Seria 1, Odcinek 3 – Mr. Denton on Doomsday

Screenshot_1
Seria 1, Odcinek 3 – „Mr. Denton on Doomsday”

„Mr. Denton on Doomsday” jest odcinkiem próbującym grać na nieco podobnej nucie, co omawiany wcześniej „ONE FOR THE ANGELS„. Robi to jednak nazbyt „łopatologicznie”, próbuje moralizować banałem, oraz brakuje mu finezji i zapadających w pamięć kreacji aktorskich  (mimo, iż w jedną z ról wcielił się młody Martin Landau). Przyznam, że tytuł obiecywał zupełnie co innego, niż sztampową historyjkę w klimatach westernu (z drobnym i mało pomysłowym wątkiem paranormalnym).

Tytułowy Pan Denton jest pozbawionym honoru i poczucia własnej wartości pijaczkiem, śpiewającym głupawe piosenki – „za kielicha” – ku uciesze bywalców saloonu. Dentona poznajemy  w momencie,  kiedy znalazł się na samym dnie – wylizującego resztki whisky z potłuczonej butelki – a za cel obrał go sobie miejscowy rzezimieszek. W tym momencie do akcji wkracza obwoźny handlarz sprzedający różne precjoza i eliksiry. Z napisu na burcie wozu dowiadujemy się, iż dżentelmen ów zowie się Henry J. Fate i możemy się od razu domyślić, z jakiego typu „antropomorficzną personifikacją” będziemy mieli do czynienia tym razem.

Screenshot_3
„How dry I’am, how dry I’am, nobody cares, how dry I’am.”

Mam spory problem z interpretacją tego odcinka z prozaicznego powodu. Każda z refleksji, która przychodzi mi do głowy po jego obejrzeniu  trąci banałem. Czy chodzi o to, że „los zakpić” może z człowieka w momencie, kiedy się tego najmniej spodziewa? Albo, czy o to, że w końcu „los się musi odmienić”? A może, że „śmiałym los sprzyja”? Dużo pomysłów, żaden szczególnie głęboki – a wynika to głównie z faktu, jak bardzo grubą kreską spisany jest scenariusz tego epizodu.

„Mr Denton on Doomsday” jest pierwszym odcinkiem, którego pewne aspekty techniczne rzucają negatywne światło na odbiór. Najważniejszy z nich potraktować można lekkim uśmiechem pobłażania. W scenach pojedynków nie ma kompletnie śladu po postrzałach. Ani kropelki krwi. I szalenie zabawnie wygląda, kiedy po strzelaninie bohaterowie bandażują swoje dłonie (bez jakichkolwiek innych zabiegów) i każdy udaje się w swoją stronę.

Screenshot_2
„You’ll never be able to fire a gun again in anger.”

Ocena odcinka: 4/10

Advertisements
Seria 1, Odcinek 3 – Mr. Denton on Doomsday

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s