Seria 3, Odcinek 1 – Two

Seria 3, Odcinek 1 - "Two"
Seria 3, Odcinek 1 – „Two”

„Nigdy wcześniej nie czułem się tak pozbawiony pomysłów, jak w tej chwili” – przyznał w jednym z wywiadów, udzielonych w kwietniu 1961 roku, Rod Serling. „Dotąd historie pojawiały się w mojej głowie tak szybko, że niemal nie nadążałem z przelewaniem ich na papier…  W ciągu dwóch ostatnich lat napisałem scenariusze do czterdziestu siedmiu z sześćdziesięciu ośmiu odcinków ‚Strefy Mroku’ i stworzyłem trzynaście z dwudziestu sześciu historii na potrzeby kolejnego sezonu. Zbyt dużo pisałem. Czuję się półprzytomny. (…) Nie jestem w stanie utrzymać swojej twórczości na dotychczasowym poziomie. Zaczynam ‚pożyczać’ ze swoich wcześniejszych opowieści i kopiować samego siebie. Zaczynam dostrzegać to coraz wyraźniej.”  Dla twórcy „Strefy Mroku” stawało się jasne, że aby utrzymać jakość swojego serialu, musi nabrać nieco dystansu do swej pracy i pozwolić innym twórcom na zaprezentowanie swoich umiejętności. To dyskretne wycofanie się w cień – choć wciąż jeszcze nie swoiste „opuszczenie pokładu”, czy raczej „przekazanie sterów”, co miało nastąpić jakiś czas później – dało nieco więcej przestrzeni innym – dotychczasowym i całkiem nowym – twórcom, którzy dzięki temu mogli zaprezentować zupełnie nowe pomysły i świeże podeście w zakresie realizacyjnym. Montgomery Pittman, reżyser i twórca scenariusza do „Two” nie był debiutantem w „Strefie Mroku” – wcześniej wyreżyserował Will the Real Martian Please Stand Up?Jednak to w „Two” pokazuje właśnie swój ogromny talent na dwóch płaszcznach, jako jedyny z twórców skupionych wokół „Strefy Mroku”, reżyserując napisaną przez siebie historię. „Two” to skrzętnie zrealizowana i znakomicie poprowadzona opowieść o dwojgu ludzi, którzy – być może – są ostatnimi żyjącymi i myślącymi stworzeniami na planecie Ziemia. Plot może nie sprawiać wrażenia zbyt wysublimowanego – wprost przeciwnie, jest to prosta historia o uczuciu rodzącym się pomiędzy dwojgiem, początkowo wrogo do siebie nastawionych, żołnierzy – ale dzięki pieczołowicie dopasowanym do siebie elementom, jej nieskomplikowany – acz liryczny wydźwięk – sprawia, że odcinek zapada w pamięć na dłużej – nawet jeśli wydaje się być nieco oderwanym od tego, co dotychczas mogliśmy oglądać w „Strefie Mroku”.

„Two” rozpoczynają ujęcia opuszczonego, zrujnowanego i zarośniętego dziką roślinnością, małego amerykańskiego miasteczka. Minęło kilka lat od wielkiej wojny, która skończyła się wyniszczeniem większości populacji, po której pozostały nieliczne tylko pamiątki, w postaci opuszczonych ludzkich siedlisk a i te powoli popadają w ruinę – przyroda z wolna, ale nieustępliwie, przejmuje dziedzinę człowieka w swoje władanie. W ciszy nagle rozbrzmiewają kroki. Ulicą nadchodzi Kobieta (Elizabeth Montgomery) w wojskowym mundurze. Jej piękna twarz nosi znamiona wycieńczenia i pokryta jest brudem. Kobieta ostrożnie bada opuszczone budynki w poszukiwaniu pożywienia, gdy jej wzrok przykuwa witryna sklepu z odzieżą damską. Przez jej twarz przebiega cień jakiegoś odległego wspomnienia, które gaśnie równie szybko, jak się pojawia. Wojna, tułaczka i zmęczenie najwyraźniej dawno już stłumiły w niej wszelkie marzenia o lepszym, normalnym życiu.

Gdy w zapasach zrujnowanej restauracji znajduje puszkę z jedzeniem, w progu pojawia się Mężczyzna (Charles Bronson) w uniformie innego kroju i barwy. Nie zastanawiając się ani sekundy, działając instynktownie, kobieta atakuje go z ferworem. Mężczyzna początkowo stara się zasłaniać przed jej dzikim atakiem, ale ostatecznie zmuszony jest stawić czoło napastniczce. Ostatecznie nokautuje ją bez pardonu, zabiera puszkę i posilając się tym, co w niej znalazł opuszcza restauracje. Najwyraźniej jednak targają nim wyrzuty sumienia, albowiem po chwili wraca i ocuciwszy kobietę dzieli się z nią resztą pożywienia. Pomiędzy dwojgiem przedstawicieli wrogich nacji nawiązuje się bardzo delikatna więź porozumienia. Kobieta, choć wciąż niepewna intencji żołnierza, podąża za nim przez puste ulice miasteczka.

