Ludzie ze Strefy Mroku – Inger Stevens

0
Inger Stevens w odcinku „Strefy Mroku” zatytułowanym „The Hitch-hiker”.

Inger Stevens, występem w kultowym dzisiaj odcinku The Hitch-hiker zapisała się w historii „Strefy Mroku”, jako pierwsza jedna z pierwszych protagonistek tego serialu i z miejsca zdobyła serca widzów nietuzinkową urodą i urokiem osobistym, które to cechy niemal naturalnie wpisały się w kreację postaci Nan Adams. Przez wielu fanów „Strefy Mroku” do dziś uważana jest za najlepszą i najpiękniejszą z paneteonu aktorek, które pojawiły się w kolejnych epizodach „The Twilight Zone”. Słuchając i czytając wypowiedzi ludzi, którzy mieli okazję poznać i pracować z Inger, maluje się nam obraz osoby otwartej, łatwo nawiązującej przyjaźni i – co budziło szczególne zdziwienie tych, którzy oszołomieni urodą i rosnącą sławą szwedzkiej piękności, spotykali ją po raz pierwszy – zachowującej się w sposób niezwykle swobodny, bez towarzyszącej większości hollywoodzkich „ślicznotek” arogancji i bufonady. Wszyscy zgodnie wskazują na jej romantyczne usposobienie, skłonność do idealizowania związków, czy raczej do nieustannego poszukiwania wymarzonego uosobienia mężczyzny, z którym ów ideał miłości mógłby się ziścić. I właśnie ta strona jej natury okazała się największą słabością Inger – często raniona przez mężczyzn z hollywoodzkiej socjety, traktujących kolejne związki, jako przelotne miłostki, aktorka wciąż pielęgnująca niezaleczone rany obecne i przeszłe, stała się jednym z – jak nazwał ją w biografii pisarz Gary Brumburgh – „ranionych motyli”, przedwcześnie upadłych aniołów ekranu, których zbyt wczesna śmierć do dzisiaj pozostaje jednym z najbardziej łamiących serce dramatów w historii kina.

Życie, nazwanej na cześć norweskiej księżniczki Ingeborg, aktorki już od wczesnego dzieciństwa naznaczone był ponurym fatum. Urodzona 18 października 1934 w Sztokholmie Inger Stensland, dość wcześnie doświadczyła bolesnego ciosu, jakim było opuszczenie rodziny przez matkę Lisbet, która postanowia szukać szczęścia w ramionach innego mężczyzny – zabierając ze sobą jednego z dwojga młodszych braci Inger, Petera. Postawę jej ojca, Pera Stenslanda, aktora grywającego w amatorskich przedstawieniach w podrzędnych sztokholmskich teatrach, również trudno uznać za wzór ojcostwa – w roku 1940 postanowił bowiem pozostawić pozostałą dwójkę dzieci – Inger i drugiego z jej braci, Carla – pod opieką gosposi i udał się na emigrację do Stanów Zjednoczonych.

Pozbawienie ciepła domowego ogniska, zostawionych na łasce gosposi i sporadycznie zajmującej się dziećmi siostry ojca – również aktorki – Karin Stensland Junker, z pewnością odcisnęło się trwałym piętnem na psychice Inger, która później bezskutecznie szukała tej iskry miłości i kogoś, kto otoczyłby ją opieką, jakiej nie doznała w trakcie dorastania. Tymczasem jednak, po tym, jak w 1944 roku Per Stensland ponownie się ożenił  i zdobył posadę wykładowcy w Nowym Jorku, wreszcie przypomniał sobie o swej latorośli i postanowił sprowadzić dzieci do siebie. Niestety, zachował się przy tym z charakterystyczną dla siebie niedbałością i na dzieci – kompletnie nie znające języka angielskiego – które dotarły do portu w Nowym Orleanie, nikt nie oczekiwał. Kto wie, jaki byłby los Inger i jej brata, gdyby nie wsparcie przedstawicieli Armii Zbawienia, dzięki pomocy których udało się dotrzeć dzieciom do Nowego Jorku, pod „opiekę” ich jakże lekkomyślnego i nieodpowiedzialnego ojca i macochy?

