Seria 2, Odcinek 25 – The Silence

Screenshot_4
“The note that this man is carrying across a club room is in the form of a proposed wager, but it’s the kind of wager that comes with a precedent. It stands alone in the annals of bet-making as the strangest game of chance ever afforded by one man to another. In just a moment, we’ll see the terms of the wager and what young Mr. Tennyson does about it. And in the process, we’ll witness all parties spin a wheel of chance in a very bizarre casino called…the Twilight Zone.”

Tylko uzdolnionym reżyserom udaje się przekraczać kłody rzucane im pod nogi przez złośliwy los i przypadek, a naprawdę nieliczni potrafią obrócić niekorzystny zbieg okoliczności na swoją korzyść, przekuwając problemy realizacyjne w zalety. Można uznać za zabawne – patrząc na opisane niżej zdarzenie z perspektywy czasu – że jedna z pamiętnych ról znakomitego aktora Franchota Tone’a jest poniekąd wynikiem jego nieprzygody, w którą wplątany był rzeczony artysta i pewna młoda dama. Ekipa realizacyjna, zgromadzona tym razem pod dyrekcją Borisa Sagala – późniejszego reżysera kultowego filmu na podstawie powieści „Ostatni człowiek na Ziemi” pióra Richarda Mathesona, „The Omega Man” (1971), oraz ojca aktorki Katey Sagal („Świat według Bundych”, „Lost”, „Synowie Anarchii”) – z niepokojem oczekiwała spoźniającego się na drugi dzień zdjęciowy Tone’a. Po czterech godzinach bezowocnego czekania na aktora skontaktowano się z jego agentem, który poinformował ekipę, iż Tone, wskutek nieszczęśliwego wypadku zaszłego ubiegłego wieczoru, przebywa właśnie w szpitalu. Według aktora, którego lewa połowa twarzy nosiła sińce i podrapania, stało się to podczas niefortunnej próby zerwania kwiatu – niedoszły amant pragnął podarować go pewnej niewieście – rosnącego na tarasie, w trakcie sięgania po który, Tone upadł i wylądował z twarzą na podjeździe. Sam Serling twierdził w późniejszym czasie, że z obrażeniami na twarzy Tone’a wiąże się zupełnie inna historia, w którą – owszem – zamieszana była płeć piękna, oraz pięści pewnego zazdrosnego o miłosne podchody aktora, chłopaka owej panny. Jakkolwiek by nie było, Boris Sagal stanął przed wyzwaniem – musiał tak pokierować aktorem, by obrażenia nie były widoczne na ekranie. Dlatego właśnie, to co możemy brać za wyraz wyjątkowo podłej natury i przebiegłości ujawniającej się w zachowaniu postaci granej przez Tone’a – zerkanie przez ramię, wyglądanie zza rogu, przechylanie głowy w jakby nerwowym tiku – jest wynikiem zręczności reżyserskiej Sagala. Dzięki przypadkowi i sprawnemu pokierowaniu aktorem, reżyser „nadpisał” postaci cechy, które nie tylko znakomicie wkomponowały się w fabułę i charakter postaci, ale sprawiły, że kreację Tone’a można uznać za fenomenalną a pochwały ze strony płynące pod adresem reżyserii Borisa Sagala, w pełni uzasadnione.

Rzecz zaczyna się w elitarnym klubie dla dżentelmenów, którego spokój zakłóca nieustająca paplanina jednego z najmłodszych członków przybytku, Jamiego Tennysona (Liam Sullivan). Mężczyzna zdaje się nie mieć umiaru w gadulstwie, kiedy roztacza przed znudzonymi jego słowotokiem mężczyznami wizje interesów, których mógłby dobić, gdyby tylko posiadał nieco więcej gotówki. Emerytowany pułkownik Archie Taylor (Franchot Tone) wydaje się być o wiele bardziej poirytowany gadulstwem Tennysona niż reszta dżentelmenów i w związku z tym, po krótkiej konsultacji ze swoim prawnikiem, Georgem Alfredem (Jonathan Harris, którego kojarzyć możecie z niepokojącej roli doktora w odcinku Twenty Two), postanawia złożyć nie cierpiącemu na nadmiar pieniędzy Jamiemu „propozycję nie do odrzucenia”. W zamian za rok milczenia Tennysona, pułkownik gotów jest zapłacić pół miliona dolarów.

Tennyson, z myślą o swej ceniącej zbytek i wystawne życie żonie, którą kocha ponad wszystko na świecie, godzi się na ten układ. Warunkiem spełnienia swoistego zakładu pomiędzy nim, a pułkownikiem Taylorem jest umieszczenie Tennysona pod stałą obserwacją w szklanym „terrarium”, wyposażonym w mikrofony, ułatwiające monitorowanie wszelkich dźwięków dochodzących z pomieszczenia. Oczywiście, Tennyson musi zachować kompletne milczenie przez okrągły rok a porozumiewać ze światem zewnętrznym wolno mu tylko za pośrednictwem notatek. Pułkownik jest przekonany, że doskonale zna naturę młodego mężczyzny i ten z pewnością złamie się za kilka tygodni.

