Literatura: „Twilight Zone – 19 Original Stories”

"TWILIGHT ZONE 19 - ORIGINAL STORIES ON THE 50TH ANNIVERSARY"
„TWILIGHT ZONE 19 – ORIGINAL STORIES ON THE 50TH ANNIVERSARY”

Fakt, że rosnąca popularność serialu telewizyjnego daje owoce w postaci rozprzestrzeniania się franczyzy na inne dziedziny kultury nie jest niczym nowym ani szczególnie zaskakującym. „Strefa Mroku” dość szybko znalazła drogę, by zagościć na niezywkle popularnej płaszczyźnie komiksowej i pierwsze zeszyty, zawierające oryginalne, nieadaptowane historie, pojawiły się już w trakcie emisji drugiej serii telewizyjnej, w marcu 1961 roku. Cieszące się sporym powodzeniem komiksy z logo „The Twilight Zone”, ukazywały się stosunkowo regularnie, aż do roku 1982. Nie można, niestety, powiedzieć tego samego o literaturze, bazującej i inspirowanej dokonaniami twórców serialu. Zaskakującym wydać się może fakt, że – pomijając publikacje czysto analityczne – na przestrzeni lat, które upłynęły od emisji oryginalnej „Strefy Mroku”, otrzymaliśmy zaledwie kilka – wliczając w to książkowe, autorskie adaptacje scenariuszy z serialu, zebrane w tomikach sygnowanych nazwiskami George’a Claytona Johnsona, Charlesa Beaumonta i Richarda Mathesona – pozycji książowych oficjalnie powiązanych ze „Strefą Mroku”.

Większość z książek zawierała, dość ściśle bazujące na scenariuszach wyemitowanych wcześniej odcinków, krótkie opowiadania, rzadko odbiegające – pod kątem fabularnym – od tego, co widzowie mogli zobaczyć wcześniej na ekranach swoich telewizorów. W 1960 ukazała się pierwsza z pozycji książkowych, „Stories from the Twilight Zone”, zawierająca adaptacje skryptów serialowych, sporządzone w całości ręką Roda Serlinga. Pośród historii w niej zawartych znalazły się tam literackie wersje odcinków „The Might Casey”, „Escape Clause”, „Walking Distance”, „The Fever”, „Where is Everybody”, oraz „The Monsters are Due on Maple Street”. Rok później ukazała się kolejna, podobna publikacja, tym razem bazująca w większości przypadków, na historiach z drugiego sezonu serialu, zatytułowana „More Stories From The Twilight Zone”. Ponownie, licząca 149 stron książka, została w całości spisana przez twórcę „Strefy Mroku”. Podobnie zresztą, jak trzecia z publikacji, które ukazały się w trakcie emisji serialu, wydana w roku 1962, zatytułowana „New Stories from the Twilight Zone”, w której Serling ponownie skupił się na adaptacji odcinków z drugiej serii serialu – z dwoma wyjątkami, którymi były dwa opowiadania powstałe na bazie epizodów z sezonu trzeciego, The Shelter” oraz Showdown with Rance McGrew”.

Sytuacja zmieniła się nieco, kiedy w 1962 na podstawie nowego kontraktu z wydawnictwem Grosset & Dunlap, Rod Serling mógł wreszcie odstąpić od konieczności własnoręcznej adaptacji serialowych scenariuszy – wcześniej obligowała go do tego umowa zawarta z Bantam Books – i przekazał pałeczkę twórcy pulpowego magazynu „The Shadow” Walterowi B. Gibsonowi. W antologii, która pojawiła się pierwotnie pod tytułem „The Twilight Zone” – w późniejszym okresie znanej, jako „Rod Serling’s The Twilight Zone”, lub „Chilling Stories from Rod Serling’s Twilight Zone” (w przypadku wydanej w 1965 roku wersji w twardej oprawie) – znaleźć można było jednynie dwa opowiadania – „Back There”, oraz „Judgment Night” – bazujące na oryginalnych odcinkach serialu a nawet te w kilku aspektach różniły się od tego, co zobaczyć można było na ekranie telewizorów. W roku 1964 ukazał się swoisty sequel – kolejny zbiór opowiadań sygnowany nazwiskiem Waltera B. Gibsona, „Twilight Zone Revisited”, który składał się z trzynastu opowiadań, z których tylko cztery były adaptacjami odcinków serialu. Od tego czasu – nie licząc nowych wydań wyżej wymienionych pozycji, które różniły się doborem publikowanych wcześniej opowieści i wzmiankowanych edycji książkowych wersji historii innych scenarzystów – nie podejmowano próby eksploatacji potencjału tkwiącego w „Strefie Mroku”.