1
Siedmioletnia Inger Stensland z młodszymi braćmi, Carlem i Peterem.

I choć trudno powiedzieć, że Inger i jej brat Carl wszystko, co najgorsze pozostawili za sobą, to nowe życie w „nowym świecie” otworzyło przed nimi wiele możliwości. Inger niemal od dzieciństwa, w pewnym sensie „wychowana” w rodzinie aktorów, dążyła do realizacji na tej płaszczyźnie sztuki. Istotną kwestią w tej materii była znajomość języka, więc Inger z wielkim zaangażowaniem i zacięciem poświęciła się nauce angielskiego, co zaoowocowało tym, iż w późniejszym okresie ogromne zdziwienie wśród publiczności i środowiska filmowego budził fakt, iż aktorka pochodzi ze Szwecji – jej wymowa nie nosiła ani śladu obcego akcentu.

Póki co jednak, Inger była nieśmiałą i niepewną swoich możliwości nastolatką, czującą się niestabilnie w nowym, obcym środowisku a fakt kolejnej przeprowadzki w 1948 roku, do Manhattan w stanie Kansas, wcale nie pomagał jej w adaptacji do nowych warunków. W rodzinie nadal brakowało ciepła. Zajęty pracą, na nowym stanowisku wykładowcy w Kansas State University, ojciec wciąż poświęcał niewielką uwagę swoim dorastającym dzieciom. Te czynniki były głównym powodem ucieczki Inger, która w wieku lat piętnastu, porzuciła dom i udała się do Kansas City, gdzie przez pewien czas występowała w burleskach, zarabiając około sześćdziesięciu dolarów tygodniowo. Per dość szybko przypomniał sobie jednak o córce i sprowadził ją z powrotem do domu. Pierwszy krok ku scenie został jednak zrobiony, choć na spełnienie wizji kariery aktorskiej Inger musiała poczekać do ukończenia szkoły średniej w 1952 roku.

2
Inger Stensland, lat osiem.

W Nowym Jorku, Inger wciąż nieświadoma swojej urody – sama uważała się za brzydką i niezręczną – zaczęła stawiać pierwsze kroki na drodze do sławy, szybko zyskując uznanie w branży reklamowej. W tym właśnie okresie, za radą prowadzącego ją agenta Anthony’ego Soglio, który pośredniczył między aktorami a szukającymi nowych twarzy agencjami reklamowymi, Inger zmieniła nazwisko ze Stensland na jego zamerykanizowaną wersję – Stevens. W tym czasie młoda aktorka występowała w sporej liczbie spotów telewizyjnych, reklamując proszki do brania, bieliznę i papierosy. Nie można w tym momencie mówić o „zawrotnej karierze”, ale rosnąca popularność i zainteresowanie ze strony filmowców, jakie przykuła pojawianiem się w reklamach z pewnością otworzyły jej kolejne drzwi i sprawiły, że nabrawszy nieco większej pewności siebie, Inger postanowiła wstąpić do będącej istną kuźnią talentów (jej podwoje opuścili, między innymi Robert Redford, Paul Newman, Marlon Brando, oraz James Dean) szkoły aktorskiej Lee Strasberga.

Rozwój kariery nie szedł, niestety, w parze z udanym życiem osobistym. Ślub z wspomnianym wyżej Anthonym Soglio okazał się pierwszą z wielu porażek na polu sercowym, jakich doświadczyła Inger Stevens. Małżeństwo przetrwało tylko rok. Tony Sogli okazał się mężczyzną agresywnym i łatwo poddającym się zazdrości awanturnikiem. Związek i rozstanie z nim to pierwszy z licznych kuksańców, jakie spadły na Inger ze strony mężczyzn, którzy w ogólnym rozrachunku okazywali się dalecy od wymarzonego ideału. W późniejszych związkach aktorki ten zgubny wzór zdawał się powtarzać – mężczyźni, u których z pewnością szukała cech, jakich zabrakło jej ojcu, miast otaczać ją opieką i miłością, okazywali się podłymi, małostkowymi i egoistycznymi draniami, traktującymi ją przedmiotowo i okrutnie.

