5 najlepszych odcinków 1 serii „Strefy Mroku”

5 najlepszych odcinków 1 serii "Strefy Mroku"
5 najlepszych odcinków 1 serii „Strefy Mroku”

Liczba epizodów, jakie zawiera w sobie pierwszy sezon oryginalnej „Strefy Mroku”, może „na starcie” zniechęcić tych, którzy chcieliby doświadczyć we własnym zakresie ponadczasowego fenomenu, jakim niewątpliwie jest ten serial. W oparciu o własne doświadczenia z ostatnich kilku miesięcy, uważam, że obawa przed zainwestowaniem sporej ilości czasu w oglądanie serii, dla niektórych mogącej „trącić myszką”, bywać infantylną i pozostawać sporo w tyle względem współczesnych standardów, jest zupełnie bezpodstawna. Owszem, sam w swoich krótkich opiniach, nie szczędziłem słów przygany pod adresem tych odcinków, które na krytykę z różnych względów zasługiwały. Najczęściej zawodził scenariusz, czasem pojawiały się w nim błędy logiczne. Jednak niemal każdy odcinek stał na wysokim, nieosiągalnym nawet dla wielu z dzisiejszych seriali telewizyjnych poziomie realizacyjnym, i prawie każdy „spektakl” był niesamowitym popisem gry aktorskiej artystów, których nazwiska (niestety!) przysłoniła mgła zapomnienia.

Wychodząc jednak naprzeciw potrzebom osób, które cenią swój czas – lub wolą „trwonić” go na różne inne sposoby – przygotowałem zestawienie pięciu epizodów pierwszego sezonu, które po prostu należy obejrzeć. Nie tylko dlatego, że to znakomita lekcja historii dla wielbicieli seriali telewizyjnych, i nie tylko po to, by uświadomili oni sobie, jak „stare” są pewne wzorce, motywy i zabiegi narracyjne, którymi nadal – z różnym powodzeniem – operuje współczesne kino. Wymienione niżej odcinki należy obejrzeć, bo to po prostu kawał dobrego, ponadczasowego kina.

Seria 1, Odcinek 16 – „The Hitch-Hiker”
Seria 1, Odcinek 16 – „The Hitch-Hiker”

The Hitch-Hiker (odcinek  16) – Nie miałem najmniejszego problemu ze wskazaniem epizodu, który zajmuje pierwsze, zaszczytne miejsce na tej krótkiej liście. „Autostopowicz” był odcinkiem, który jako jedyny przez cały seans trzymał mnie „na krawędzi fotela”. Niesamowity scenariusz, który „stoi” nie tylko zaskakującym twistem w finale, ale też doskonałą, dopracowaną i obfitującą w pełne napięcia momenty (samochód, który odmawia posłuszeństwa na przejeździe kolejowym). Wisienką na torcie jest znakomita rola, zmarłej przedwcześnie, Inger Stevens, od pierwszej sceny zawłaszczającej sobie pełną sympatię, uwagę i troskę widza.

Seria 1, Odcinek 11 – „And When the Sky Was Opened”
Seria 1, Odcinek 11 – „And When the Sky Was Opened”

And When the Sky Was Opened (odcinek 11) – Epizod eksploatujący najczęściej wykorzystywany w „Strefie Mroku” rodzaj strachu – lęk przed nieznanym. Podobnie, jak w przypadku odcinka „Hitch-hiker”, pod koniec tego epizodu nie otrzymamy jednoznacznej odpowiedzi, co stało za zniknięciami – a raczej za wymazaniem – kolejnych członków kosmicznej ekspedycji. Furtka do interpretacji pozostaje, do samego końca, szeroko otwarta. Ważniejszy jest lęk głównego bohatera i powoli kształtująca się świadomość, że przed losem, który spotkał wcześniej jego towarzyszy, nie ma ucieczki. Znakomita, pełna zaangażowania i żywych emocji rola Roda Taylora, znanego również z „Wehikułu czasu” (1960) i kultowych „Ptaków” (1963).