W roku 2009, po upływie pięćdziesięciu lat od czasu emisji „The Twilight Zone”, twórcy literatury fantasy i science fiction, otrzymali okazję zmierzenia się z legendą serialu na polu literackim. Inicjatorką tego przedsięwzięcia była żona Roda Serlinga, Carol, która zebrała wokół siebie utalentowanych, współczesnych pisarzy, pragnących spróbować swoich sił w stworzeniu antologii opowiadań, którymi godnie mogliby uczcić „złoty jubilesz” „Strefy Mroku”. Nazwiska autorów, których historie złożyły się na „TWILIGHT ZONE 19 – ORIGINAL STORIES ON THE 50TH ANNIVERSARY”, poza kilkoma wyjątkami, mogą niewiele mówić polskiemu czytelnikowi, jednak niemal wszycy oni są twórcami ze sporym dorobkiem pisarskim. Dziewiętnaście opowiadań, składających się na ten zbiór, poprzedzonych zostało – zgodnie z duchem serialu – krótkimi wprowadzeniami, stylizowanymi na kultowe już narracje początkowe, którymi Rod Serling zapowiadał każdy odcinek serialu. Ten zabieg ze strony twórców jest sympatycznym ukłonem w kierunku serialu – niestety, w przypadku kilku z zawartych tu opowieści, sprawia on wrażenie jedynej koneksji z oryginalną „Strefą Mroku”.

Problemem tej konkretnej antologii, jest fakt, że spora część historii bez większego problemu mogłaby się znaleźć w podobnych zbiorach, będących hołdami dla – chociażby – serialu „Outer Limits”, „Alfred Hitchcock Presents”, czy nawet „Tales from the Crypt” i nikomu nie robiłoby to większej różnicy. Uchwycenie klimatu oryginalnego serialu, wykorzystanie klasycznych dla niego motywów i nawiązań udało się tu zaledwie kilku autorom. Fan serii z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, może odczuwać pewien dysonans z powodu przeniesienia fabuł większości z opowiadań do czasów współczesnych – czas i miejsce akcji oryginalnego serialu stanowiły, i wciąż stanowią, o uroku, jakim oddziałowuje na dzisiejszego widza „Strefa Mroku”. Uwspółcześnienia historii nie można poczytytwać jednak, jako wadę opowiadań zawartych w tym zbiorku. Można jednakowoż obrazić się na niektórych z pisarzy, kiedy czerpią po zabiegi stylistyczne, wywołujące obrzydzenie i odwołujące się do niższych instynktów czytelnika. „Strefa Mroku” – oryginalna „Strefa Mroku” – nigdy nie sięgała po tego typu narzędzia, w przeciwieństwie do wzmiankowanych wyżej „Opowieści z krypty”. Mimo, iż same historie, których punkt ciężkości przeniesiony został w kierunku taniego przerażacza, nie są w każdym innym aspekcie opowieściami kiepskimi – wprost przeciwnie, jako nowelki z pogranicza fantastyki i horroru sprawdzają się świetnie! – to próba włączenia ich w „uniwersum” „Strefy Mroku” wydaje się pomysłem mocno oderwanym od idei, jaka miała przyświecać powstaniu tej antologii.

Kilkorgu z pisarzy udało uchwycić w swoich nowelkach, czasem w dość ulotnej formie – która mimo wszystko sprawia, że dana opowieść działa, jako historia, która z powodzeniem mogłaby stanowić kanwę do scenariusza odcinków „Strefy Mroku” – klimat i koncepcje, idealnie wpasowujące się w ramy zbioru, mającego być trybutem dla kultowego serialu. Autorzy ci, pozostając w zdecydowanej mniejszości, potrafili pięknie nawiązać do konkretnych fabuł znanych z serialu, bądź w delikatny sposób trawestować pojawiające się w nim motywy na potrzeby własnych, oryginalnych historii. Kilka z tego typu odniesień bywa mało subtelnych, ale i one mają swój urok i sprawiają, że serce fana „Strefy Mroku” zaczyna bić szybciej i – czasem – uśmiech nie może zejść z twarzy. Bywa również, że historie, w żaden konkretny sposób nie nawiązujące do oryginału, łączą elementy paranormalne z współczenie nas dotykającymi problemami społecznymi, socjologicznymi i kulturowymi, w sposób, którego nie powstydziłby się sam Rod Serling. Nie zabrakło też sporej dawki nostalgii i sentymentu, które sam twórca „Strefy Mroku” tak często wplatał w swoje opowieści.