3
Inger Stevens u boku Binga Crosby’ego w filmie „Man on Fire”, 1957.

Występ w filmie Man on Fire” (1957) przyniósł masę pozytywnych recenzji, chwalących grę aktorską Inger Stevens, ale doprowadził również do kolejnego zawodu miłosnego. Gazety spekulowały na temat jej relacji z aktorem Bingiem Crosbym, który w „Man on Fire” grał główną rolę. Tabloidy ferowały wyroki, iż związek ze starszym o trzydzieści lat mężczyzną musi skończyć się dla młodej aktorki tragicznie. Ten nieudany romans odbił się z pewnością na psychice Inger Stevens, ale – wbrew temu, co sugerowali wówczas pismacy – aktorka, stojąca u progu kariery ani myślała wówczas o popełnieniu samobójsta. A jednak, krótko potem los sprawił, że po raz pierwszy znalazła się o krok od śmierci.

Na planie thrillera sensacyjnego, „Cry Terror!” (1958), Inger i kilku innych członków ekipy zatruci zostali tlenkiem węgla. Wtedy to, prawdopodobnie dzięki szybkiej interwencji aktora Roda Steigera, który wyniósł omdlałą Inger ze skażonego planu zdjęciowego, udało się ją przywrócić światu żywych. Inger była potem nieprzytomna przez dwa dni, które spędziła w szpitalu pod maską tlenową. Występ w filmie jednakowoż, odbił się szerokim echem a jej gra aktorska – po raz kolejny – spotkała się z dużym aplauzem ze strony krytyków i publiczności. Ludzie chcieli więcej Inger Stevens i wkrótce więcej Inger Stevens dostali. A ona sama właśnie stanęła u progu sławy. 

4
Inger Stevens i Yul Brynner, na posterze promującym film w reżyserii Anthony’ego Quinna, „The Buccaneer”, 1958.

Występ u boku Charltona Hestona w dość chłodno przyjętym „Korsarzu” (1958) w reżyserii Anthony’ego Quinna, był dla Inger jednym z największych do tej pory sukcesów aktorskich, jednocześnie stając się przyczynkiem do jeszcze jednego, tym razem prowadzącego do załamania nerwowego, zawodu miłosnego. Romans pomiędzy żonatym Quinnem i Stevens nie mógł skonczyć się inaczej – aktor po zakończeniu zdjęć wrócił, oczywiście, do małżonki, traktując całe zajście, jako zwykłą miłostkę i krótką przygodę. Inger – jak zawsze niezwykle głęboko i emocjonalnie przeżywająca swoje relacje z mężczyznami – popadła w głęboką depresję.

Mimo świadomości błędów życiowych, prowadzących do rozterek serca i niszczących jej delikatną psychikę, Inger wciąż owe błędy powtarzała. Zdawać by się mogło, że emocje ciągle przyćmiewały jej zdolność do wyciągania wniosków z tego, jak kończyły się poprzednie relacje z nieodpowiednimi mężczyznami, bowiem na planie „The World, the Flesh and the Devil” (1959), w którym grała pierwszoplanową rolę żeńską, znowu nawiązała romans z żonatym aktorem, Harrym Belafonte. Historia potoczyła się dokładnie tak samo, jak w przypadku „przygody” z Quinnem – amant po skończeniu zdjęć wrócił do żony, Inger znowu została sama. Tym razem jednak finał tego związku okazał się bardziej dramatyczny – aktorka powzięła próbę samobójczą przyjmując ogromną dawkę pigułek nasennych. Interwencja przyjaciółki, która nie mogąc skontaktować się z Inger telefonicznie, przybyła w porę do jej domu, wyrwała nieszczęśliwą kochankę ze szponów śmierci. Stevens przyznała później, że był to głupi czyn i stwierdziła, że nigdy więcej tego nie zrobi. Była to jedna z tych obietnic, których wrażliwej i przez to mało odpornej na porażki Stevens, było wyjątkowo trudno dotrzymać.

