Komiks: The Twilight Zone Vol. 2 – The Way In

J. Michael Straczynski „The Twilight Zone” Volume Two – „The Way In”
J. Michael Straczynski „The Twilight Zone” Volume Two – „The Way In”

W recenzji pierwszego tomu komiksowej serii „The Twilight Zone” autorstwa J. Michaela Straczynskiego, The Way Out, na podstawie dość oszczędnie odkrywanych w nim informacji,  odnośnie tego z czym będzie musiała się zmierzyć główna bohaterka woluminu drugiego, Diana Westby, błędnie założyłem, iż niebezpieczeństwo, którego kulminacją ma być wybuch bomby atomowej w centrum Manhattanu, nadejdzie z kosmosu. W „The Way In” okazuje się jednak, że źródło zagrożeń jest o wiele bardziej przyziemne i ściśle powiązane z problemami, z jakimi boryka się współczesny świat. Mowa tu o terroryzmie. Straczynski, wzorem Roda Serlinga postanowił poruszyć tematy, które wielu z nas – podobnie, jak nawiedzanej przez senne mary niszczonego raz po raz Manhattanu, Dianie Westby – spędzają sen z powiek. Oczywiście, również zgodnie z duchem oryginalnej „Strefy Mroku”, scenarzysta „The Way In” nie feruje jednoznacznych wyroków, i niczym sprawiedliwy arbiter, stara się w sposób niezwykle finezyjny i przemawiający do sumień czytelników ukazać szerokie spektrum elementów, które składają się na współczesny, szeroko pojmowany terroryzm. Wątki tak ściśle związane z rzeczywistością nie dominują jednak nad elementem nadprzyrodzonym – w końcu wciąż jesteśmy w Strefie Mroku, prawda? – i ów ponownie zaskakuje pomysłowością nawiązań do oryginału i zupełnie nowych, autorskich koncepcji J. Michaela Straczynskiego.

Dianę Westby poznaliśmy już w „The Way Out”. Diana pracuje, jako kelnerka w, niewyróżniającej się spośród wielu podobnych przybytków, kafeterii mieszczącej się w przy jednej z bocznych uliczek na Manhattanie. Kobieta wiedzie proste życie, dzieląc dni między pracę i czas spędzany z kochającym ją, troskliwym chłopakiem Markiem. Kiedyś marzyła o skończeniu dobrego uniwersytetu i być może mierzyła nieco wyżej, ale obecna egzystencja wcale nie wydaje jej się najgorszym z możliwych rozwiązań – ma pracę i udane życie osobiste. Niewiele więcej potrzeba jej do pełni szczęścia.

Jednak od pewnego czasu dręczona jest w snach przez powracającą wizję. Widzi w niej Manhattan tonący w eksplozji ognia po wybuchu bomby atomowej. Diana nie wie, jak intepretować ten sen, który sprawia, że nocami boi się zasypiać, przez co staje się coraz bardziej wycieńczona fizycznie i emocjonalnie. I chociaż wizja jest nadzwyczaj realna, kobieta nie bierze pod uwagę możliwości, iż ma ona jakiś większy, rzeczywisty wymiar. Sytuacja zmienia się, kiedy pewnego poranka kafeterię odwiedza nie kto inny, jak znany z pierwszego tomu pan Wylde, który wręcza sowity napiwek właścicielowi lokalu a Dianę obdarza monetą, która na pierwszy rzut oka wydaje się być wykonana ze szczerego złota. Na dokładkę jej zdobienia sugerują, iż może ona pochodzić z bardzo odległej przeszłości.

2
„Grosik za twoje myśli?” – Diana otrzymuje podarunek, który staje się dla niej ciężkim brzemieniem. Na jej barkach spoczęły bowiem losy milionów ludzi.

Od tego momentu sprawy nabierają nieco innego wymiaru. Diana dość szybko zdaje sobie sprawę, że będąc w posiadaniu ofiarowanej przez Wylde’a monety, zdolna jest słyszeć myśli innych ludzi. Dodatkowo nawiedzana jest wizjami wydarzeń z niedalekiej przyszłości. W tych okolicznościach sen o zniszczeniu Manthattanu zaczyna nabierać kształtów całkiem realnej groźby, której potwierdzenie Diana zyskuje w momencie, kiedy „podsłuchuje” myśli trzech mężczyzn, odwiedzających kafeterię pewnego poranka. Kobieta zmuszona zostaje do podjęcia trudnych decyzji, kładąc przy tym na szalach swoje życie i życia milionów obywateli Stanów Zjednoczonych a może i całego świata.

Historia w „The Way In” prowadzona jest w znakomity sposób, trzymając czytelnika w stanie ciągłego napięcia i niepewności. Wydaje się być przy tym opowieścią skonstruowaną w sposób dużo bardziej drobiazgowy, niż miało to miejsce w przypadku „The Way Out” i praktycznie każdy detal ma tutaj znaczenie. Można powiedzieć, że bardziej globalny wymiar zbliżającej się katastrofy, wyścig z czasem i – zdawać by się mogło – skazana z góry na porażkę próba znalezienia rozwiązania, dzięki któremu uda się przeżyć zarówno Dianie, jak i zapobiec wybuchowi bomby, sprawiają że fabułę śledzi się niczym dobry, rasowy thriller, od którego nie sposób oderwać się – od pierwszej do ostatniej strony komiksu.