Antologie zawierające literackie adaptacje historii z pierwszego, drugiego i trzeciego sezonu "The Twilight Zone"
Antologie zawierające literackie adaptacje historii z pierwszego, drugiego i trzeciego sezonu „The Twilight Zone”

Zbiór „TWILIGHT ZONE 19 – ORIGINAL STORIES ON THE 50TH ANNIVERSARY” jest dość dziwną hybrydą, którą oceniać można na dwóch płaszczyznach. Jako zbiorek opowiadań z pogranicza grozy i fantastyki sprawdza się idealnie. Nie ma tu, w zasadzie, ani jednego opowiadania, które można by było uznać za kiepskie. Autorzy prezentują dobry i bardzo dobry poziom a historie są bardzo zróżnicowane, zarówno pod kątem tematycznym, jak i stylistycznym. Oceniany z perspektywy fana „Strefy Mroku” zbiór ów nieco razi faktem, iż całościowo wymyka się pierwotnemu założeniu, stojącemu za stworzeniem niniejszej antologii. Nie jest dobrym hołdem, po prostu. Autorzy zbyt często popuścili cugli swojej fantazji i wykroczyli daleko poza Strefę Mroku, prawdopodobnie, mylnie zakładając, że mieści ona w swoich granicach zbiór niesamowitości, w którym znaleźć może się wszystko, łącznie z horrorem w stylu gore. Jakkolwiek jednak, nieco rozczarowany dość nikłym w wielu momentach powiązaniem ze „Strefą Mroku”, nie mogę całkowicie odradzić Wam sięgania po lekturę. Prawie każde opowiadanie czytało się z niemałą dozą ciekawości i niemal każda historia potrafiła na swój sposób wciągnąć i zaskoczyć. Czasem nawet wzruszyć. Fani literatury science-fiction, fantasy czy horror powinni być usatysfakcjonowani. Wielbiciele „Strefy Mroku” będą – jako i ja – kręcić nosem.

* * *

Poniżej znajdziecie krótkie opisy i mini-recenzje poszczególnych opowiadań zawartych w tym zbiorku, nie zdradzające – pominąwszy najbardziej oczywiste z wątków – istotnych elementów fabuły i twistów wieńczących każdą z opowieści.

„GENESIS”, David Hagberg

Krótka historia wprowadzająca, opowiadająca o jednym wyjątkowo kiepskim dniu pewnego kaprala (czy raczej Kaprala, jak się go mianuje przez większą czas w tej opowieści), który z grupą innych żołnierzy uwięziony jest pod ostrzałem Japońskich żołnierzy. Kapral,  którego ogarnia wrażenie nieuchronności zbliżającego się nieszczęścia, ma wizje dziwnych miejsc i sytuacji, które zbiegiem okoliczności przypominają sceny wyjęte z niektórych odcinków „Strefy Mroku”. Ostatecznie raniony w nadgarstek i kolano, zostaje odesłany z Filipin i – wraz z zalążkami pomysłów, które przyniosły mu wspomniane wcześniej wizje – wraca do Stanów Zjednoczonych. Tożsamość Kaprala odgadnąć można w trymiga – pomysł wyjściowy mało subtelny, ale ukłon w kierunku twórcy „Strefy Mroku” całkiem sympatyczny.

„A HAUNTED HOUSE OF HER OWN”, Kelley Armstrong

Główna bohaterka, Tanya ma zamiar otworzyć hotel, którego główną atrakcją byłaby jego… zła sława. Kobieta, choć sama nie wierzy w duchy, pragnie przyciągnąć turystów, rozpuszczając informacje o tym, że jej nowo nabyta posiadłość jest nawiedzona. Szybko jednak staje się ofiarą swoich własnych plotek i zmuszona jest zweryfikować swoje opinie związane z istnieniem, bądź nieistnieniem rzeczy, o których filozofom się nie śniło. Bardzo zgrabne opowiadanie, niewychodzące daleko poza schemat typowej opowieści o duchach, z kilkoma nachalnymi nawiązaniami do „Lśnienia” Stephena Kinga, za to z całkiem stylowym i zaskakującym zakończeniem.