5
Inger Stevens wraz z Williamem Windomem, jako bohaterowie popularnego sitcomu „The Farmer’s Daughter”, 1963 – 1966.

Zdarzenie to miało jednak pewien pozytywny aspekt. Inger z ogromną werwą rzuciła się w wir pracy, stając się dzięki temu jedną z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych aktorek pojawiających się na ekranach kin i telewizji. Śmierć – jakkolwiek nie zabrzmi to w kontekście odcinka „Strefy Mroku”, „The Hitch-hiker”, w którym w tym okresie zagrała pamiętną rolę – wciąż jednak „chodziła” za Inger. Samolot, którym udawała się na wakacje w Europie, zmuszony był do awaryjnego lądowania na drodze szybkiego ruchu w Lisbonie, gdzie krótko po tym stanął w płomieniach a następnie eksplodował. Udało jej się wyjść z tego bez szwanku, ale sumując wszystkie dotychczasowe wydarzenia, nie można oprzeć się wrażeniu, że ponure fatum wciąż wisiało nad życiem młodej aktorki.

Inger Stevens nie mogła jednak narzekać na brak pracy a jej kariera aktorska wydawała się zmierzać w pomyślnym kierunku. W 1962 roku wystąpiła u boku Petera Falka, w odcinku serialowej antologii „The Dick Powell Show”, zatytułowanym „The Price of Tomatoes” (robiąc przy tym oszałamiające wrażenie na Falku, który długo potem wspominał ją jako niesamowicie piękną i bezpretensjonalną dziewczynę). Szczyt popularności osiągnęła Stevens dzięki roli w serialu komediowym  „The Farmer’s Daughter” (1963 – 1966), gdzie zagrała guwernantkę w domu owdowiałego polityka. Serial cieszył się wielkim powodzeniem, a sama Inger Stevens została za rolę w nim nagrodzona Złotym Globem. W późniejszym okresie występowała u boku Waltera Matthau w „A Guide For the Married Man” (1967) – gdzie zagrała swą pierwszą „rozbieraną” rolę, poprzedzoną katorżniczą pracą nad uzyskaniem odpowiedniej (w jej oczach) sylwetki do tego typu zadania – oraz Clinta Eastwooda w westernie „Hang ‚Em High” (1968). Poza tym towarzyszyła na ekranie aktorom tego pokroju, co Robert Mitchum i Dean Martin – z którym połączył ją kolejny zakończony fiaskiem romans – w „5 Card Stud” (1968), czy Henry Fonda („Madigan”, 1968). 

Fotos promujący western z Clintem Eastwoodem i Inger Stevens, zatytułowany "Hang 'Em High", 1968.
Fotos promujący western z Clintem Eastwoodem i Inger Stevens, zatytułowany „Hang ‚Em High”, 1968.

Udział w ostatnim z nakręconych z nią filmów można uznać z początek nadchodzącej końca. Bynajmniej nie chodzi tutaj o przyszłość kariery, która rysowała się w wyjątkowo jasnych barwach. W 1970 roku Stevens miała na swoim koncie piętnaście kasowych filmów, w których grała niepoślednie role, oraz masę udanych i cieszących się sporym uznaniem ról w serialach telewizyjnych i na deskach teatrów. Przyjaciele wspominają, jak wielkim optymizmem napawała ją główna rola żeńska, którą zaproponował jej cieszący się ogromnym uznaniem producent telewizyjny, scenarzysta i twórca późniejszych telewizyjnych hitów, takich, jak seriale „Dynastia”, „Aniołki Charliego”, czy „Starsky i Hutch”, Aarona Spellinga. Premiera serialu „Most Deadly Game”, z występem w której Inger wiązała ogromne nadzieje, miała miejsce jesienią 1970. Niestety, wcześniejszy występ w „Run Simon Run” doprowadził do tragedii, wskutek której nie dane było widzom oglądać jej w „Most Deadly Game”. Ani w żadnym innym dziele kinematografii.

