Seria 2, Odcinek 2 – The Man in the Bottle

"Pan i Pani Castle, sympatyczni i nieskończenie cierpliwi ludzie, których życie jest niczym szkatułka pełna nadziei - szkatułka, której zamek zardzewiał, a klucze do niego dawno zaginęły. Jednak już za chwilkę wieko tej szkatułki uchyli się i tajemniczy duch spróbuje wyrwać ich z jarzma szarej codzienności... Obdarowani złotem i klejnotami wszelkiego rodzaju, państwo Castle wkroczą do... Strefy Mroku. "
„Pan i Pani Castle, sympatyczni i nieskończenie cierpliwi ludzie, których życie jest niczym szkatułka pełna nadziei – szkatułka, której zamek zardzewiał, a klucze do niego dawno zaginęły. Jednak już za chwilkę wieko tej szkatułki uchyli się i tajemniczy duch spróbuje wyrwać ich z jarzma szarej codzienności… Obdarowani złotem i klejnotami wszelkiego rodzaju, państwo Castle wkroczą do… Strefy Mroku.”

Nie było chyba dotąd w „Strefie Mroku” historii, która opierałaby się w takim stopniu na tak banalnym i ogranym schemacie. Nawet tytuł – „The Man in the Bottle” – daje jasne przesłanki odnośnie tego, w jakie rejony fantazji udamy się w tym odcinku. Trudno zatem dziwić się temu, że epizod ten nie zdobył sobie uznania krytyków, którzy wytykali scenariuszowi przewidywalność fabuły i podkreślali trywialność morałów płynących z seansu. Poczciwy i skromny żywot nie jest taki zły, jeśli rozważy się inne możliwości a pieniądze i władza szczęścia nie dają. Najważniejsza jest miłość i wsparcie drugiej osoby. I to w zasadzie tyle. Zastanawiać może tylko jedno: dlaczego akurat dość nieprzyjemną nauczkę z życzeń – na które trzeba uważać, bo mogą się spełnić – musiała wyciągnąć właśnie tak sympatyczna para, jak państwo Castle?

Pan i pani Castle prowadzą lombard z antykami, ledwo wiążąc koniec z końcem. Powoli przestaje im wystarczać pieniędzy na opłacanie bieżących rachunków a towar raczej nie cieszy się popytem klienteli. Pan Arthur Castle (Luther Adler) powoli zaczyna wątpić w sens dalszego prowadzenia nierentownego interesu, czując, że powoli sam staje się niczym towar, który próbuje sprzedać – niepotrzebny i uwięziony na resztę życia w małym sklepiku. Trudna sytuacja prowadzi również do pogorszenia jego relacji ze zgorzkniałą żoną, Edną (Vivi Janiss) i jest powodem ciągłych scysji. 

Stała bywalczyni sklepu, biedna staruszka Gumley (Lisa Golm) nie jest bynajmniej klientem, jakiego chciałby oglądać tego kolejnego, ponurego dnia Arthur. Poczciwina przyniosła bibelot, starą butelkę, twierdząc, że jest to rzecz będąca w posiadaniu jej rodziny od wielu lat. Pan Castle nie chce kupować jeszcze jednego zbędnego przedmiotu, na który i tak nie może sobie pozwolić. Zdesperowana pani Gumley gotowa jest oddać butelkę za jednego dolara. Arthur, będąc z natury dobrodusznym człowiekiem, odkupuje przedmiot a rozrzewniona jego gestem staruszka przyznaje, że okłamała go, i tak naprawdę butelka jest znalezioną w śmieciach tandetą. 

Edna strofuje Arthura, za to, że ten niepotrzebnie wyrzuca pieniądze w błoto i w trakcie utarczki wypuszczają zamieszkującego lampę, odzianego w gustowny garnitur i melonik, Dżina (Joseph Ruskin). Ten deklaruje się spełnić cztery życzenia Edny i Arthura, w co – oczywiście – trudno jest państwu Castle uwierzyć. Chcąc przekonać się o prawdziwości słów dziwnego mężczyzny, Arthur życzy sobie, by ów naprawił pękniętą szybę w jednej z gablotek. Dżin spełnia jego prośbę w okamgnieniu i oto państwo Castle stoją przed dylematem – o co prosić w dalszej kolejności?

"There are no tricks involved. There are simply normal and understandable outgrowths and conditions that go with any windfall. No matter what you wish for, you must be prepared for the consequences."
„There are no tricks involved. There are simply normal and understandable outgrowths and conditions that go with any windfall. No matter what you wish for, you must be prepared for the consequences.”