THE ART OF THE MINIATURE”. Earl Hamner

Bardzo krótkie opowiadanie scenarzysty-weterana oryginalnej „Strefy Mroku”, któremu ze względu na bardzo zwartą formę i styl bliżej do konspektu mogącemy być podstawą do bardziej rozbudowanej historii. Historii, trzeba dodać, dość głupiutkiej – niejaki Spencer Dowd poirytowany do granic wytrzymałości przez czyściciela basenów, nieszczącego mu, raz za razem, jego ukochane drzewka bonsai, postanawia wymierzyć mężczyźnie karę, wykorzystując ku temu sztukę minaturyzacji, którą – dzięki swojemu hobby – opanował do perfekcji.

“ON THE ROAD” William F. Wu

Liryczna opowieść o dwojgu ludzi, których karma połączyła na wiele, wiele lat. Narracja przenosi czytelnika pomiędzy dwoma płaszyznami czasowymi, pokazując losy dwojga głównych bohaterach u progu ich dorosłego życia, kiedy kipieli pomysłami, ich serca rozpalały idee a umysły narkotyki a następnie widzimy ich po latach, kiedy stali się rozczarowanymi życiem, zgorzkniałymi osobami w podeszłym wieku. Oczywiście, pierwiastkiem nadnaturalnym jest tu element karmy, który – jak to niejednokrotnie bywało w „Strefie Mroku”, da tej dwójce jeszcze jedną szansę. Jedno z najlepiej napisanych opowiadań w zbiorze, z kilkoma subtelnymi uchyleniami kapelusza względem epizodów takich, jak Walking Distance, czy The Hitch-hiker.

“BENCHWARMER” Mike Resnick and Lezli Robyn

Kolejne znakomite opowiadanie i mimo dość przewidywalnego zakończenia, porusza wiele czułych strun. Tytułowi „benchwarmerzy”, to „wymyśleni przyjaciele”, których dorastające dzieciaki stopniowo zapominają, skazując ich na oczekiwanie w swoistym limbo. Wszystkie misie, księżniczki i rycerze, którzy przez wiele lat byli towarzyszami dziecięcych zabaw, prowadzą dysputy i snują wspomnienia o lepszych czasach, oczekując na moment, kiedy ich „chłopcy” i „dziewczynki” przypomną sobie o nich i ponownie przywołają ich z „niebytu”. Pięknie napisane, zabawne i wzruszające.

„TRUTH OR CONSEQUENCES”, Carol Nelson Douglas

Pomysłowy re-telling kultowego odcinka The Hitch-hiker. Histora poprowadzona w nieco inny sposób – bohaterką jest starsza, emerytowana i pruderyjna bibliotekarka, ale punktów stycznych z „The Hitch-hiker” jest na tyle dużo, że nie ma sensu specjalnie rozwodzić się nad samą historią. Natomiast sposób jej opowiedzenia ociera się o literacki majstersztyk – plastyczne opisy krajobrazu w trakcie podróży panny Geraldine Purdy do miasteczka Truth or Consequences w Nowym Meksyku, to jedno z najlepszych doznań literackich, z jakim miałem do czynienia.

„PUOWAINA”, Alan Brennert

Ładne, nostalgiczne opowiadanie. Historia opisana z perspektywy obdarzonej zdolnością przewidywania wypadków i katastrof małej mieszkanki Honolulu, osadzona w latach czterdziestych ubiegłego stulecia, pomysłowo powiązana z odcinkiem „The Time Element” wyemitowanym w 1958 roku, w ramach antologii Westinghouse Desilu Playhouse – spektaklem uznawanym za nieoficjalny wstęp Roda Serlinga do „Strefy Mroku”.

„TORN AWAY”, Joe R. Lansdale

Historia opowiedziana przez małomiasteczkowego szeryfa, który zetknął się z żyjącycm dziesiątki lat, nieśmiertelnym mężyczyzną. Czuć w niej reminiscencje epizodu Long Live Walter Jameson, którego plot, w głównym zarysie, praktycznie się tutaj powtarza. Mało odkrywcze opowiadanie, którego finał nie zaskakuje w najmniejszym stopniu.