Na planie „Run Simon Run” Stevens, niczym ćma lgnąca do świtła, nawiązała kolejny związek natury romantycznej. Tym razem jej kochankiem był Burt Reynolds. W tym przypadku jednak wydawało się, że Inger popadła niemal w obsesję na jego punkcie i obdarzyła go uczuciem, o – nawet jak na jej wyjątkowo romantyczną naturę – niesamowitej intensywności. Oczywiście, dla Reynoldsa romans ten nie wyróżniał się spośród masy innych przelotnych miłostek, jakich doświadczył wcześniej. Dla Inger jednak, rozstanie poprzedzone burzliwą kłótnią, która nastąpiła wieczorem, 29 kwietnia 1970 roku, było niczym koniec świata. Czala goryczy została przelna.

Aaron Spelling, Ingers Stevens i Burt Reynolds celebrują sukces filmu "Run, Simon, Run", 1970.
Aaron Spelling, Ingers Stevens i Burt Reynolds celebrują sukces filmu „Run, Simon, Run”, 1970.

Chris Bone, asystentka i przyjaciółka Inger, była ostatnią osobą z którą rozmawiała aktorka. Stevens przyznała się jej w trakcie rozmowy telefonicznej, że właśnie zerwała z Burtem. Chris przyznawała później, że Inger była zdenerwowana, ale sprawiała wrażenie w miarę stabilnej emocjonalnie. Aktorka zwierzyła się przyjaciółce, że zamierza wypić dwa kieliszki wina, wziąć pigułkę na sen i pójść spać. Według Bone nic nie wskazywało na to, że Inger może planować podjęcie próby samobójczej. A jednak, kiedy następnego dnia, o poranku, Chris dotarła do domu Stevens, znalazła przyjaciółkę w dezabilu, leżącą twarzą do podłogi i nieprzytomną. Bone zeznawała, że Inger wówczas jeszcze żyła. Próbowała otworzyć oczy a nawet starała się nawiązać konwersację. Chris zauważyła wtedy opatrzoną ranę na podbródku i siniaki na ramieniu. Niestety, gdy ambulans, który zabrał nieprzytomną Inger Stevens, dotarł do szpitala, lekarzom nie zostało nic innego, jak potwierdzić jej zgon. Aktorka zmarła 30 kwietnia, 1970 o godzinie 10:30. Autopsja wykazała spore stężenie alkoholu w jej krwi, oraz około 50 pigułek na bazie barbituranów w treści jej żołądka.

Śmierć Inger Stevens odbiła się ogromnym szokiem w środowisku aktorskim. Część z nich nie mogła uwierzyć, że ta niemal zawsze uśmiechnięta, kipiąca życiem kobieta mogłaby – u szczytu swojej kariery aktorskiej – targnąć się na swoje życie. Inni, którzy znali ją bliżej i wiedzieli o jej skłonności do wplątywania się w niemające przyszłości relacje miłosne, mogli się domyślać powodów tego czynu. Byli też i tacy, którzy dopatrywali się innych, niż samobójstwo, przyczyn śmierci popularnej aktorki. Niemałym szokiem okazało się też ukrywane do tej pory małżeństwo Stevens z aktorem i muzykiem Ikem Jonesem, który po śmierci aktorki pojawił się by odebrać jej ciało. Inger i Ike skrywali zawarty w 1961 w Tijuanie ślub, który upubliczniony mógłby odbić się w negatywny sposób na karierze Stevens. Związki pomiędzy białą kobietą i czarnoskórym mężczyzną były w tym okresie wyjątkowo źle odbierane przez opinię publiczną.

Ike i Stevens – co dobitnie unaocznia przypadek romansu z Burtem Reynoldsem – raczej luźno traktowali słowa przysięgi małżeńskiej. W każdym razie tak doń podchodziła Inger. Niemniej jednak, będący niemal ponurym paradoksem finał tego małżeństwa, prowadzi do konkluzji, że relacja w którą najmniej emocjonalnie zangażowała się aktorka, była związkiem, który przecięła dopiero śmierć. Prasa wysnuwała przypuszczenia, że – tym razem – żywiący dużo głębsze uczucia, zazdrosny mężczyzna może być zaangażowny w śmierć Inger, albo przynajmniej dokonał „zbrodni”, chcąc przejąć jej majątek. Jones przyznał otwarcie, że środki, jakie przypadły mu po śmierci Inger, zostały niemal w całości spożytkowane na pokrycie kosztów pogrzebowych i zaległych płatności, pozostawionych przez aktorkę, i niewiele pozostało z domniemanego spadku.