Seria 1, Odcinek 5 – „Walking Distance”
Seria 1, Odcinek 5 – „Walking Distance”

Walking Distance (odcinek 5) – Intymny dla Serlinga i jednocześnie uniwersalny dla każdego, kto choć raz w życiu czuł się przytłoczony ciężarem dnia codziennego, epizod. Chyba nie istnieje człowiek, który choć raz w życiu nie zamarzył by o tym, by powrócić, choć na kilka chwil, do tego jednego, pamiętnego letniego popołudnia, kiedy wszystko było prostsze, łatwiejsze i bardziej kolorowe. Dla Roda Serlinga takim miejscem była malutka mieścina Binghamton, gdzie spędził większość dzieciństwa. To niewielkie miasteczko posłużyło za pierwowzór Homewood, do którego zmęczony troskami powraca główny bohater, Martin Sloan. „Walking Distance” z jednej strony apoteoza beztroskich lat dzieciństwa, z drugiej przestroga – szanujmy wspomnienia, wracajmy do nich, ale nie dajmy się przez nie zdominować.

Seria 1, Odcinek 20 – „Elegy”
Seria 1, Odcinek 20 – „Elegy”

Elegy (odcinek 20) – Atmosferę tego epizodu budują przede wszystkim silnie oddziałujące na wyobraźnię (wzbudzając głównie poczucie niepokoju) zastygłe w bezruchu postaci, które „zaludniają” miejsce, gdzie trafiła grupka astronautów. Z jednej strony wszystko, co widzimy jest takie zwyczajne. Z drugiej – „scenki rodzajowe”, pełne ludzi (i zwierząt) sprawiających wrażenie tak żywych, a jednocześnie tak upiornych przez skostnienie w jakim się znajdują, wywołują ciarki na plecach i pozwalają znakomicie wczuć się w sytuację, w jakiej znaleźli się bohaterowie. W dominującym w tym odcinku nastroju niepokoju znalazło się też miejsce na nutkę humoru, którego źródłem jest jowialny „kustosz” tej dziwnej planety, niejaki Jeremy Wickwire.

Seria 1, Odcinek 32 – „A Passage for Trumpet”
Seria 1, Odcinek 32 – „A Passage for Trumpet”

A Passage for Trumpet  (odcinek 32) – Obecność tego epizodu na tej liście może być dla niektórych sporym zaskoczeniem. Szczerze mówiąc, miałem sporą zagwozdkę, jakkolwiek po chwili zastanowienia, stwierdziłem, że nie może zabraknąć tego znakomitego i cechującego się bardzo unikalną – w zestawieniu z pozostałymi epizodami pierwszego sezonu „Strefy Mroku” – atmosferą. Głównym bohaterem tego odcinka jest jazz, a głównym tematem: miłość do muzyki. Pojawia się – moim skromnym zdaniem – najlepszy Anioł Stróż, jakiego zobaczyć można na ekranie, emanujący ciepłem, spokojem i charyzmą. A do tego świetnie gra na trąbce. Ponadto ci, którzy lubią być zaskakiwani, też nie będą mieli powodu do narzekań. I ta ścieżka dźwiękowa, i atmosfera! „Pasaż na trąbkę” to istna perełka tego sezonu!

Oczywiście, mógłbym tę listę poszerzyć o kolejne 5 epizodów, albo i o 10, albo o… 31. Każdy z odcinków pierwszej serii niesie w sobie coś unikatowego i każdy zaskakuje na swój sposób. Owszem, zdarza się kilka, które nie wywierają już tak dużego wrażenia i nie oddziaływają z takim impaktem, jak mogły ponad pół wieku temu. Pewne schematy powtarzano, pewne fabuły zdążyły się ograć. Jednak przykład powyższych pięciu – subiektywnie dobranych epizodów – unaocznia, że nawet tak leciwy serial może zaskoczyć, zauroczyć i wywołać prawdziwe emocje. Zachęcam do oglądania i życzę przyjemnego seansu!

Reklamy
5 najlepszych odcinków 1 serii „Strefy Mroku”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s