 „VAMPIN’ DOWN THE AVENUE”, Timothy Zahn

Opowieść o gwiazdorze telewizyjnym, który mając dość wszelkiej maści paparazzich, przyjmuje propozycję nie do odrzucenia. Za pomocą pigułek zażywanych na noc, staje się niewidzialny dla wszelkiego rodzaju urządzeń, takich, jak kamery i aparaty fotograficzne. Dzięki temu może spokojnie prowadzić nocne życie, bez zagrożenia, iż rankiem jego ekscesy zostaną upublicznione w mediach. Oczywiście, żeby wyjść z tego quasi-wampirycznego stanu, musi zażyć kolejną pigułkę, przywracającą jego ciału naturalne właściwości. Któregoś poranka zapomina o tym szczególe, co prowadzi do masy komplikacji. Dość proste opowiadanie, z irytującym protagonistą i końcówką, której logika wydaje się być wyssana z palca.

„A CHANCE OF A GHOST”, Lucia St. Clair Robson

Sympatyczna, lekka historyjka o pewnej starszej pani, która kupuje na portalu aukcyjnym laskę nawiedzoną przez ducha leciwego dżentelmena. Ducha i kobietą zaczyna łączyć szczególna przyjaźń, w którą klinem wbija się pewien kolekcjoner osobliwości z Las Vegas. Zabawne opowiadanko, z pozostawiającą czytelnika w uczuciu ponurej satysfakcji puentą.

„THE STREET THAT FORGOT TIME”, Deborah Chester

Melanż „Inwazji porywaczy ciał”, z elementami historii opowiedzianej w odcinku The Monsters Are Due on Maple Street. Żyjący w ciągłym pośpiechu i presji Nick Penby, nie zauważa, że jego osiedle mieszkaniowe zaludniają postaci, mechanicznie wykonujące swoje czynności – tak, jakby ktoś ich odgórnie zaprogramował, sprowadzając do roli nieposiadających emocji i wolnej woli robotów. Kiedy, dzięki znalezionemu psu przybłędzie, znajduje wreszcie chwilę wytchnienia, odkrywa, że jest jedyną świadomą osobą w okolicy. Bardzo przyzwoite, wytykające problemy współczesnego uzależnienia od nowoczesnych technologii, opowiadanie.

THE WRONG ROOM” R.L. Stine

Największym wrogiem Samuela Mechlinga okazuje się w tym przypadku znajomość dzieł popkultury z pogranicza grozy i fantastyki. Z tego powodu dość pochopnie interpretuje tajemnicze zbiegi okoliczności, które towarzyszą mu podczas wizyty na zjeździe pracowników jego firmy, który odbywa się w pewnym tajemniczym hotelu. Bardzo fajne opowiadanie z całkiem niespodziewaną, przewrotną woltą finałową.

„GHOST WRITER”, Robert J. Serling

Ponownie – opowiadanie oparte o interesujący koncept, ale sprowadzone do formy zaledwie szkicu. Historia opowiedziana z perspektywy człowieka, który na przestrzeni wieków stał za przemówieniami słynnych osobistości historycznych. Zbyt krótka, zdecydowanie prosząca się o rozwinięcie, opowiastka.

„THE SOLDIER HE NEEDED TO BE”, Jim DiFelice

Opowiadanie opierające się o jeden z klasycznych motywów ze „Strefy Mroku” – nawiedzony przedmiot. Tajemniczym artefaktem jest w tym przypadku iPod, który obok największych hitów rockowych, potrafi zagrać nigdy wcześniej nie słyszane przeboje znanych grup, jak i takie, które nieznane są w naszej rzeczywistości. Dla szeregowego Michaela C. Browna, właściciela tego cudownego urządzenia, jest to sygnał dla wzmożenia czujności – po prostu, iPod napawa otuchą jego serce i ostrzega go przed zagrożeniami w trakcie jego misji w Afganistanie. Bardzo dobre opowiadanie, wskazujące absurdy wojny, ukoronowane dość niejednoznacznym zakończeniem.

„ANTS”, Tad Williams

Karl Eggar nie może znieść swojej wiecznie utyskującej żony. Kobieta nie ustaje w narzekaniach, ciągle czegoś chce i zmusza go do wykonywania prac domowych, kiedy on chce spokojnie zasiąść, z piwem w ręku, na kanapie i pogapić się w telewizor. Tym razem jego żonie przeszkadzają mrówki, które przypuściły inwazję na ich domostwo. Karl jednak, miast pozbyć się uciążliwych najeźdzców, nieoczekiwanie robi z nich swoich wspólników w… Zabawne, z dość oczywistym twistem finałowym, kompletnie nie pasujące do „Strefy Mroku” opowiadanie.