"The only reason i can see for our fighting is that your uniform is a different color than mine. (...) There are no longer any armies. Only rags of various colors that were once uniforms like the two sets of rags we wear. There are no more boundaries, governments or noble causes, therefore no reason to fight."
„The only reason i can see for our fighting is that your uniform is a different color than mine. (…) There are no longer any armies. Only rags of various colors that were once uniforms like the two sets of rags we wear. There are no more boundaries, governments or noble causes, therefore no reason to fight.”

Mężczyzna to przedstawiciel wojsk amerykańskich, a Kobieta jest prawdopodobnie Rosjanką. Nie rozumie więc ani słowa z jego pełnych żalu tyrad i kpin odnośnie sytuacji w jakiej się znaleźli. Wszystkie rządy upadły i nie ma już tak naprawdę o co walczyć i za co ginąć. Jest tylko ich dwoje, a jednak przeszłość wciąż wyznacza pomiędzy nimi trudne do pokonania granice nieufności i wpojonych wcześniej „prawd” i „ideałów”. Jakkolwiek dystans pomiędzy nimi zmniejsza się z każdą chwilą a nić sympatii zdaje się ich wiązać coraz mocniej. Znalezione przy szkieletach martwych żołnierzy karabiny na moment zakłócają ten kruchy pokój a jednak po chwili Mężczyzna i Kobieta dalej wędrują wspólnie ulicami miasta.

Kiedy ponownie przechodzą obok sklepu z odzieżą, Mężczyzna wdrapuje się na witrynę i ściąga z manekina suknię, która najwyraźniej spodobała się kobiecie, albowiem określa ją – wypowiadając jedyną kwestię w tym odcinku – „prekrasna”. Piękna. By ją założyć, Kobieta wchodzi do budynku, który okazuje się być dawnym biurem werbunkowym. Ściany pokrywają więc propagandowe plakaty, zachęcające do walki i urągające wrogom obraźliwymi hasłami. Wzburzona tym, co zobaczyła, Kobieta chwyta karabin, wybiega na zewnątrz i strzela do zaskoczonego Mężczyzny. W tym momencie ich ścieżki się rozchodzą.

Następnego ranka, po burzowej nocy, gdy Mężczyzna wychodzi na ganek jednego z budynków, ubrany w źle dopasowany, zarzucony na gołe ciało, garnitur i apaszkę, słyszy odgłos zamykanych drzwi samochodu. Kiedy spostrzega wyglądającą zza pojazdu kobietę, każe jej odejść i toczyć swoje „boje” gdzie indziej i z kim innym. On jest już cywilem a to jest neutralne terytorium. Kiedy jednak zauważa, że Kobieta nosi na sobie wcześniej podarowaną przezeń sukienkę, zmienia swoje nastawienie. Kiedy schodzi do niej i staje naprzeciwko, ona po raz pierwszy uśmiecha się. Mężyczna i Kobieta odchodzą razem. On w styranym garniturze, ona w pięknej sukience, kontrastującej z wojskowym obuwiem i przewieszonym przez ramię karabinem. To ostateczny koniec wojny i zalążek nowej przyszłości dla nich obojga.

"This has been a love story about two lonely people..."
„This has been a love story about two lonely people…”

Ta prosta historia o rodzącej się miłości w skazanym na zagładę świecie, dzięki niesamowitej chemii dwójki głównych aktorów, nie nosi w sobie ani cienia fałszu. Zarówno nieufność wobec formalnego wroga, jak i rodzące się uczucia zaciekawienia i sympatii zostały znakomicie zagrane przez, wypowiadającą zaledwie jedną kwestię, Elizabeth Montgomery, która wkrótce stała się sławna, głównie dzięki roli w popularnym serialu „Bewitched” („Ożeniłem się czarownicą”). Ci, którzy zapamiętali ją głównie z tego emitowanego na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych serialu komediowego, mogą być zaskoczeni jej wyglądem w „Two”. Pominąwszy fakt, że aktorkę kojarzono głównie z ról blond piękności, jej „sfatygowany” wygląd w tym odcinku „Strefy Mroku” może sprawić, że nawet jej najbardziej zagorzali fani będą mieli problemy z rozpoznaniem Elizabeth. Montgomery sama nalegała – dla uwiarygodnienia swojej roli – na nadanie jej, za pomocą makijażu, zmęczonego i nieco „brzydkiego” (choć nie udało ukryć całkowicie jej nietuzinkowej urody) wyglądu, z brudem na twarzy i ciemnymi sińcami wokół oczu.  Przed Montgomery stało ponadto trudne zadanie – polegające na grze gestykulacją i mimiką – z którego wybrnęła perfekcyjnie. Jej intepretacja postaci wypadła, dzięki jej niewątpliwemu talentowi, niezwykle naturalnie i wiarygodnie.

