Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling (I)

Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling - część 1
Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling – część 1

Trudno mi nie zakładać, że większość polskich widzów, skazanych na lata egzystencji po niewłaściwej stronie Żelaznej Kurtyny, mogłoby wykazać się – i nikt nie miałby im tego za złe – niewiedzą na temat, tej znanej i uznawanej (bez cienia przesady) za kultową, osobistości amerykańskiej popkultury. Mniemam jednak, że Wy, którzy trafiliście na tego bloga, nie znaleźliście się tu przypadkiem i Waszą błyskawiczną odpowiedzią, po pytaniu: „Czy wiesz kim jest Rod Serling?”, byłoby rzecz jasna: „Oczywiście, to gość od ‚Strefy Mroku’. I choć Rodman Edward Serling zapisał się pamięci kilku pokoleń, jak twórca jednego z najważniejszych i najbardziej wpływowych programów telewizyjnych w popkulturze (zwłaszcza amerykańskiej), to u zarania swojej kariery scenarzysty daleki był od kreowania fantastycznych, surrealistycznych wizji, trzymając się raczej surowych realiów i tworząc poważne, inteligentne dramaty telewizyjne.

W 1959 – kiedy obwieścił światu, że zamierza w pełni poświęcić się nowej antologii telewizyjnej, w całości skupionej na tematyce science-fiction i fantasy – Serling był już uznanym, cenionym i dobrze opłacanym scenarzystą. W tym okresie, antologie telewizyjne cieszyły się olbrzymią popularnością – serie takie, jak Playhouse 90 od CBS, Hallmark Hall of Fame,  Alfred Hitchcock Presents, czy Kraft Television Theatre biły rekordy oglądalności. Jednak żaden z tych programów nie „zniżyłby się” do sięgania po, uznawane za niepoważne, historyjki science-fiction i fantasy. Dlatego wśród przedstawicieli mediów, po ogłoszeniu wszczęcia prac na „Strefą Mroku” podniosło się małe larum. Jak to możliwe, by człowiek, którego dorobek porównywano z twórczością Tennessee Williamsa, zamierzał odpuścić poważne dramatopisarstwo na rzecz jakichś idiotycznych historyjek o kosmitach, latających spodkach i robotach?

Dziś, kiedy historia i czytelnicy docenili popularnych pisarzy tamtej epoki, zwanej Złotą Erą Science-Fiction, trudno pojąć głosy ludzi, którzy tworzenie przez Roda Serlinga antologii telewizyjnej zawierającej głównie historie o tematyce nadprzyrodzonej, stwierdzili, że dla uznanego pisarza jest to krok wstecz i świadome wyrzeczenie się, rysującej się przed nim wcześniej w jasnych barwach, przyszłości. Współcześnie literaturę twórców takich, jak Ray Bradbury, Robert A. Heinlein, Clifford D. Simak, czy Philip K. Dick – autorzy nieobcy, zaczytującemu się w dzieciństwie magazynami, takimi jak Amazing Stories, Astounding Stories Weird Tales, Rodowi – stawia się na równi z dorobkiem najwybitniejszych prozaików XX wieku. Trudno nie uznać, że Serling „miał nosa”. Widział potencjał w tych opowieściach i doskonale zdawał sobie sprawę, że fantastyczny sztafaż może służyć nie tylko do tworzenia komiksowych powiastek dla dzieciaków, ale z równym powodzeniem mieć zastosowanie, jako tło poważnych dramatów.

Rod (po prawej) z matką Esther i starszym bratem Robertem
Rod (po prawej) z matką Esther i starszym bratem Robertem, późne lata ’20 XX wieku.

Rod Serling urodził się 25 grudnia, 1924 roku w Syracuse, w stanie Nowy Jork. Krótko po narodzinach, wraz z rodzicami i starszym o siedem lat bratem, Robertem (który poświęcił się karierze w innym medium – został uznanym pisarzem), przenieśli się do malutkiej mieściny, Binghamton (którą Serling, z olbrzymią nostalgią, sportretował w scenariuszu do epizodu Walking Distance). Od najmłodszych lat Rod był bardzo wygadanym i pewnym siebie dzieckiem, do tego bardzo popularnym i lubianym wśród rówieśników. Jego brat Robert wspomina, że młody Rod był niezwykle kreatywnym we wszystkich zabawach, na poczekaniu wymyślając zajmujące narracje, nieważne czy bawili się w kowbojów, czy pilotów (rolę „podniebnych maszyn” pełniły wyposażone w „działka karabinów” rowery).

Usta młodszego z braci Serlingów prawie nigdy się nie zamykały. Potrafił bez przerwy mówić, śpiewać, odgrywać partię ułożonych w głowie scenariuszy i nie dawać dojść nikomu do głosu nawet przez całą – trwającą dwie i pół godziny – podróż z Binghampton do Syracuse. Robert wspomina, że cała reszta familii siedział w milczeniu, kiedy Rod dawał popis swojej, zdającej się nie mieć ograniczeń wyobraźni i niekończącemu się potokowi słów. Miał wtedy zaledwie siedem lat.

Przebojowy charakter i – z czego doskonale zdawał sobie sprawę – nieprzeciętna uroda, sprawiały, że Serling był jednym z najpopularniejszych dzieciaków w liceum. Potrafił wykorzystać swoje atuty, był pełen zapału i zawsze „pchał się na afisz”. Uwielbiał być w centrum uwagi i próbował wszystkiego, angażując się w życie społeczne szkoły i wszelkie kreatywne aktywności pozaprogramowe. Już wówczas zdobywał swoje pierwsze aktorsko-twórcze szlify, uczęszczając do szkolnego kółka dramatycznego. Miał w sobie coś, co napędzało go do tego, by wybić się ponad przeciętność. Pragnienie bycia kimś więcej niż zwykłym, nudnym dzieciakiem, jakich wiele. Prawdopodobnie ten pęd ku sięganiu po „niepoznane” zwiódł go na manowce. Kiedy odebrał świadectwo dojrzałości, Rod Serling postanowił wstąpić do wojska, by wziąć udział w toczącej się właśnie II Wojnie Światowej. „Była to najgłupsza decyzja w jego życiu” – stwierdził później jego brat, Robert.

Mały Rod, z ojcem Samuelem Lawrencem Serlingiem, matką Esther Cooper Serling i niezapamiętanym z imienia psem
Mały Rod, z ojcem Samuelem Lawrencem Serlingiem, matką Esther Cooper Serling i niezapamiętanym z imienia psem

Ciąg dalszy nastąpi…

Reklamy
Ludzie ze Strefy Mroku: Rod Serling (I)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s