Tymczasem mijają miesiące a Tennyson wytrwale zachowuje milczenie. Do Taylora, który wydaje się coraz bardziej podenerwowany nieoczekiwaną wstrzemięźliwością Jamiego, zaczyna docierać, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że przegra zakład. Jego prawnik, Alfred, który od samego początku sprzeciwiał się całej „farsie”, dopytuje się Taylora, czy ten na pewno posiada środki pieniężne wystarczające na pokrycie zakładu, w przypadku przegranej. Pułkownik zbywa go półsłówkami, ale widać, że pytania Alfreda tylko potęgują jego nerwowość.

Taylor stopniowo ujawnia najgorsze cechy swej natury, próbując zmusić Tennysona do złamania zakładu. Początkowo kusi go „łatwym” rozwiązaniem układu, oferując tysiąc, a następnie sześć tysięcy dolarów, jeśli młody mężczyzna opuści klatkę w tej chwili i przerwie milczenie. Tennyson okazuje jednak niezwykle silną wolę i wskazując na kalendarz, daje Taylorowi do zrozumienia, że z łatwością przetrwa miesiące dzielące go od wygranej. Pułkownik posuwa się do ostatecznej podłości – sugeruje Tennysonowi, że jego żona już dawno go opuściła, że nie dba o niego a w końcu informuje Jamiego, że doszły doń słuchy, jakoby widziano panią Tennyson, paradującą na ulicy trzymaną pod ramię przez innego mężczyznę. To mocny cios dla Jamiego, ale mimo gwałtownej reakcji, mężczyzna powstrzymuje swój gniew.

Mija rok, bez dwóch minut. Znowu widzimy klub wypełniony tymi samymi dżentelmenami, oczekującymi na rozstrzygnięcie zakładu i pojawienie się Tennysona. Taylor „wychodzi z siebie”, jest nerwowy i opryskliwy. Kiedy zjawia się Jamie i, nadal milcząc, zbliża się do pułkownika, ten w końcu pęka i wyjawia prawdę – wskutek błędnych decyzji biznesowym od dawna jest bankrutem i tak naprawdę nigdy nie zamierzał zapłacić rzeczonego pół miliona dolarów, którego po prostu nie posiadał. Ba, nie stać go było nawet na oddanie tysiąca dolarów, którymi wcześnieśniej judził Jamiego. Taylor liczył, że Tennyson „pęknie” przed upływem określonego czasu, a cały zakład z jego strony był okazał się zwykłym blamażem. Zdruzgotany Jamie ujawnia swoją tajemnicę, która na tle rewelacji Taylora jest prawdziwym dramatem młodego mężczyzny – przed podjęciem próby, niepewny tego, czy będzie w stanie dotrzymać milczenia przez rok, Jamie poddał się zabiegowi chirurgicznemu na swoich strunach głosowych, wskutek czego stał się w istocie rzeczy niemową.

"Tennyson, i saw your wife again. She was getting into a little european sports car. There was a, you know, a nice young fellow driving it."
„Tennyson, i saw your wife again. She was getting into a little european sports car. There was a, you know, a nice young fellow driving it.”

 „The Silence” odróżnia od większości epizodów „Strefy Mroku” dość istotny fakt – jest to odcinek kompletnie pozbawiony elementów nadnaturalnych. W mojej opinii – wbrew temu, co twierdzi większość recenzentów – „The Silence” nie jest wcale odcinkiem tak nietypowym, jakby się mogło wydawać. Brak wątku paranormalnego, czy elementów science-fiction, nie zmienia tego, że podobnie, jak większość prezentowanych w „Strefie Mroku” historii, tak i ta mocno skoncentrowana jest na ukazaniu ludzkich zachowań i zmian w nich zachodzących w momencie kiedy poddani są oni nietypowym bodźcom i podporządkowani, wychodzącym poza normalność, motywacjom. To zestawienie dwóch charakterów, o których – jak mogłoby się pozornie wydawać – na początku wiemy wszystko, jest jednym z najbardziej dramatycznych „starć”, jakie mogliśmy obserwować w dotychczasowych seansach „Strefy Mroku”. Wraz z upływem czasu nabieramy coraz większego szacunku dla Tennysona, uznania dla jego poświęcenia a siła jego uczuć, które motywują go do wytrwania w milczeniu, poparte znakomitą – skupioną na bezbłędnej mimice i gestykulacji – grą aktorską, porusza do głębi. Z drugiej strony stoik o nieposzlakowanej opinii, pułkownik Taylor, powoli zmienia się w podłego i pozbawionego skrupułów oszusta, człowieka płytkiego, małego, którego okrutny żart prowadzi do tragicznego finału. Swoistym „sosem” dodającym smaku temu odcinkowi, jest znakomicie budowane napięcie – w trakcie seansu czuć autentyczny niepokój i niepewność, odnośnie tego, kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia. I chociaż moralnie wygrywa Tennyson, trudno mówić o pozytywnym finale tej opowieści.