„YOUR LAST BREATH, INC.”, John Miller

Opowiadanie nieodparcie kojarzące się z odcinkiem What You Need i „Sklepikiem z marzeniami”, Stephena Kinga. Pojawiający się w miasteczku tajemniczy przybysze otwierają sklepik, którego – możliwe, iż – właścicielem jest kot. W ofercie mają tylko jedną pozycję – za niemałą sumkę pozwalają ludziom wykupić możliwość wypowiedzenia „sławnych ostatnich słów” w momencie poprzedzającym ich śmierć. Dziennikarz, bezskutecznie, próbuje zdemaskować działalność Clarissy i Laszlo (oraz kota), jako próbę oszustwa, ale na jego drodze stają najznamienitsi obywatele miasteczka, którzy – najwyraźniej – z usług przybyszy postanowili skorzystać. Bardzo ładnie napisane opowiadanie, z wyrazistymi postaciami Clarissy i Laszlo, które kończy się zbyt szybko, nie  oferując satysfakcjonującej puenty.

„FAMILY MAN”, Laura Lippman

Historia udanie bawiąca się pomysłem, na którym bazuje odcinek A World of Difference. Bob, będący szefem w jednej z korporacyjnych komórek, odgórnie zmuszony do zwolnienia jednego ze swoich pracowników, zasłania się koniecznością wypełniania poleceń od swoich zwierzchników i tym, że mając na utrzymaniu żonę i dzieci, nie może się im sprzeciwić. Motywy stojące za zwolnienieniem jednego ze swoich „przyjaciół”, Paula, są jednak dużo bardziej egoistyczne. Pewnego dnia okazuje się, że jego wymówka przestała mieć rację bytu, ponieważ rodzina Boba znika w tajemniczych okolicznościach. Dodatkowy problem może stanowić fakt, że całe jego dotychczasowe życie, zostaje „nadpisane” i wygląda zupełnie inaczej, niż to, jakim je pamięta.

THE GOOD NEIGHBOR”, Whitley Strieber

Spełniło się największe marzenie Jake’a Martina. Z dawna oczekiwany awans oznacza poprawę jego statusu społecznego, przeprowadzkę do lepszej dzielnicy i otwartą drogę do eksluzywnego country clubu. Pozostaje tylko sprzedać obciążony hipoteką dom i udać się ku nowej, świetlanej przyszłości. Problem w tym, że w jego siąsiedztwie mają osiąść… kosmici – rasa, która po wejściu w kontakt z Ziemianami zaczyna powoli osiedlać się – w duchu przyjaźni i wzajemnej pomocy – pośród mieszkańców planety. Niestety, dom Martina traci w związku z tym na wartości i kwota, jaką uzyskał by ze sprzedaży posiadłości nie pokryłaby nawet ćwierci hipoteki, jaką jest obciążony. Zdesperowany Martin zwołuje grupkę sąsiadów, postawionych przed podobnym dylematem, i wspólnie postanawiają spalić domostwo insektoidalnych sąsiadów, pozorując wypadek. Zgrabna opowieść, która mimo tego, iż bardziej pasuje do ram serialu „Outer Limits”, zręcznie nawiązuje do problemów i uprzedzeń, związanych z rasizmem i uprzedzeniami klasowymi.

„EL MOE”, Rod Serling

Na koniec adaptacja jednego z niezrealizowanych skryptów Roda Serlinga. Historia w kilku aspektach kojarząca się z Dust, opowiada historię człowieka, który zupełnie przypadkiem wypełnia proroctwo, związane z pojawieniem się legendarnego bojownika o wolność – przypominającego Zorro, EL Falcona. Ponownie mamy tu do czynienia raczej ze szkicem, niż pełnowymiarowym opowiadaniem. Przyznać trzeba, że na tle niektórych opowiadań z niniejszego zbioru, to wypada mało oryginalnie i chyba słusznie się stało, że skrypt nigdy nie doczekał się relizacji.

Antologie opowiadań napisanych przez Waltera B. Gibonsa, zawierające nowe, nieoryginalne historie ze "Strefy Mroku"
Antologie opowiadań napisanych przez Waltera B. Gibonsa, zawierające nowe, oryginalne historie ze „Strefy Mroku”

 

Advertisements
Literatura: „Twilight Zone – 19 Original Stories”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s