Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling (III)

Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling – część 3 (na zdjęciu największy na świecie odbiornik radiowy, wyprodukowany w 1933 roku, w manufakturze, której właścicielem był Powell Crosley Jr. - założyciel stacji WLW).
Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling – część 3 (na zdjęciu największy na świecie odbiornik radiowy, wyprodukowany w 1933 roku, w manufakturze, której właścicielem był Powell Crosley Jr. – założyciel stacji WLW).

„Marzę o życiu w dużym domu, na przedmieściu wielkiego miasta, gdzie mógłbym założyć rodzinę, mieć kilka psów… i pisać.” – powiedział Serling w swoim pierwszym, publicznym wywiadzie radiowym, udzielonym podczas wręczenia nagrody za skrypt do słuchowiska Dr. Christian„. Spiker prowadzący audycję spuentował wypowiedź Roda tymi słowami: „Panie Serling, być może ten czek na 500 dolarów przyczyni się do realizacji tego marzenia! Gratuluję i życzę powodzenia!”.  Nie ulega wątpliwości, że zarówno finansowy, jak i psychologiczny wymiar tego sukcesu podniosły Serlinga na duchu i dodały mu wiary we własne możliwości, jednak droga do zrealizowania pragnień daleka była od tego, by można ją nazwać „usłaną różami”. Konkurencja była spora a cel wciąż – mimo wymiernego sukcesu – poza zasięgiem młodego, ambitnego scenarzysty, który dopiero co opuścił progi uczelni.

Po skończeniu studiów, małżeństwo Serlingów przeniosło się do Cincinnati, gdzie Rod, chcący zapewnić, jako taki, byt sobie i Carol, zmuszony był podjąć się chałturniczej pracy scenarzysty w rozgłośni WLW. Scenariusze, które wówczas powstawały, były rzeczami, którymi wolałby się nie chwalić, chociaż po latach podchodził do swojej twórczości z tego okresu ze sporym dystansem i poczuciem humoru. Większość z nich miała charakter kompletnie rozrywkowy – pisał między innymi dialogi dla dwóch cieszących się popularnością wśród lokalnej gawiedzi komików, przekomarzających się w swoich audycjach w charakterystycznym dla „prostaczków” z amerykańskiego Południa stylu. Ponadto parał się pisaniem, krótkich felietonów, dokumentujących ważniejsze wydarzenia z życia lokalnych mieścin, choć – jak twierdził – „…pisanie o czymkolwiek, co wychodziło poza zakres informacji o tym, że miasteczka te miały urząd burmistrza, mieszkańców i datę założenia, było wkraczaniem na terytorium literackiej fikcji.”

Verne Jay, pisarz i scenarzysta, prywatnie przyjaciel Roda Serlinga z okresu pracy w stacji WLW.
Verne Jay, pisarz i scenarzysta, prywatnie przyjaciel Roda Serlinga z okresu pracy w stacji WLW.

Nuda, rutyna i niewymagająca, a wręcz tłamsząca, większe ambicje praca, sprawiły, że Rod z coraz większą desperacją spoglądał w przyszłość – horyzont, za którym wciąż znajdowało się jego wielkie marzenie o sukcesie zdawał się coraz bardziej odległym. Porzucenie pracy w WLW i zostanie „wolnym strzelcem” nie wchodziło w grę. Kompletne poświęcenie się pisarstwu kolidowało z poczuciem obowiązku, by zapewnić bezpieczeństwo finansowe dla niego i Carol. Serling jednak nie poddawał się – jego wrodzona potrzeba pozostawania w stanie podwyższonej aktywności w połączeniu z silną wolą, dodawały mu energii do tego, by po całym dniu spędzonym na pisaniu dla WLW, wrócić do domu i tworzyć rzeczy, które były bliższe jego sercu i które – w jego opinii – miały pomóc mu wyrwać się z „zaściankowego więzienia”.

Niestety, odmowne odpowiedzi, które jedna za drugą lądowały w skrzynce pocztowej Serlingów, coraz bardziej wpływały na poczucie własnej wartości młodego scenarzysty. Czując się przypartym do muru i zrozumiawszy, że rozwadnianie swojego talentu w pisaniu nic nie znaczących utworów dla WLW, znacząco wpływa na jakość skryptów bardziej zaangażowanych i poważniejszych, zaczął mieć poważne wątpliwości, co do sensu trwania w obecnym stanie „zawieszenia”. W braku koncentracji i zmęczeniu dopatrywał się tego, że utworom wysyłanym do producentów radiowych, brakowało iskry i dostatecznego szlifu. „Procesu pisania nie da się pogodzić z innym zajęciem” – stwierdził w 1957 – „Pisanie jest wymagającą i samolubną profesją.” Klamka zapadła – Rod Serling rzucił pracę w WLW, by całkowicie poświęcić się niezależnemu pisarstwu. „Na dobre, czy złe (…) – wkroczyłem na ścieżkę kariery.” – oznajmił. Z perspektywy czasu trudno nie docenić wagi tego desperackiego ruchu – Serling przecież nie mógł wówczas przewidzieć, że podjęcie tak radykalnej decyzji nie mogło trafić na lepszy moment w historii. Zyskujące na popularności nowe medium szukało „świeżej krwi” a jego odbiorcy tchnienia świeżości – nastała epoka seriali telewizyjnych.

Budynek WLW, Cincinnati, Ohio, 1942 rok.
Budynek rozgłośni WLW, Cincinnati, Ohio, 1942 rok.

Ciąg dalszy nastąpi…

Advertisements
Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling (III)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s