Komiks: The Twilight Zone Vol. 3 – The Way Back

1
J. Michael Straczynski „The Twilight Zone” Volume Three – „The Way Back”

Ostatni wolumin serii J. Michaela Straczynskiego, zatytułowany „The Way Back” mocno przetasowuje wszystko, czego dowiedzieliśmy i czego mogliśmy się domyślać odnośnie rzeczy niedopowiedzianych w dwóch poprzednich tomach. „The Way Back”, z powodu skali wydarzeń, na jakie mają wpływ działania prywatnego detektywa, Roya Chambersa (z niewiadomych powodów w blurbie nazywanego Benem Chambersem), wydaje się być tomem najważniejszym. Ścieżki głównych bohaterów wszystkich trzech woluminów przeplatały się – co prawda – niejednokrotnie, ale od wyniku śledztwa Roya będą zależeć losy zarówno Diany Westby, jak i Trevora Richmonda (i wielu, wielu innych osób). „The Way Back” rzuca zupełnie nowe światło na wcześniejsze wydarzenia i prowadzi do perfekcyjnej kulminacji, nie pozostawiając miejsca na wątpliwości, odnośnie tego, jak perfekcyjne całą serię Straczynski zaplanował – kadr po kadrze, dialog po dialogu i wydarzenie po wydarzeniu – od samego poczatku do wybitnego finału.

Roy Chambers to prywatny detektyw i ostatnia nadzieja Jasona Blacka, prezesa firmy, w której pracował niesławny Trevor Richmond, główny bohater tomu The Way Out. Syn pana Blacka, po ukończeniu prestiżowej uczelni, ku wielkiemu zawodowi ojca, wstąpił do wojska i został wysłany na misję w trakcie wojny w Iraku. Zobaczywszy wszystkie najgorsze oblicza wojny, John Black, po powrocie do Ameryki, poświęcił całą swoją energię partycypując w ruchach na rzecz powstrzymania działań wojennych. John miał ogromny talent do zjednywania sobie ludzi, był człowiekiem o wielkim sercu i nieskazitelnym honorze. Człowiekiem, którego działanie i zaangażowanie, charyzma, chęć niesienia pomocy oraz – nie można tego pominąć – wsparcie finansowe ze strony ojca, mogły sprawić, że świat stałby się lepszym miejscem. A przynajmniej jego część.

Niestety, w trakcie jednego z wieców antywojennych, przestępca kradnący torebkę jego dziewczyny Janie, strzela do Johna, kiedy ten próbuje go powtrzymać. Młodzieniec ginie na miejscu a jego morderca ucieka z miejsca zdarzenia. Ojciec Johna, przez dziesięć kolejnych lat, bezskutecznie starał sie, by sprawiedliwości stało się zadość. By morderca Johna, po którym wszelki ślad zaginął, został odnaleziony i ukarany. Przez dekadę wszyscy wynajęci detektywi kończyli dochodzenie w martwym punkcie. Jedynym świadkiem, który widział twarz mordercy był John, który kilka sekund potem zginął. Wynajęcie Roya Chambersa, jest dla pana Blacka ostatnią deską ratunku, albowiem policja, wszystkie prestiżowe agencje detekrywistyczne i prywatni śledczy, odmówili dalszej współpracy z mężczyzną, którego „krucjatę” zaczęli już postrzegać, jako oznaki postępującej psychozy.

Czy śmierć Johna Blacka można powstrzymać? Czy konsekwencje zmiany biegu wydarzeń nie okażą się gorsze niż śmierć człowieka bez skazy i zmazy, jakim jest John Black?
Czy śmierć Johna Blacka można powstrzymać? Czy konsekwencje zmiany biegu wydarzeń nie okażą się gorsze niż śmierć człowieka bez skazy i zmazy, jakim jest John Black?

Roy Chambers jest inny. To detektyw, któremu zawsze mocno zależy na rozwiązaniu każdej sprawy, której się podejmuje. W tej kwestii podobny jest trochę do Johna Blacka – naprawdę zależy mu, by jego życie coś znaczyło. Żeby podejmowane przez niego śledztwa kończyły się sukcesem a w związku z tym, żeby jego działania, „brzmiały echem w wieczności”. Wiąże się to poniekąd z kompleksem, na który Chambers cierpi po śmierci ojca, pijaka, który wskutek wypadku, który wydarzył się pod wpływem alkoholu, zginął i został pochowany w bezimiennym grobie. Tak, jakby nigdy nie istniał. Roy przysiągł sobie, że jego życie nie zakończy się równie bezcelowo i bezefektywnie.

Tymczasem jednak, życie Roya to pasmo mniejszych, lub większych porażek. Prowadzi dość marną egzystencję i – krótko mówiąc – nie przelewa mu się. Jego kochająca i oddana dziewczyna pracuje jako striptizerka w nocnym klubie, a oboje mieszkają w tanim motelu. Zarówno dla Roya, jak i Jasona Blacka, współpraca ta oznacza „być albo nie być”. Black pragnie domknięcia sprawy, która powoli wyniszcza go od środka, Chambers chce wreszcie przełomu w swoim życiu, zmiany – szansy na dokonanie czegoś wielkiego. Czegoś, co będzie miało szerszy wydźwięk i znaczenie. Czegoś dobrego.