Ciekawy zabieg wiąże się z charakterem postaci granej przez Charlesa Bronsona. Pittman dokonał tu interesującego odwrócenia stereotypów, w myśl których zwykle to mężczyzna jest bardziej skłonnym do agresji i dążącym do konfrontacji bohaterem. W przypadku „Two” to postać Bronsona – mimo pewnej szorstkości – jest osobą szukającą pojednania i pierwszym, który wyciąga dłoń, natomiast kobieta jest wciąż nieufna, wrogo nastawiona i napastliwa. Bronson, w tym okresie – wyłączając nieco odbiegający od jego standardowych ról występ w filmie „The Magnificent Seven” („Siedmiu wspaniałych”) – grywał przeważnie bohaterów negatywnych, grubiańskich detektywów, bądź zimnokrwistych zabójców. W „Two” miał jedną z niewielu dotychczas okazji pokazać się z nieco innej strony i szansę tą w stu procentach wykorzystał. Perfekcyjnie wciela się postać zmęczonego i zdruzgotanego wojną i jej następstwami, szukającego spokojnej przystani i dopatrującego się w nieprawdopodobnym wręcz zbiegu okoliczności – jakim jest spotkanie żywej osoby w umarłym świecie – nowej nadziei i szansy na nowy początek. Jest trochę gruboskórny, nieco cyniczny, przyciśnięty do muru potrafi być brutalny a w słowach okrutny, ale spod tych, składających się na jego „płaszcz ochronny”, uczuć i zachowań przebija się sylwetka człowieka wrażliwego, szukającego płaszczyzny porozumienia i chętnego do niesienia wsparcia w trudnych czasach.

Ogromne wrażenie robi również plan zdjęciowy, na którym kręcono „Two”. Hall Roach Studio, stary i nieużywany przez długi okres czasu set, nie wymagał wielu zabiegów, by upodobnić go do zniszczonego wojną i nadwyrężonego zębem czasu, miasteczka. W praktyce, większość tego, co możemy zaobserwować na ekranie, to wynik naturalnego porośnięcia planu przez dziką roślinność. Podobnie, jak wygląd pokrytych pajęczynami wnętrz rozpadających się, zdewastowanych, budynków. Stan scenografii był do tego stopnia sugestywny, że Elizabeth Montgomery doświadczała w trakcie realizacji pewnego niepokoju i nachodziły ją myśli, że być może, kiedy następnym razem wyjdzie na ulicę, czy za róg budynku, okaże się, że naprawdę jest ostatnią żywą osobą na planecie. Rzeczywiście, wygląd scenografii, nawet dzisiaj, może zawstydzić niejedną wysokobudżetową produkcję, której akcja rozgrywa się w post-apokaliptycznym świecie.

Dla dopełnienia wiarygodności, postanowiono, iż wszystkie pojawiające się w odcinku plakaty filmowe i propagandowe, jak i kalendarze, zostaną wykonane specjalnie na potrzeby „Two”. W tym celu przeprowadzono nawet specjalny casting, drogą którego dobrano osoby, pojawiające się posterach i zdjęciach w kalendarzach. Zabieg ten znakomicie ukazaje, z jaką pieczołowitością podchodził Pittman do realizacji swoich odcinków. Zresztą, w przypadku „Two” pokazał całe spektrum swoich możliwości i nie ma ani jednej rzeczy, w stosunku do której można byłoby wysnuć jakiś zarzut. Sprawne prowadzenie aktorów, sugestywne ujęcia, dobór dynamicznie zmieniającej się muzyki ilustracyjnej – mój ulubiony motyw rozbrzmiewa w momencie, kiedy postać grana przez Montgomery wreszcie się uśmiecha – oraz stworzenie prostej, acz uderzającej w czułe struny historii. Znakomity – choć nieco ryzykowny, zważywszy na to, że element fantastyczny w zasadzie tu nie występuje, co mogło się spotkać z zawodem ze strony, oczekujących tego pierwiastka niesamowitości, widzów – wybór na rozpoczęcie nowego, trzeciego sezonu „Strefy Mroku”.

Screenshot_3
„…who found each other in The Twilight Zone.”

Ocena odcinka: 9/10

Reklamy
Seria 3, Odcinek 1 – Two

Jedna uwaga do wpisu “Seria 3, Odcinek 1 – Two

  1. A ja wyjdę na marudę, bo mi się niespecjalnie podobało i powiem nawet więcej że nudziłem się trochę. Też podobało mi się aktorstwo Bronsona (przez to że prawie w ogóle nie odzywał kojarzyła mi się ta rola mężczyzny z moją ulubioną rolą Charlesa czyli Harmonijki w genialnym filmie Leone „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie” gdzie jeśli mnie pamięć nie myli nie powiedział ani jednego słowa, a na pewno mało się odzywał) oraz Elizabeth Montgomery (pozwolę sobie na małą prywatę jeśli mogę, że bardzo podobna z twarzy jest do mojej koleżanki co powodowało że przez połowę odcinka zamiast skupić się na fabule zastanawiałem się skąd ją znam). No i muzyka była świetna. Ale jakoś historia specjalnie mnie nie kupiła i za elementy co wymieniłem mogę ocenić na 6/10. Choć w sumie zasługuje na 5/10, ale za muzykę i aktorstwo dodałem jeden punkcik do mojej oceny.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s