Seria 1, Odcinek 36 – A World of His Own

Seria 1, Odcinek 36 - "A World of His Own"
Seria 1, Odcinek 36 – „A World of His Own”

Wieńczący pierwszy sezon „Strefy mroku” odcinek „A World of His Own” jest pierwszą w stu procentach udaną komedią, opierającą się na znakomitym, inteligentnym humorze i niebanalnym – choć od czasu premiery niniejszego odcinka wielokrotnie wykorzystywanym w filmie i literaturze – pomyśle wyjściowym. Pierwotny scenariusz, autorstwa Richarda Mathesona zakładał wykorzystanie idei dramaturga, który potrafi przywoływać wymyślane przez siebie postaci do życia, bardziej „na serio” – ożywiani bohaterowie sztuk stanowić mieli dla nieopatrznego autora zagrożenie. Rod Serling i producent Buck Houghton zasugerowali jednak nieco luźniejsze podejście do tematu. Matheson dokonał odpowiednich zmian i w ostatecznym rozrachunku przyznał obu dżentelmenom rację – ten epizod nie mógł być lepszy niż to, co zobaczyliśmy finalnie na ekranie. 

Pani Victoria West (Phyllis Kirk) zostaje niemile zaskoczona, kiedy wracając wcześniej niż zwykle do domu, przez okno salonu spostrzega męża w objęciach obcej kobiety. Kiedy jednak wchodzi do środka, okazuje się, że tajemnicza blond piękność znikła a jej mąż Gregory (w tej roli Keenan Wynn, syn Eda Wynna znanego z odcinka „One for the Angels”) śmie twierdzić, że w domu nie było nikogo oprócz niego. Gregory West jest pisarzem, który wszystkie swoje dzieła nagrywa na taśmie dyktafonu. I zapewnia swoją żonę, że to właśnie robił, gdy zaskoczyła go swoim niespodziewanym powrotem do domu.

Victoria nie odpuszcza. Przeszukuje kąty, obstukuje ściany gabinetu męża i z bez cienia finezji wypytuje Gregory’ego, czy ten nie posiada przypadkiem w swoim pokoju jakiegoś ukrytego pomieszczenia. W końcu, zrezygnowany pan West wykłada „kawę na ławę”. Otóż, jakimś zrządzeniem losu, wymyślane przez niego postaci przybierają materialną formę. A kiedy usłyszał, że żona wraca do domu, wyciął fragment taśmy opisujący Mary (Mary La Roche), wrzucił go do ognia płonącego w kominku i tym sposobem kobieta znikła.

"Don't bring me back again. Just don't. I can't bear it any longer."
„Don’t bring me back again. Just don’t. I can’t bear it any longer.”

Oczywiście, Victoria nie wierzy w te rewelacje. Obstaje przy tym, że jej mąż kłamie, a być może nawet popada w jakiś rodzaj choroby psychicznej. Zamierza opuścić dom, wnieść pozew rozwodowy i dodatkowo umieścić Gregory’ego w „pokoju bez klamek”. Kiedy próby udowodnienia, że to, o czym mówi nie jest blefem ani objawem pomieszania zmysłów, zawodzą (nie pomaga „wezwanie” i „odesłanie” Mary, ani… słoń pojawiający się w hallu), Gregory wyciąga najmocniejszy argument – z sejfu wydobywa kopertę z napisem „Victoria West”, zawierającą fragment taśmy z opisem jego żony. Na Victorii nie robi to jednak wrażenia. Wyrywa kopertę z rąk Grega i ciska w płomienie. Chwilę potem znika. Pan West początkowo chce odtworzyć swoją żonę, ale po chwili namysłu decyduje się, że lepiej by jego partnerką życiową została uległa, idealna Mary.

Odcinek w znaczniej mierze opierający się na znakomicie rozpisanych kwestiach dialogowych, które dzięki niesamowitej chemii pomiędzy główną parą aktorów, Wynnem i Kirk, bezmiernie bawią i jednocześnie – mimo nadnaturalnej otoczki – wypadają szalenie naturalnie. Z małżeństwa Westów polubiłem bardziej energiczną i nie szczędzącą ciętych komentarzy, zarazem głuchą na argumenty męża i ślepą w obliczu niepdoważalnych dowodów, Victorię. Kwestie Phyllis Kirk, w połączeniu z jej arcyzabawną mimiką, są bodajże najjaśniejszym punktem tego epizodu. Oczywiście, znakomity Keenan Wynn – choć pozostaje nieco w cieniu swojej „wymarzonej” żony – idealnie oddał charakter nieco safandułowatego i, bez wątpienia, egoistycznego pisarza. Ta dwójka aktorów perfekcyjnie się uzupełnia a przepychanki słowne między nimi wypadają wręcz koncertowo.

Nie można też nie wspomnieć o niespodziance, jaką zgotowano widzom w finale tego epizodu. Oto na ekranie, po raz pierwszy w historii serialu, (nie licząc występów w zwiastunach odcinków) pojawia się sam Rod Serling. „Mam nadzieję, że dzisiejsza romantyczna historia przypadła państwu do gustu” – mówi. – „Jednocześnie, liczymy, iż – oczywiście – zdają sobie państwo sprawę, że cała opowieść to absolutna fikcja. W prawdziwym świecie podobne niepoważne nonsensy…” Greg West przerywa mu – „Rod, nie powinieneś był używać takich słów, jak ‚niepoważny’ i ‚nonsens'”. Po czym wyciąga z sejfu kopertę z nazwiskiem „Rod Serling” i wrzucą ją do ognia. Twórca „Strefy mroku” znika. Ten zabawny gag był prezentem dla widzów, wisienką na smakowitym torcie, którym okazał się zarówno ostatni, wyborny odcinek „Strefy…”, jak i cały pierwszy sezon.

"We hope you enjoyed tonight's romantic story on The Twilight Zone. At the same time, we want you to realize that it was, of course, purely fictional. In real life, such ridiculous nonsense could never..."
„We hope you enjoyed tonight’s romantic story on The Twilight Zone. At the same time, we want you to realize that it was, of course, purely fictional. In real life, such ridiculous nonsense could never…”

Ocena odcinka: 9/10

Reklamy
Seria 1, Odcinek 36 – A World of His Own

Jedna uwaga do wpisu “Seria 1, Odcinek 36 – A World of His Own

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s