Roy Chambers ma też wyjątkowy talent, który wykorzystywał dotąd przy szukaniu osób uznanych za zaginione. Postępując tak, jak poszukiwana osoba, wykonując wszystkie jej codzienne czynności, ubierając się tak, jak ona i bywając w tych samych miejscach, potrafi na tyle dobrze wczyć się w zaginionego, że ułatwia mu to odnalezienie go. I choć, nigdy nie postępował tak w przypadku osób zmarłych, za radą swojej dziewczyny, postanawia użyć tej metody, by odnaleźć mordercę Johna Blacka. W tym celu udaje się do parku, w którym, po przemówieniu antywojennym, został dziesięć lat wcześniej zabity John. Gdy pierwsze próby spełzają na niczym i już ma się poddać, nagle słyszy zza parkanu wrzawę i górujący nad nim głos mężyczyzny, nawołującego do przeciwstawiania się przemocy i niesprawiedliwości wojny. Kiedy biegnie na miejsce, z którego dochodzi głos, okazuje się, że… przemawiającym jest John Black.

Roy Chambers nie jest pierwszym i jedynym bohaterem "Strefy Mroku", który nie chce się pogodzić z okrutnym losem.
Roy Chambers nie jest pierwszym i jedynym bohaterem „Strefy Mroku”, który nie chce się pogodzić z okrutnym losem.

Roy Chambers cofnął się w czasie, do pamiętnego dnia maja w 2004, na kilka godzin przed tym, nim morderca zastrzelił Johna Blacka. Oszołomiony detekyw, nie do końca wierząc jeszcze w to, co się właśnie stało, przegapia moment, w którym bandyta strzela do Johna, ale… Cóż, Roy nie zamierza poprzestać na tym jednym „skoku” w przeszłość i bierze sobie za cel, nie tylko dowiedzenie się, kim był morderca, ale również powstrzymanie śmierci Johna. A, jak wiemy, czas i osnowa rzeczywistości, nie lubią, kiedy ingeruje się ich strukturę. Czy Chambersowi uda się powstrzymać śmierć Blacka i jakie efekty będą miały podjęte jego dzialania – tego dowiecie się z, nie będę ukrywał, najlepszego ze wszystkich trzech tomów serii J. Michaela Straczynskiego.

„The Way Back” to wyśmienite domknięcie tej serii. Na przestrzeni wszystkich trzech woluminów, Straczynski bardzo umiejętnie dawkował informacje i rzucał tropy, odnośnie tego, jaki planuje finał, aczkolwiek i tak większość z nich zyskała na znaczeniu dopiero teraz, kiedy kontekst się dopełnił. Widać tu, jak na dłoni, że cała seria została drobiazgowo zaplanowana a całość jest rzadkim przykładem na to, że opowiadając trzy autonomiczne historie – bardzo zróżnicowane tematycznie, nawiasem mówiąc – da się je powiązać fabularnie tak, by sprawdzały  się doskonale, zarówno jako całość, jak i jako odrębne opowieści. To, co Straczynski zrobił w przypadku tej – można powiedzieć – trylogii, jest absolutnym mistrzostwem świata.

Klimat „Strefy Mroku” – tej oryginalnej „Strefy Mroku” – jest w serii Straczynskiego mocny. Bardzo gęsty i idealnie oddający ducha dzieła Roda Serlinga. Skupienie na zwykłych ludzkich problemach, wątpliwościach i życiowych wyborach, wcale nie przeszkadza w nakreśleniu szerszego spektrum problemów, targających współczesne społeczeństwo. A wszystko to ujęte w ramy naprawdę wciągających i zaskakujących historii, od których – całości i każdej z osobna – z trudem się oderwać. Seria Straczynskiego to naprawdę niesamowita gratka dla każdego fana „Strefy Mroku”, bogata w cytaty, nawiązania i mrugnięcia okiem (finałowe kadry ostatniego tomu sprawiły, że uśmiech, po napisaniu tych kilku akapitów, nadal nie chce zejść mi z twarzy).

O rysunkach nadal nie mogę dodać nic ponadto, co napisałem w przypadku recenzji pierwszego tomu. Idealne pod względem kompozycyjnym, z małymi niedociągnięciami, przy – tak, powiem to raz jeszcze – jeśli chodzi o postaci kobiece. Wydanie zbiorcze, standardowo, wzbogacone zostało o scenariusz zeszytu (aktu pierwszego) otwierającego ten wolumin.

Podsumowując – zachęcam do zapoznania się z ta historią, w ten czy inny sposób. Serię Straczynskiego można nabyć w formie pojedynczych zeszytów (nie polecam – po przeczytaniu pierwszego pożałujecie, że nie macie kolejnego pod ręką), zbiorczych woluminów – tak, jak niżej podpisany – oraz zapoznać się z nią w formie elektronicznej. Komiks w wersji cyfrowej można nabyć chociażby na Amazon.co.uk (wersja na tablety i czytniki Kindle) lub w serwisie ComiXology.

Kim jest tajemniczy pan Wylde i kto stoi na czele firmy, specjalizującej się w szafowaniu nowymi szansami i "wpychaniu kija w szprychy" historii?
Kim jest tajemniczy pan Wylde i kto stoi na czele firmy, specjalizującej się w szafowaniu nowymi szansami i „wpychaniu kija w szprychy” historii? Finał „The Way Back” odpowie na niektóre z tych pytań.
Reklamy
Komiks: The Twilight Zone Vol. 3 – The Way Back

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s