Ludzie ze Strefy Mroku: George Clayton Johnson

Screenshot_1
George Clayton Johnson i Robert Redford na planie odcinka „Nothing in the Dark”.

Choć nieodżałowanej pamięci – zmarły niedawno – George Clayton Johnson w stosunku do pozostałych członków, tak zwanej „wielkiej trójki”, którzy poza Rodem Serlingiem nadawali kształt „Strefie Mroku”, dostarczając swoich niesamowitych i pamiętanych do dnia obecnego historii, stworzył mniejszą ilość skryptów i fabuł, których adaptacjami zajęli się jego koledzy po fachu, to jego opowieści zapisały się w historii serialu złotymi zgłoskami a większość z nich uznawana jest za najwybitniejsze epizody „The Twilight Zone”. I chociaż Johnson zaznaczył swoją obecność już w pierwszej serii (spod jego ręki wyszły zaadaptowane przez samego Roda Serlinga opowiadania The Four of Us Are Dying, oraz Execution), za jego prawdziwy debiut – jako scenarzysty – przyjmuje się szesnasty odcinek druiego sezonu, „A Penny For Your Thoughts. Pomimo, że uznawane za najlepsze odcinki powstałe na bazie jego skryptów dopiero przed nami, podsumowanie drugiego sezonu wydaje się być idealnym momentem, aby przybliżyć Wam sylwetkę tego znakomitego pisarza i niepospolicie pozytywnego człowieka.

Dzieciństwo George’a Claytona Johnsona dalekie było od idylli. Urodzonemu w Cheyenne Wyoming, 10 lipca 1929 roku, George’owi los zdawał się nie sprzyjać od samego początku. Był jeszcze dzieckiem, gdy po rozwodzie rodziców i odejściu z domu rodzinnego jego starszego brata, pozostawiony został na łasce – a raczej niełasce – matki alkoholiczki. Kobieta ta, coraz cześciej i coraz głębiej wpadała w stany kompletnego oderwania od rzeczywistości, nie przejmując się zbytnio tym, co dzieje się z jej siedmioletnim wówczas synem. Gdy chłopiec doznał poważnego złamania nogi i wskutek tego spędził niemal rok na hospitalizacji, matka odwiedzała go zaledwie raz w tygodniu.

Dla George’a były to ciągnące się nieskończoność dni, spędzone w samotności i odizolowaniu. Prośby o przyniesienie mu książek z pulpowymi, popularnymi wśród młodych czytelników, opowiadaniami fantasy i science-fiction spełzły na niczym. Matka, albo nie widziała o co mu chodzi, albo zwyczajnie prośby George’a były jej obojętne. Pozostawiony w takiej sytuacji chłopiec miał sporo czasu, by marzyć i układać w głowie swoje własne historie i niesamowite opowieści. Być może właśnie ten okres, bardziej niż cokolwiek innego, znalazł odbicie w jego późniejszej karierze pisarskiej.

Gdy po wyściu ze szpitala, ośmioletni George wrócił do szkoły, okazało się, że – z powodu ominięcia roku nauki – pozostawał w tyle za swoimi równieśnikami. Luka w edukacji przełożyła się na kilka kolejnych, wyjątkowo kiepskich lat w szkole. Z trudem udało mu się zaliczyć ósmy rok edukacji, po którym – skończywszy lat czternaście – porzucił naukę na dobre. Wówczas to w sprawy rodzinne Johnsonów wmieszała się opieka społeczna, zabierając chłopca spod „kurateli” pogrążonej w nałogu matki i umieszczając go w sierocińcu w Casper.

Gdy po roku czasu wrócił do domu, niewiele się zmieniło. Matka nadal piła, kompletnie nie dbając o gospodarstwo domowe, ani o to, czy w domu znajduje się cokolwiek do jedzenia i co porobia jej syn. George pro forma zapytał matkę, czy może opuścić dom rodzinny – kobieta „wyraziła zgodę”. Tak oto, nie skończywszy nawet szesnastu lat, George Clayton Johnson zdany tylko na siebie wrócił do miasteczka Casper i podjął się pracy, jako pucybut. „To było ciężkie życie” – wspominał po latach. – „Ludzie płacili mi jakieś grosze, a Casper było zimnym, umierającym miastem”. 