Ingers Stevens i Walter Mattau w "A Guide For the Married Man", 1967
Inger Stevens i Walter Matthau w „A Guide For the Married Man”, 1967.

Śmierć Inger Stevens przez wiele lat wzbudzała kontrowersyjne opinie i stanowiła pożywkę dla wszelkiej maści poszukiwaczy ukrytej prawdy. Bliscy przyjaciele i rodzina stanowczo odrzucali myśl, że jej odejście było wynikiem samobójstwa. Wskazywali na jej wielki optymizm i fakt, że w tym okresie Inger była osobą, której nie można było określić inaczej, niż szczęśliwą. Czyniła dalekosiężęne plany, podpisywała nowe kontrakty i czerpała wielką radość z faktu, iż jej kariera sięga szczytów a ona sama staje się ulubienicą publiczności. Przyjaciele zeznawali, że nawet charakterystyczne dla niej dobieranie nieodpowiednich partnerów, zdawało się ją uodparniać a aktorka – po pierwszej próbie samobójczej – przyznawała często, że było to bezmyślne rozwiązanie, którego nigdy więcej nie będzie brała pod uwagę. Chris Bone uważała ponadto, że gdyby aktorka rzeczywiście chciała popełnić samobójstwo, z pewnością umalowałaby się wcześniej i ubrała gustownie. Brzmi to nieco dziwnie, ale – jak przyznaje Bone, która jak nikt inny znała Stevens – takie podejście leżałoby w naturze Inger.

William Patterson, autor biografii aktorki, zatytułowanej „The Farmer’s Daughter Remembered” jest jednym z tych, którzy skłaniają ku temu, że za śmiercią Inger Stevens stać mogło coś więcej i mogła być w nią zamieszana inna osoba. Dość pochopnie – jego zdaniem – zamknięte śledztwo, pozostawiło zbyt wiele niewiadomych i nie wziętych pod uwagę dowodów, które mogłyby rzucić nowe światło na okoliczności śmierci aktorki. Pominięcie rany na podbródku i siniaków na ciele Patterson uważa za spore uchybienie śledczych. Pewną wskazówką był również fakt, który także pominięto w trakcie dochodzenia – Inger Stevens nosiła wkładkę antykoncepcyjną, sugerującą że krótko przed śmiercią odbyła stosunek seksualny. Zastanawiające jest też obecność pigułek, które – według Chris Bone – nie należały do Inger. Oprócz tego, jeszcze jedną, nie pasującą do schematu osoby zamierzającej właśnie popełnić samobójstwo, rzeczą jest to, iż przed zatruciem Stevens przygotowała swoją ulubioną kanapkę.

Największą zagadką związaną ze śmiercią aktorki są wzmiankowane wcześniej pigułki niewiadomego pochodzenia. Patterson uznał, że raport autopsji nie wziął pod uwagę faktu, że pigułki, którymi zatruła się Stevens mogą być czymś innym, niż lekami na sen, które sporadycznie przyjmowała aktorka. A jednak, na podłodze znaleziono fiolkę zawierającą Phenobarbital, lek na astmę – również na bazie barbituranów – pozbawioną opisu i zaleceń dotyczących sposobu używania. Obecność leku dziwi tym bardziej, że Inger Stevens nigdy nie chorowała na astmę. Pisarz przychyla się w związku z tym do teorii, że aktorka została przymuszona siłą do wzięcia zabójczej dawki tabletek. Nie wyklucza, że w grę wchodził tu osobisty motyw, oparty na afekcie i – idąc dalej tym tropem – „wyciszony” z powodu zaangażowania w śmierć osoby z pierwszych stron gazet.

