shelter” musiały mocno kłócić się z ideałami promowanymi wówczas przez wiekość filmów i programów telewizyjnych. Serling nie wahał się jednak nadawać swoim dziełom mrocznego, silnie moralizatorskiego tonu, którym przemawiał do sumień swoich widzów, zmuszał do myślenia i stawiania pytań, odnośnie tego, jak oni sami zachowali by się w podobnej sytuacji. Mimo, iż w „The Shelter” powtarza rzeczy, które często płynęły z napisanych przezeń odcinków, epizod ten – głównie dzięki znakomitym dialogom, ze wskazaniem na przejmujący monolog końcowy doktora Stocktona – spełnia swoje zadanie i – z pewnością –  przerażał widza, na wielu płaszczyznach, w okresie kiedy został wyemitowany po raz pierwszy. Dziś pozostaje smutną kontestacją wymierzoną w podwójną moralność i niebywale celną obserwacją prawdziwej natury ludzkiej.

"I wonder if any one of us has any idea what those damages really are. Maybe one of them is finding out what we're really like when we're normal- the kind of people we are just underneath the skin. I mean all of us. A lot of naked, wild animals who put such a price on staying alive that they'll claw their neighbors to death just for the privilege. We were spared a bomb tonight, but i wonder. I wonder if we weren't destroyed even without it."
„I wonder if any one of us has any idea what those damages really are. Maybe one of them is finding out what we’re really like when we’re normal- the kind of people we are just underneath the skin. I mean all of us. A lot of naked, wild animals who put such a price on staying alive that they’ll claw their neighbors to death just for the privilege. We were spared a bomb tonight, but i wonder. I wonder if we weren’t destroyed even without it.”

Ocena odcinka: 7/10

Reklamy
Seria 3, Odcinek 3 – The Shelter

Jedna uwaga do wpisu “Seria 3, Odcinek 3 – The Shelter

  1. Kolejny odcinek przyzwoity (6/10). Jest to jeden z tych odcinków, który mógłby być lepszy gdyby trwał 45-60 minut. Chodzi mi o to że za szybko bohaterowie naskakują na siebie, gdyby trwał dłużej to wtedy by jakieś napięcie było a tak nie ma. Identyczny problem miałem z „The Monsters Are Due on Maple Street„ o którym wspominasz gdzie też cała akcja toczyła się za szybko z powodu zbyt krótkiego metrażu. No i skojarzył mi się „The Shelter” z filmem co niedawno widziałem czyli „10 Cloverfield Lane”.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s