Decyzja o wstąpieniu do armii wydawała się jedynym rozsądnym rozwiązaniem dla siedemnastoletniego Johnsona. I choć z perspektywy zaciąg do wojska uznawał za błąd, to zdobyte w trakcie służby umiejętności kreślarskie pozwoliły mu na podjęcie pracy architekta po powrocie do cywila. Wtedy to, przybywszy do Californi ożenił się z Lolą. Niebawem pojawiły się ich pociechy – syn Paul i córka Judy – utrzymanie których było możliwe, dzięki zyskom z otwartego przez Johnsona biura architektonicznego.

Ta praca jednak, mimo iż dawała całkiem przyzwoity dochód, nie satysfakcjonowała George’a. Johnson pragnął spróbować swoich sił na polu pisarskim a w postanowieniu tym podtrzymywali go przyjaciele pisarze, wśród których prym wiódł nie kto inny, jak Charles Beaumont. Od zamknięcia biura architektonicznego musiało jednak minąć pięć lat, nim Johnsonowi udało się sprzedać swoje pierwsze opowiadanie „The Four of Us Are Dying” i krótko po nim drugie „Execution”. Zarabianie na sprzedaży praw do adaptacji, to jednak nie to samo, co sprzedaż gotowego scenariusza. Napisanie dobrego skryptu stało się głównym celem Johnsona i od tej pory wszystkie swoje wysiłki skoncentrował na scenopisaniu.

Nie było to łatwe zadanie. George, co prawda posiadał całkiem sporą wiedzę teoretyczną i często dzielił się swoimi krytycznymi uwagami o twórczości swoich kolegów. Miał doskonałe wyczucie i zmysł artystyczny, ale wciąż brakowało mu praktyki. I, prawdopodobnie, gdyby nie naciski ze strony Beaumonta i innych przyjaciół, Johnson ostatecznie by się poddał i pozostał w swojej niszy. „Krytyka i wyrażanie swoich opinii, na temat tego, co jest dobre a co złe, co ci się podoba w naszej twórczości a co nie, to jedna rzecz. (…) Co innego wziąć się w garść i napisać coś, czym udowodnisz na co cię stać. Zrób to, bo w przeciwnym razie przestaniemy cię traktować poważnie”  – powiedział mu stanowczo pewnego dnia Charles Beaumont.

George Clayton Johnson podjął męską decyzję – nie przestanie próbować, dopóki nie doszlifuje scenariusza, nad którym pracował. Był to skrypt do „A Penny For Your Thoughts”, który po wielu perturbacjach – Buck Houghton, producent „Strefy Mroku”, upierał się przy wykupieniu praw i zleceniu napisania scenariusza komuś z „nazwiskiem” – scenariusz został przekazany do realizacji. George Clayton Johnson po raz pierwszy pojawił się napisach końcowych, jako twórca scenariusza a Houghton nigdy nie żałował podjętej z takim trudem decyzji.

Kolejnym odcinekiem do scenariusza George Claytona Johnsona będzie "A Game of Pool", piąty epizod trzeciego sezonu, do którego obejrzenia Rod Serling zaprasza Was już dzisiaj.
Kolejnym odcinekiem do scenariusza George Claytona Johnsona będzie „A Game of Pool”, piąty epizod trzeciego sezonu, do którego obejrzenia Rod Serling zaprasza Was już dzisiaj.

Od tej pory wiele się zmieniło w życiu George’a Claytona Johnsona. W „Strefie Mroku” nie ma ani jednego odcinka na podstawie jego twórczości i scenariusza, który można by uznać za słabszy. Trzy z ośmiu epizodów, „A Game of Pool”„Nothing in the Dark” – w którym w roli głównej zagrał młodziutki Robert Redford –  oraz „Kick the Can”, do powstania których przyłożył rękę uchodzą dzisiaj za kultowe, czy wręcz wybitne odcinki „The Twilight Zone”. W drugiej serii dał się rozpoznać, jako twórca koncentrujący się na historiach, opisujących zwykłych ludzi obdarzonych nadnaturalnymi zdolnościami parapsychicznymi i twórca o sporym wyczuciu i zacięciu komediowym.