8
Inger Stevens i Bill Windom w odcinku „Katy’s 76th Birthday” z drugiego sezonu serialu „The Farmer’s Daughter”.

Teorie tego typu, oparte o domniemany skandal, są najbardziej pociągające dla publiki. I choć nie można zaprzeczyć istnieniu kilku niewiadomych, będących wodą na młyn snujących domysły, niemogących się do dziś pogodzić z przedwczesną śmiercią aktorki fanów, najbardziej prawdpodobnym rozwiązaniem zagadki – o ile możemy mówić w tym przypadku o „zagadce”, sumując wszystkie okoliczności i nie ograniczając się tylko do przesłanek przytoczonych przez Pattersona – wydaje się to, iż Inger popełniła samobójstwo… przypadkiem. Wzburzona po kłótni z Reynoldsem, wypiwszy zbyt wiele alkoholu, mogła zwyczajnie pomylić fiolki z lekarstwami i po tym, jak wzięte zamiast środków nasennych lekarstwo na astmę, nie dawało spodziewanego efektu, brała po prostu więcej i więcej tabletek Phenobarbitalu. Być może była to zwykła pomyłka, efekt nieodpowiedzialnego działania pod wpływem alkoholu? A może – wbrew temu, co twierdzili znajomi – nikt poza nią samą nie wiedział, co myśli i jak czuję się Inger, którą tyle razy porzucano, zdradzano i okłamywano? Aktorka wewnętrznie wciąż czuła się ogromnie niepewna swojego talentu, urody i tego, jak postrzegają ją inni. W książce Kirka Crivello, zatytułowanej „Fallen Angel”, Inger przyznaje, że zbudowała wokół siebie mur, który miał ją chronić przed życiem w ciągłym strachu, będącym był efektem wiecznego braku pewności siebie i ciążącym na niej od samego dzieciństwa osamotnieniem. Może nikt nigdy nie poznał prawdziwej, skrywanej za uśmiechem i pogodnym usposobieniem, twarzy Inger Stevens? Może to jest klucz, który raz na zawsze zamknie skrzynię skrywającą – tak zwaną – tajemnicę śmierci Inger Stevens?

Dwa z odcinków „Strefy Mroku”, w jakich wystąpiła – gdyby pokusić się o szukanie nawiązań – niejako wpisują się w historię życia Inger Stevens. Rozbrajający uśmiech Nan Adams i jej bezpretensjonalne zachowanie, oraz usposobienie sprawiające wrażenie osoby niezwykle szczęśliwej i spełnionej, można w tym kontekście uznać za przykrywkę do lęku przed samotnością – czymże innym jest jej samotna podróż, motyw tak często przywoływany, jako alegoria zmagania się z egzystencją? – i jakże trafnie nawiązuje to do życia aktorki, które w ostatecznym rozrachunku, tak jak ostatnia podróż panny Adams, wiodło ku nieuchronnej i tragicznej śmierci. I czy w The Lateness of the Hour, postać „córki” państwa Loren, Jany, nie zostaje – podobnie, jak miało to miejsce w życiu Inger – sprowadzona do traktowanej przedmiotowo osoby, która dla swoich „bliskich” istniała tylko po to, by spełniać ich własne, spontaniczne zachcianki? Być może wyciągam zbyt daleko idące analogie, jakkolwiek – jak dowodziłem już niejednokrotnie – w „Strefie Mroku” nie ma miejsca na przypadek…

Jakkolwiek by nie było, Inger Stevens zapisała się trwale w sercach fanów jej urody i serialu „The Twilight Zone”. Jedna z najpiękniejszy aktorek Hollywoodu, kolejny upadły anioł i zraniony motyl na zawsze pozostanie w pamięci widzów a jej romantyczna i tragiczna historia pewnie jeszcze niejednokrotnie wzbudzi emocje i wywoła wzruszenie. Pewnej kwietniowej nocy, Inger Stevens otworzyła drzwi Autostopowiczowi i od tej pory podróżują razem w kierunku „Strefy Mroku”.

Inger Stevens 1934 - 1970
Inger Stevens 1934 – 1970.

Inger Stevens 1934 – 1970

Advertisements
Ludzie ze Strefy Mroku – Inger Stevens

Jedna uwaga do wpisu “Ludzie ze Strefy Mroku – Inger Stevens

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s