Pewne kontrowersje wzbudził fakt, że oś fabuły „The Silence” niepokojąco przypomina historię opowiedzianą w nowelce „Zakład”, napisaną przez Antona Czechowa w 1889 roku. W wyniku sporu pomiędzy bogatym bankierem a młodym prawnikiem, którego przedmiotem jest stwierdzenie tego pierwszego, iż kara śmierci jest o wiele bardziej humanitarna niż wieloletnie uwięzienie, dochodzi do zawiązania zakładu. Bankier oferuje młodzieńcowi dwa miliony rubli, jeśli ten zgodzi się na spędzenie piętnastu lat w kompletnym odosobnieniu, bez możliwości fizycznego i werbalnego kontaktu z innymi istotami ludzkimi. Młody prawnik podejmuje się tego zadania i spędza kolejna lata w samotności, zabijając czas lekturą powieści, książek historycznych, traktatów filozoficznych i politycznych. Dzięki latom odosobnienia i wiedzy płynącej z książek, prawnik zaczyna postrzegać sens egzystencji w zupełnie innych kategoriach. Tymczasem bankier, który – podobnie, jak pułkownik Taylor – wskutek błędów biznesowych roztrwonił swój majątek i nie jest w stanie wywiązać się ze swojej części zakładu, postanawia zabić prawnika, kiedy ten będzie spał. Zakrada się więc do jego celi, ale przed podjęciem czynu, znajduje notatkę napisaną przez prawnika, w której ten stwierdza, że nie zamierza ukończyć przedsięwzięcia, bowiem zyskawszy nowy punkt widzenia, stwierdza, że nie dba już o dobra doczesne i pieniądze z zakładu są mu niepotrzebne. I rzeczywiście, na kilka minut przed upływem piętnastoletniego „wyroku”, prawnik opuszcza celę i bankier nie musi wywiązywać się ze swojej części umowy. Fakt faktem, młodszy z mężczyzn obronił tezę, że uwięzienie jest wyrokiem bardziej humanitarnym, niż kara śmierci.

Co interesujące, Rod Serling – który nigdy nie unikał podawania źródeł swojej inspiracji – w jednym z wykładów udzielonych w Ithaca College, stanowczo zaprzeczył, jakoby historia Czechowa była mu wcześniej znana i przyznał, iż mimo, że oba dzieła łączy zaskakująco dużo podobieństw, to jego historia zmierza w nieco innym kierunku, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę podwójnie zaskakujący finał „The Silence”. Osobiście przyłączam się do grona osób, które stają w obronie Serlinga, jeśli chodzi o zarzut plagiatowania „Zakładu”. Twórca „Strefy Mroku” niejednokrotnie stawał w obliczu tego typu zarzutów i zawsze pozostawał szczery, jeśli chodzi źródła inspiracji. Serling za każdym razem wykazywał się szczególną dbałością o zabezpieczenie kwestii prawnych związanych z adaptowaniem a często, nawet kiedy nie było to konieczne, sam wskazywał te elementy kultury, popkultury i rzeczywistości, które natchnęły go do stworzenia konkretnej historii. Dlatego uważam, że podobieństwa między „Zakładem” a „The Silence” dowodzą jedynie, że iskra geniuszu padła dwukrotnie na wyjątkowo podatny grunt.

"You, uh, have me at a disadvantage, mr. Tennyson. In a rather compromising situation. You force me into a position of rather distasteful candor. The truth is i am a fraud. I haven't any money."
„You, uh, have me at a disadvantage, mr. Tennyson. In a rather compromising situation. You force me into a position of rather distasteful candor. The truth is i am a fraud. I haven’t any money.”

Ocena odcinka: 9/10

Reklamy
Seria 2, Odcinek 25 – The Silence

2 uwagi do wpisu “Seria 2, Odcinek 25 – The Silence

  1. Podobał mi się odcinek dzięki reżyserii, aktorstwu, muzyce od pierwszej minuty. Dobra robota, ale przez zakończenie nie wiem jak mam ocenić. Nie tyle mnie zaskoczył odcinek bo spodziewałem się czym bliżej końca było że nie zapłaci Archie Taylor,okaże się że kasy nie ma, ale poraził mnie okrucieństwem finałowy twist. Nie zasługiwał Tennyson na taki los. Więc niby 7/10 daję odcinkowi, ale nie zgadzam się na takie zakończenie historii.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jak większość twistów finałowych „Strefy Mroku”, tak i ten budzi ogromne poczucie, iż bohatera spotkała niesprawiedliwość. W tym przypadku jest to szczególne, zważywszy na poświęcenie Tennysona. Cóż, Serling bywał okrutnym demiurgiem, ale czy nie takie właśnie jest życie? Niespodziewane i często odpłacające nam w sposób wyjątkowo niewspółmierny do włożonego w egzystencję wysiłku?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s