Kolejne karty zostają odsłonięte - w "The Way In" dowiadujemy się więcej o tajemniczym pany Wylde, który w pierwszym tomie obdarował Trevora Richmonda zupełnie nową tożsamością.
Kolejne karty zostają odsłonięte – w „The Way In” dowiadujemy się więcej o tajemniczym panu Wylde, człowiekowi który w pierwszym tomie obdarował Trevora Richmonda zupełnie nową tożsamością.

„The Way In” to w jeszcze większym stopniu „festiwal nawiązań” do oryginalnego serialu, wzbogacony o smaczki, które docenią wszyscy fani „Strefy Mroku”. Nazwiska postaci drugoplanowych i kadry nawiązujące do konkretnych scen z serialu, to tylko wisienki na tym wypieczonym z wielkim kunsztem torcie. Główne motywy nawiązują dość ściśle do dwóch znakomitych odcinków oryginalnej „Strefy Mroku”, jakimi były epizody „A Penny for Your Thoughts” Shadow Play, przy czym ich wykorzystanie nie nosi w sobie ani grama cech bezrefleksyjnej odtwórczości. Jest to piękny ukłon pod adresem oryginalnego serialu, przy jednoczesnym nadaniu tym wątkom zupełnie nowych znaczeń, które zaskakują w dwójnasób. Wątek monety odsłania przed nami więcej faktów odnośnie pochodzenia tajemniczego pana Wylde’a – który w tym tomie urasta do dużo większej roli, stając się niemalże demirugiem splatających się ze sobą przypadków centralnych postaci ze wszystkich trzech tomów. Zaś motywy nawiązujące do odcinka „Shadow Play”, mówiąc wprost, „dają po głowie” jeszcze mocniej, niż finał rzeczonego epizodu serii z lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Krótko mówiąc – J. Michael Straczynski „znowu to zrobił”. Ba, nawet zrobił to jeszcze lepiej niż w przypadku pierwszego tomu, w którym już ustawił poprzeczkę bardzo wysoko. Po raz kolejny oddał w swoim komisie ducha oryginału, splatając ważkie dla współczesnego społeczeństwa problemy z wątkami nadprzyrodzonymi, tymi znanymi z serialu i takimi, które stanowią zupełnie nowe, interesujące spojrzeniem Straczynskiego na „Strefę Mroku”.

Diana Westby bezpowrotnie przekroczyła próg Strefy Mroku, by raz po raz stawiać czoła czającym się w niej koszmarom.
Diana Westby bezpowrotnie przekroczyła próg Strefy Mroku, by raz po raz stawiać czoła czającym się w niej koszmarom.

Nie będę się rozwodził na rysunkami Guiu Vilanovy, bowiem w „The Way In” prezentuje ten sam poziom, ze wszystkim jego zaletami i wadami (choć jego nieumiejętność rysowania postaci kobiecych razi nieco bardziej, zważywszy na to, że główną bohaterką jest niewiasta). Tom drugi został jednak nieco „zubożony” względem pierwszego woluminu, albowiem w materii dodatków ostał się jedynie scenariusz do pierwszego zeszytu z „The Way In”. Tym razem zabrakło dodatków w postaci grafik koncepcyjnych i alternatywnych wersji okładek.

Podsumowując – „The Way In” to kolejny „must have” dla wszystkich fanów „Strefy Mroku”, utwierdzający mnie w przekonaniu, że źle się stało, iż to nie Straczynski „obejmuje dowodzenie” nad nadchodzącym remakem „The Twilight Zone”. Jakkolwiek, przede mną wciąż tom trzeci, zatytułowany „The Way Back” i kilkanaście odcinków napisanych przez jego autora, powstałych na potrzeby „Strefy Mroku” z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. W kolejnym tomie zaś, dowiemy się więcej na temat „podróżującego w czasie” – mam nadzieję, że tym razem się nie mylę? – Bena Chambersa (którego losy, notabene, również splotły się z historią panny Westby w „The Way In”), próbującego uratować syna Jasona Blacka, postaci znanej z pierwszego tomu komiksu „The Twilight Zone”. Jeśli finał serii będzie choć w połowie tak dobry, jak jej środkowa część – nie będę miał powodów do narzekań.

P.S. Wszystkie trzy woluminy serii Straczynskiego wydane są w kolorze. Ilustracje zamieszczone we wpisach zostały „wystylizowane” przeze mnie, tak, aby nie odbiegały od czarno-białej konwencji graficznej niniejszego bloga.

J. Michael Straczynski „The Twilight Zone” Volume Two – „The Way In”
J. Michael Straczynski „The Twilight Zone” Volume Two – „The Way In”

Reklamy
Komiks: The Twilight Zone Vol. 2 – The Way In

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s