Dobrym pomysłem wydaje się zażyczenie sobie miliona dolarów. Dżin bez problemu spełnia i to – na podłogę sklepu spada deszcz banknotów. W następnej scenie widzimy, jak państwo Castle hojnie obdzielają znajomych z sąsiedztwa – jest wśród nich dobrze znana pani Gumley, jest listonosz, proboszcz miejscowej parafii i wielu, wielu innych „znajomków”. Jedyną nieznaną państwu Castle postacią jest tajemniczy osobnik z aktówką, przedstawiający się, jako przedstawiciel Urzędu Skarbowego, który – zastanawia mnie według jakich stawek? – oblicza wartość podatku, który małżeństwo musi uiścić, opiewającą na około 95% całego przychodu. Po odjęciu stosownej kwoty (i wcześniejszym rozdaniu jej sporej części), Arthur i Edna zostają z marnymi pięcioma dolarami. Marzenia o zagranicznej podróży rozwiewają się pył.

Dżin sugeruje, by przy następnym życzeniu dobrze się zastanowili i sprecyzowali je, by uniknąć podobnej sytuacji. Po krótkie debacie, małżeństwo ustala, że najlepiej będzie im się wiodło, jeśli Arthur zostanie, dzierżącym władzę absolutną, przywódcą zagranicznego państwa. Dżin spełnia precyzyjnie ich wolę i oto Arthur… staje się Hitlerem. Co grosza, staje się nim w momencie, kiedy Niemcy przegrywają II Wojnę Światową, tuż przed tym, gdy Adolf ma przyjąć truciznę. W związku z tym ostatnim życzeniem Arthura jest, aby wszystko wróciło do normy, do stanu sprzed pojawienia się Dżina. I ten stan okazuje się najlepszy – bo najlepiej jest żyć skromnie, czerpiąc przyjemność z małych radości i wspierać się wzajemnie, razem znosząc codzienne smutki.

I to w zasadzie tyle. Niewiele da się powiedzieć o tym odcinku, ponad to, co sam w oczywisty sposób próbuje nam przekazać. Pod względem aktorskim jest tu bardzo przyzwoicie, zarówno Luther Adler, jak i Vivi Janiss (znana już z odcinka The Fever) wypadają wiarygodnie w swoich rolach – lekko zgorzkniałe małżeństwo w średnim wieku, ludzie pod presją codziennych trosk, ale budzący sympatię. Znakomicie zagrał Joseph Ruskin – jego Dżin ma w sobie pewien egzotyczny, nieco złowieszczy urok. Bardzo trudno uchwycić postać dość niejednoznaczną, która z jednej strony spełnia marzenia, ale spodziewać się po niej możemy, że za każdym „dostarczonym” życzeniem skrywa się jakiś „złośliwy” wybieg. Ruskinowi perfekcyjnie udało się uchwycić koncept tego charakteru. 

Zaadoptowany na potrzeby słuchowiska radiowego scenariusz „The Man in the Bottle”, znacząco rozwija niektóre wątki i w bardzo interesujący sposób pogłębia relacje pomiędzy parą głównych bohaterów, jak i pozostałymi postaciami dramatu. Edna ze słuchowiska z 2002 roku (z Edem Begleyem Jr. w roli głównej) wydaje się osobą dużo bardziej serdeczną i życzliwą, niż ta sama postać z oryginału i to ona, jeszcze zanim pojawia się duch lampy we własnej osobie, wyraża zdanie, że „cudownie byłoby, gdyby zjawił się Dżin i odmienił ich trudną sytuację”. Poza kilkoma drobniejszymi zmianami, w scenopisie rozbudowana została scena, w której Edna i Arthur rozdają pieniądze ludziom z sąsiedztwa. Dialogi rzucają więcej światła na motywy stojące za filantropią państwa Castle, ukazując ich w jeszcze lepszym świetle, niż ma to miejsce w filmowym oryginale.

"Taxed on the basis of a husband and wife, using the standard deductions, you owe the government approximately $907,000. Then, in addition, there's a state income tax involved which using thumb rule the whole thing comes to a total of roughly, mind you $942,640."
„Taxed on the basis of a husband and wife, using the standard deductions, you owe the government approximately $907,000. Then, in addition, there’s a state income tax involved which using thumb rule the whole thing comes to a total of roughly, mind you $942,640.”

Ocena odcinka: 5/10

Reklamy
Seria 2, Odcinek 2 – The Man in the Bottle

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s