Seria 2, Odcinek 4 – A Thing About Machines

Pan Bartlett Finchley, lat 48, kawaler i odludek, pisujący wysublimowane artykuły do znamienitych magazynów. Ma zaledwie kilku znajomych, z którymi łączy go tylko zacięcie do cierpkiej demagogii i brak szczególnych zainteresowań, nie licząc skłonności do narzekania na wszystko i wszystkich dookoła. Każdego dnia daje upust swej nienawiści względem mechanizmów wszelkiego rodzaju. W skrócie, Bartlett Finchley jest malkontentem, któremu w tym stuleciu dane było przyjść na świat albo za wcześnie, albo zbyt późno - i który już za chwilę wejdzie w dziedzinę, gdzie nie tylko ludzie potrafią odpłacić pięknym za nadobne. Następnym przystankiem Pana Bartletta Finchleya jest bowiem Strefa Mroku."
Pan Bartlett Finchley, lat 48, kawaler i odludek, pisujący wysublimowane artykuły do renomowanych magazynów. Ma zaledwie kilku znajomych, z którymi łączy go jedynie zacięcie do cierpkiej demagogii i brak szczególnych zainteresowań – nie licząc skłonności do narzekania na wszystko i wszystkich dookoła. Sednem jego egzystencji zdaje się być codzienne manifestowanie nienawiści względem mechanizmów wszelkiego rodzaju. W skrócie, Bartlett Finchley jest malkontentem, któremu w tej epoce dane było przyjść na świat albo za wcześnie, albo zbyt późno – i który już za chwilę wejdzie w dziedzinę, gdzie nie tylko ludzie potrafią odpłacić pięknym za nadobne. Następnym przystankiem Pana Bartletta Finchleya jest bowiem Strefa Mroku.”

Pomysł na historię o buntujących się przeciwko swemu właścicielowi sprzętach gospodarstwa domowego, przyszedł Serlingowi do głowy pewnego poranka, w trakcie golenia. Tego dnia w jego domu popsuły się – choć bardziej adekwatnym, w kontekście fabuły niniejszego epizodu, zdaje się określenie, „odmówiły posłuszeństwa” – aż trzy urządzenia – telewizor, pralka i suszarka. „A Thing About Machines” jest rozwinięciem refleksji  twórcy „Strefy Mroku”, nad tym, jak bardzo współczesny człowiek uzależniony jest od wszelkiego rodzaju gadżetów i urządzeń codziennego użytku. I próbą odpowiedzi pytanie – co by  było gdyby maszyny też miały uczucia, które można urazić?

Bartlett Finchley (Richard Haydn), niegdysiejszy dandys i nadęty bufon, mieszka samotnie w swej rezydencji, parając się pisaniem krytycznych artykułów do magazynów. Biorąc pod uwagę, jak wieloma urządzeniami, mającymi teoretycznie ułatwić mu życie, jest otoczony, dziwić może fakt, że pała on do nich nienawiścią tak wielką, iż za każdym razem, gdy dany sprzęt „ma czelność” nie działać po jego myśli, Finchley – w nagłym ataku szału – po prostu go niszczy. Żadne urządzenie nie jest bezpieczne. Zegar błędnie wybijający godzinę, telewizor – sprawne działanie którego jego właściciel próbuje wymusić kopniakiem w ekran – zbyt wolna maszyna do pisania, czy Bogu ducha winny telefon. Cały domowy, elektroniczny, czy mechaniczny inwentarz traktowany jest przez niego z otwartą wrogością.

Z równym wdziękiem i subtelnością pan Finchley odnosi się  do ludzi. Nie dziwi zatem fakt, że gdy pewnego dnia odkrywa, iż sprzęty domowe postanowiły wziąć odwet, wszyscy znajomi proszeni o spędzenie z nim odrobiny czasu odmawiają. Mężczyzna, używając niewybrednych epitetów zraża do siebie sekretarkę, która porzuca pracę a gdy dzieli się z nią lękiem odnośnie tego, że urządzenia w jego domostwie sprzysięgły się przeciw niemu, kobieta sugeruje wizytę u „specjalisty”. Kiedy sekretarka opuszcza posiadłość, maszyna do pisania rzeczywiście ożywa, wystukując na kartce – „WYNOŚ SIĘ STĄD, FINCHLEY”. Po chwili ożywa również telewizor, z którego – po krótkiej sekwencji tańca – cygańska piękność zwraca się do niego tymi samymi słowami. Bartlett zaczyna telefonować do dawnych „przyjaciółeczek”, zapraszając je na spotkanie, jakkolwiek – co specjalnie nie zaskakuje – wszystkie mu, w bardziej bądź mniej uprzejmy sposób, odmawiają. Zdruzgotany przesypia noc na kanapie, uprzednio zalawszy się w pestkę.