„Strefa Mroku” była dla niego doskonałym startem przed późniejszą karierą. W poźniejszych latach w sferze pisarkiej współpracował między innymi z Rayem Bradburym i Williamem F. Nolanem, z którym wspólnie napisał dystopijną powieść „Ucieczka Logana”, na podstawie której w 1976 powstał słynny film a dwa lata później serial pod tym samym tytułem. Johnson zaznaczył również swoją obecność w serialach takich, jak „Star Trek” – do którego pierwszego epizodu,  zatytułowanego „The Man Trap” George napisał scenariusz – oraz „Alfred Hitchcock Presents”, „Route 66”, „Honey West”, and „Kung Fu”. Hollywood zapamiętał go jednak najlepiej, jako twórcę scenariusza do „Ocean’s 11″ z roku 1960, gdzie w rolach głównych wystąpiła plejada ówczesnych gwiazd, takich jak Sammy Davis Jr, Dean Martin i Frank Sinatra.

George Clayton Johnson do samego końca zachował w sobie coś z przepełnionego niesamowitym wigorem i głową pełną szalonych pomysłów młodzieńca. Z wywiadów, udzielanych na potrzeby wydania Blu-ray, i opinii ludzi, którzy mieli szczęście zetknąć się z Georgem Claytonem Johnsonem, rysuje się obraz człowieka niezwykle otwartego, chętnego do dzielania się swoją wiedzą i wspomnieniami, tryskającego entuzjazmem, oraz łatwo jednającego sobie przyjaciół. Jason i Sunni Brock – twórcy dokumentu o życiu Charlesa Beaumonta – mówią o nim, jak o pełnym werwy i radości dziecku, zamkniętym w ciele starszego pana. Ba, gdyby nie inicjatywa Johnsona, który dobrym zrządzeniem losu znalazł się na pewnym konwencie fanów science-fiction, który odwiedził był młody fan „Strefy Mroku” Marc Scott Zicree, prawdpodobnie nie powstałaby kultowa dzisiaj książka „The Twilight Zone Companion”. Obaj panowie pozostali wieloletnimi, serdecznymi przyjaciółmi, których połączyła nie tylko miłość do „Strefy Mroku”, ale też realizowana wespół pasja do wędkowania.

Według mnie fantasy musi być o CZYMŚ, w przeciwnym razie będą to zwykłe banialuki” – mówił o swojej wizji gatunku George Clayton Johnson. – „Taka opowieść musi mieć sens i muszą nią rządzić pewne reguły. Jeśli wszystko jest możłiwe, nie ma w tym nic ciekawego. To trochę, jak z grą w szachy – zasady na jakich się opiera taka historia muszą być jasno opisane. (…) Mamy człowieka z nadzwyczajnym talentem, w porządku. Jednak okoliczności w jakich funkcjonuje powinny mieć solidne podłoże w rzeczywistości, zasady działania jego zdolności muszą być jasno przedstawione i musimy znać jego ograniczenia – a przede wszystkim nie można pomijać czynnika ludzkiego, zagadnień związanych z kondycją człowieczeństwa, szerszego spojrzenia na nieskończoność i nowego ujęcia paradoksów egzystencji.”  

A ja, choć nie mogę przyznać, że dotychczas zreferowane na niniejszym blogu odcinki, na podstawie twórczości George’a Claytona Johnsona, należą do moich ukochanych, to sam George jest moim ulubionym – po Rodzie Serlingu – człowiekiem ze Strefy Mroku. Może kiedy posłuchacie wywiadów ostatecznie zrozumiecie, skąd bierze się sympatia, jaką pośród tak wielu budził George… Niech spoczywa w pokoju.

George Clayton Johnson (1929-2015)
George Clayton Johnson (1929-2015)

George Clayton Johnson (1929-2015)

Reklamy
Ludzie ze Strefy Mroku: George Clayton Johnson

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s