"Why don't you get out of here, Finchley?"
„Why don’t you get out of here, Finchley?”

Konflikt pomiędzy nim a „maszynami” eskaluje, gdy następnego poranka atakuje go golarka elektryczna. W końcu Finchley ucieka z domu, ścigany przez jego własny automobil. Po szaleńczej pogoni, auto zapędza go do basenu, w którym ostatecznie kończy się „wojna” i marny żywot Bartletta. Następnego ranka ambulans zabiera ociekające wodą zwłoki Finchleya a koroner stwierdza, że przyczyną zgonu był prawdopodobnie atak serca, bądź zbyt duża ilość wypitego alkoholu. Zastanawia go tylko jedna rzecz – zazwyczaj zwłoki unoszą się na powierzchni wody, podczas gdy ciało Bartletta spoczywało na dnie basenu.

Dziś wydawać się może, że scenariusz tego odcinka nie grzeszy zbytnią oryginalnością. Oczywiście,  wynika to z tego, iż od czasu emisji „A Thing About Machines”, temat wszelkiego rodzaju sprzętu, który buntuje się przeciwko swoim właścicielom, lub nawet całej rasie ludzkiej, pojawiał się niezliczoną ilość razy – zwłaszcza w kinie grozy. Z pewnością był to jeden z ulubionych odcinków Stephena Kinga, w twórczości którego motyw złowrogich mechanizmów pojawiał się nader często – zarówno w prozie, jak i scenariuszach filmowych sygnowanych jego nazwiskiem. Trudno zatem winić skrypt Serlinga, za to, że twórcy filmowi nadto (wy)eksploatowali ów koncept przez wszystkie te lata, które upłynęły od czasu, gdy pojawił się w „Strefie Mroku”.

Trudna do obronienia jest jednak kwestia niewspółmierności „winy” do „kary”, jaka spotyka Finchleya w finale. Owszem, główny bohater „A Thing About Machines” jest człowiekiem, którego trudno polubić. Snob i traktujący wszystkich z góry egoista. A do tego choleryk opętany manią narzucania wszystkim swojego punktu widzenia. Jakkolwiek, w zestawieniu z osobami, z którymi nawiązuje kontakt w pierwszej części epizodu, taka postawa bardziej bawi, niż budzi złe emocje. Nawet jego – być może urojony? – strach przed maszynami i wyjątkowo złe ich traktowanie, nie stawia go w pozycji bohatera negatywnego – takiego, który za swoje wyjątkowo „podłe” czyny zasługuje na śmierć. Skłaniałbym się nawet ku stwierdzeniu, że finał tego epizodu stoi w silnej opozycji do raczej komediowego wydźwięku całości. Scena śmierci Finchleya wygląda niemal, jakby została dopisana dużo później, tylko po to by zszokować widza, lub w celu nadania przesadnego ciężaru, temu – raczej lekkiemu i wielu momentach autentycznie zabawnemu – odcinkowi (sceny przekomarzania się z serwisantem i sekretarką, czy scena na podjeździe garażu i reakcja Bartletta na widok dzieciaka z lodem). Okazuje się jednak – co jest dla mnie faktem jeszcze bardziej zaskakującym – że śmierć od samego początku była pisana głównemu bohaterowi – w pierwszej wersji scenariusza automobil dokonuje mordu (dosłownie) na Finchelyu, gdy po wyczerpującym pościgu, ostatecznie dopada go w garażu.

Nie zaliczę „A Thing About Machines” do szeregu moich ulubionych odcinków. Wyróżnię za to rolę Richarda Haydna, który świetnie oddał charakter egocentrycznej postaci Finchleya i z pewnością zapamiętam doskonały humor w dwóch pierwszych aktach odcinka – finałowy twist, zamiast „podbić stawkę” tym razem mocno „gryzł się” z tragifarsową resztą epizodu.

"It could just be that Mr. Bartlett Finchley succumbed from a heart attack and a set of delusions. It could just be that he was tormented by an imagination as sharp as his wit and as pointed as his dislikes. But as perceived by those attending, this is one explanation that has left the premises with the deceased. Look for it filed under 'M' for Machines - in The Twilight Zone."
„It could just be that Mr. Bartlett Finchley succumbed from a heart attack and a set of delusions. It could just be that he was tormented by an imagination as sharp as his wit and as pointed as his dislikes. But as perceived by those attending, this is one explanation that has left the premises with the deceased. Look for it filed under ‚M’ for Machines – in The Twilight Zone.”

Ocena odcinka: 6/10

Advertisements
Seria 2, Odcinek 4 – A Thing About Machines

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s